Slider
Slider

Po prostu piękne dni cz. II

We wtorek 26 czerwca, wśród oliwek z naszymi nazwiskami odprawialiśmy Mszę św. Nawet nie wiadomo jak opisać, co przeżywaliśmy… Kilka tysięcy kilometrów od domu, niebo trochę inne niż u nas, las drzewek oliwnych, których nie ma u nas, muzułmanie, którzy są u siebie, w oddali meczety z chudymi, długimi wieżami, jak rakiety wymierzone do startu… a tu Najświętsza Eucharystia i my, i trochę chrześcijańskich arabów… i po polsku! Ktoś z naszych tłumaczy miejscowym po angielsku do ucha.

Trzecie, to wizyta w kościółku chrześcijan syryjskich w Jerozolimie, gdzie podobno znajdował się wieczernik. „Podobno”, ponieważ w Świętym Mieście wskazuje się trzy takie miejsca. Trudno dziś ustalić po dwóch tysiącach lat, który „wieczernik” jest stuprocentowo pewny. Jakby nie było, my czuliśmy tam obecność Jezusa. Przyjęła nas starsza bezzębna syryjka, taka „prorokini Anna” z maleńkiej świątyńki. Mówiła po angielsku na trochę piskliwej częstotliwości. To, co mówiła, z jakim zaangażowaniem i wiarą mówiła, rekompensowało tembr głosu. Na koniec zaśpiewała w ziemskim języku Jezusa „Ojcze nasz”.

Byliśmy wzruszeni.

Nadszedł poniedziałek 5 lipca, czas powrotu. Szkoda było, ale co zrobić… Pozostała tęsknota, by do ziemskiej Ojczyzny Jezusa kiedyś znowu powrócić. Dla mnie była to siódma pielgrzymka. A jednak czuję niedosyt… Pytani pątnicy mówili to samo. Było nas dokładnie trzydzieści troje, w tym dwóch kapłanów: Ks. Tomasz z Otmuchowa („dobry zawodnik”!!!)
i ja… Ks. Romuald.

 


POLECAMY

NADCHODZĄCE WYDARZENIA


WARTO OBEJRZEĆ
WARTO USŁYSZEĆ- Homilia ks. Krzysztofa Herbuta – 07.10.2017 r.

NASI PARTNERZY
previous arrow
next arrow
Slider
projekt i wykonanie fiodesign.pl