Łowca dusz

118
0

Gwałtowny, szybko reagujący na bodźce, działający pod wpływem emocji, uparty, często denerwuje się i krzyczy, ale również zdecydowany, posiadający silną wolę, energiczny, mocno zaangażowany w to co robi, dynamiczny, aktywny, wzbudzający zaufanie…

Św. Andrzej doskonale zdawał sobie sprawę z trudności swojego charakteru i z tego, że swoim zachowaniem może sprawiać przykrość najbliższym i współbraciom. Dlatego nieustannie pracował nad sobą, starając się poskromić „ciemne” strony swojej osobowości, a rozwinąć te, które pomagały mu w wypełnianiu powołania.

Okazał „niezmordowaną energię i pewnego rodzaju zaciętość, z jaką walczył i łamał się sam z sobą, by wykorzenić swe wady, a zdobyć i wzmóc w sobie cnoty” – jak streszczał w 1936 r. zakonne zapiski autor biografii świętego o. Jan Popłatek.

Poprzez modlitwę, codzienne odprawianie mszy świętej, żywy kontakt z Ewangelią doszedł w tych staraniach do perfekcji, że aż przełożony zakonu zwrócił się do generała jezuitów, aby dopuścił Andrzeja do „profesji uroczystej” – najwyższego stopnia w formacji jezuickiej, który w tamtym czasie był dostępny jedynie dla zakonników wybitnie uzdolnionych, odznaczających się nieskazitelną moralnością i stanowiących wzór do naśladowania dla pozostałych współbraci.

Andrzej Bobola w wieku 20 lat wstąpił do jezuitów w Wilnie, ale już wcześniej miał do czynienia z tym zgromadzeniem, gdyż ukończył szkołę jezuicką, zdobywając tym samym humanistyczne wykształcenie.

Studia z filozofii i teologii zrobił na Akademii Wileńskiej, po czym przyjął święcenia kapłańskie w 1622 roku.

Był rektorem i prefektem bursy dla młodzieży w Nieświeżu,  rektorem kościoła w Wilnie, przełożonym nowego domu zakonnego w Bobrujsku, kaznodzieją w Warszawie, kierował Sodalicją Mariańską (katolickim stowarzyszeniem dla studentów), przede wszystkim zaś był misjonarzem na Pińszczyźnie i Polesiu.

W każdej miejscowości w jakiej się znalazł poszukiwał ludzi ze społecznego marginesu, chodził od domu do domu, by rozmawiać z nimi i  przybliżać im Ewangelię. A ponieważ potrafił pięknie mówić, ludzie chętnie go słuchali i tłumnie ciągnęli na msze święte, aby posłuchać jego kazań.

Posiadał również charyzmat słuchania spowiedzi. Przychodzili do niego zatwardziali grzesznicy i po otrzymaniu rozgrzeszenia diametralnie zmieniali swoje życie. Wielu prawosławnych pod wpływem nauczania świętego Andrzeja, przeszło na katolicyzm.

W drodze pomiędzy wsiami Janów i Peredił ok. 1657 roku, zaczęło się jego męczeństwo, o którym watykańska Kongregacja ds. Świętych Obrzędów i Ceremonii niemal sto lat później napisała, że w historii Kościoła nie zanotowano równie okrutnego. Kiedy się czyta relacje świadków, trudno wręcz uwierzyć, że ludzki organizm może znieść tak wiele.

źródło – Stacja7.pl

zdj. – Stacja7.pl

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here