Spowiedź adwentowa

34
0

„Ubogi w żłóbeczku”. Tylko tyle? Narodzenie Pańskie nie jest tylko ważnym wydarzeniem w „rodzinnej kronice” Pana Boga. Factus est Deus homo ut homo fieret Deus – Bóg stał się człowiekiem, by człowiek stał się Bogiem, pisze św. Augustyn, mając na myśli wejście człowieka w rodzinę Boga, bycie na powrót naprawdę na Jego obraz i podobieństwo (Rdz 1,26).

Byłoby zatem wielkim zubożeniem Tajemnicy jedynie zatrzymanie się w zadumie nad Ubogim w żłóbeczku. To ubogie Dziecię przychodzi przecież z misją, która jest decydującą walką o ludzkość, o odrodzenie ludzi, o ich nowe narodzenie jako przybranych synów Boga (Rz 8,15). Święta Narodzenia Pańskiego to coś znacznie więcej niż pamiątka urodzin Pana Jezusa, a spowiedź przedświąteczna – znacznie więcej niż gorączkowe uprzątnięcie serca na świąteczną wizytę Boga. Zapraszam do refleksji nad dwoma ważnymi tematami: „narodzenie” i „nawrócenie”, czyli: po co nam spowiedź adwentowa?

Chrzest – nowe narodzenie i pokuta – powtórne narodzenie

Pamiętając, że Adwent historycznie jest jakby „kopią” Wielkiego Postu, można zauważyć
ważne podobieństwo adwentowej spowiedzi i wielkanocnego nawrócenia do radości
chrzcielnej (Wielkanoc była świętem chrztów). Wiemy, że w Rzymie w V w. na koniec
Wielkiego Postu pokutnicy brali udział w uroczystym obrzędzie pokutnym i poprzez
gest nałożenia rąk biskupa oraz modlitwę o odpuszczenie grzechów wchodzili na nowo
do wspólnoty Kościoła. Można powiedzieć: rodzili się na nowo jako chrześcijanie.
Obrzęd pojednania penitentów w starożytnym Kościele był więc prawie jak „powtórny
chrzest”. A dokładniej było to faktycznie odnowienie łaski chrztu (gest nałożenia rąk był
tu kluczowy). Teologia sakramentu pokuty od początku była c h r z c i e l n a, a tym
samym podkreślała nowe n a r o d z e n i e dziecka Bożego.
Jeśli więc sakrament pokuty jest niejako nowym chrztem, to znaczy, że w konfesjonale
jakby „rodzi się” nowy człowiek. To tam wiążą się dwa tematy, które rozważamy:
narodzenie i nawrócenie. Sakramentalne nawrócenie w spowiedzi Adwentowej i
wspomnienie narodzenia Syna Bożego stają się drogowskazami przybranego
dziecięctwa Bożego. Sakramentarz Gelazjański z VII w. pięknie ukazywał jedność tych
tematów w prefacji na Wigilię Paschalną słowami: Rozradowała się Maryja z
przenajświętszego zrodzenia Syna, raduje się i Matka-Kościół z narodzenia swoich synów.

Konfesjonał „szczeliną źródła” chrzcielnego odrodzenia synów Bożych

Adwent jako święty czas sprzyja odradzaniu się człowieka, a właściwie odradzania się
„przybranego syna Bożego” w każdym ochrzczonym. Bóg się rodzi. Ale najgłębiej jego
narodzenie wyciska piętno w duszy nawracającej się ku światłu czystego życia i
prawdzie niebanalnej wiary. Po pierwszym i dawnym „nowym narodzeniu” chrzcielnym,
gdy biała szata zszarzała przez grzech, a na duszy pojawiły się zmarszczki zaniedbań,
złych czynów, myśli i słów, przybrane dziecko Boże w wierzących mogło stać się coraz
mniej widoczne. I właśnie sakrament pokuty, na kształt chrztu, obmywa duszę,
odmładza ją, nadaje nowego blasku znoszonej szacie chrzcielnej. Słowem: sprawia nowe narodzenie. Czas poprzedzający Narodzenie Pańskie jest dla wierzących inspiracją do
głębszego spojrzenia na siebie samych, do poważnego rachunku sumienia i zapytania
siebie: na ile jestem jeszcze przybranym synem Boga, czy tę godność już przysłoniłem
moim własnym, małym ja, zapominając, że miał przecież „żyć we mnie Chrystus” (Ga
2,20)?

Hałas przedwczesnych kolęd i cisza konfesjonału

Przedświąteczne porządki, kupowanie prezentów dla najbliższych, zgiełk promocji – to
wszystko może stać się rozproszeniem, które przysłoni sens świąt Narodzenia
Pańskiego. Tymczasem bożonarodzeniowa eksplozja życzliwości ma być przede
wszystkim znakiem wiary w to, że to Bóg jest źródłem dobra, że dopiero obdarowani
przez Boga wierzący mogą obdarowywać innych. A największe obdarowanie,
najdonioślejsza „promocja” wydarza się właśnie w konfesjonale. Tam gdzie kapłan
wypowiada słowa i ja odpuszczam tobie grzechy, dokonuje się nowe narodzenie dzieci
Bożych, bez którego Narodzenie Jezusa może pozostać gwiazdkową dekoracją.
Jednak aby przeżyć własne nowe narodzenie, raczej nie wystarczy szybki rachunek
sumienia w kolejce do spowiedzi rekolekcyjnej, w przerwie między zakupami, z głową
pełną przedświątecznych spraw. Potrzeba czasu i ciszy, aby dotrzeć do istoty tajemnicy
Narodzenia Pańskiego: własnego nawrócenia i narodzenia się jako dziecko Boga,
odzyskania białej szaty chrzcielnej.
W starożytnym Kościele gest wyciągniętej ręki nad pokutnikami, rodzącymi się przez
nawrócenie do nowego życia w jedności z Bogiem, uwalniał ich, przywracał godność
chrzcielną. Także w przededniu uroczystości Narodzenia Pańskiego, gest wyciągniętej
ręki kapłana podczas spowiedzi adwentowej oznacza nowe narodzenie, przybranie za
synów i córki Boga, przybranych braci i sióstr Syna Bożego.

ks. dr Dominik Ostrowski

zdj. – internet

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here