List pasterski biskupa świdnickiego na Niedzielę Chrztu Pańskiego

364
0

Drodzy diecezjanie, Bracia i Siostry w Chrystusie. Liturgia dzisiejszej niedzieli prowadzi nas nad Jordan, gdzie Jan nauczał i udzielał chrztu nawrócenia. Liczni mieszkańcy Palestyny przychodzili do niego, by słuchać jego pouczeń, wyznawać grzechy i przyjmować chrzest. Nad Jordan przybył także Jezus, by z rąk swego Poprzednika przyjąć chrzest i rozpocząć swoją publiczną działalność. W naszej refleksji zastanówmy się nad wymową chrztu Pana Jezusa i także pomyślmy o znaczeniu naszego chrztu, który przyjęliśmy na początku naszego życia.

 Wymowa chrztu Jezusa

Jan Chrzciciel zareagował odmownie na prośbę Jezusa o chrzest, mówiąc: „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?” (Mt 3,14). Jan doskonale wiedział, kto tu jest świętym, a kto grzesznikiem. Zdawał sobie sprawę, kto kogo naprawdę potrzebuje. Wiedział, że to człowiek potrzebuje Boga, Jego chrztu, czyli Jego przebaczenia, łaski, prawdy, miłości, zbawienia a nie odwrotnie. A oto Bóg Wcielony stanął przed człowiekiem z prośbą, jakby to On czegoś od nas ludzi potrzebował. Jana ujęła ta niezwykła pokora Jezusa, lecz gdy usłyszał z Jego ust słowa: „Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe” (Mt 3,15) – w imię posłuszeństwa, ustąpił.  Znowu potwierdziło się, że jeśli posłuchamy Pana Boga i pozwolimy Mu działać, wtedy dzieją się cuda. Tak też się stało nad Jordanem podczas chrztu Jezusa. Otworzyły się niebiosa i Duch Święty w postaci gołębicy zstąpił na Jezusa i z nieba rozległ się głos: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie” (Mt 3, 17). Było to przedstawienie Jezusa jako Syna umiłowanego Ojca i zarazem objawienie się Trójcy Świętej. 

Obrzęd chrztu połączony z przyjęciem Ducha Świętego i świadectwem Ojca o swoim Synu, było zapoczątkowaniem publicznej działalności Chrystusa. Jezus wyszedł z Jordanu, by nauczać i czynić wszystkim dobrze. Mówił o tym św. Piotr w Cezarei, w domu Korneliusza – jak słyszeliśmy w odczytanym fragmencie Dziejów Apostolskich: „Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła, dlatego, że Bóg był z Nim” (Dz 10,37-38). Jezus więc po przyjęciu chrztu z rąk Jana Chrzciciela udał się do ludzi, by głosić im Ewangelię, by ich uzdrawiać na duchu i na ciele, by słowami i czynami głosić chwałę Ojca, który Go posłał. Wypełniał słowa zapowiedziane przez proroka Izajasza: „Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku” (Iz 42, 2-3). Takim był na ziemi Syn Boży: łagodny, miłosierny, pokorny – zawsze oddany Ojcu i nam ludziom, zawsze dobrze czyniący.

  Wymowa naszego chrztu

Drodzy Bracia i Siostry, chrzest Jezusa i to, co po nim nastąpiło, dają nam sposobność zastanowienia się nad naszym chrztem i nad naszym życiem jako ludzi ochrzczonych. Nazywamy się chrześcijanami, gdyż jesteśmy ochrzczeni, namaszczeni Duchem Świętym. W sakramencie chrztu św., przyjętym w imię Trójcy Przenajświętszej, Bóg Ojciec przez Chrystusa w Duchu Świętym, uczynił nas swoimi dziećmi, braćmi Jezusa i świątynią Ducha Świętego. Dostąpiliśmy w tym sakramencie niezwykłego wyniesienia. Przez łaskę darmo daną, staliśmy się dziećmi Bożymi, uczestnikami boskiej natury, członkami Kościoła. To właśnie w czasie naszego chrztu Duch Święty zstąpił na nas i Ojciec Niebieski przyjął nas za swoje przybrane dzieci. Bóg sobie w nas upodobał. W czasie chrztu spojrzał na nas i jakby powiedział: „jesteś moja, jesteś mój, jesteś moim dzieckiem umiłowanym, w tobie mam upodobanie; chcę cię mieć dla siebie na zawsze”. Zapytajmy się, czy cieszymy się i czy cenimy sobie to, że należymy do Chrystusa i do Kościoła?

Drodzy Bracia i Siostry, mając świadomość, że jesteśmy ochrzczeni, winniśmy dzisiaj postawić sobie także pytanie, czy nasze życie świadczy, że jesteśmy ochrzczeni? Wiemy, co się wydarzyło po chrzcie Jezusa. Przypomniał nam to św. Piotr, mówiąc o swoim Mistrzu: „Przeszedł On dobrze czyniąc, uzdrawiając wszystkich” (Dz 10,38b). A my? – czy  żyjemy łaską chrztu świętego, czy w mocy Ducha Świętego – tak jak Jezus – czynimy innym dobrze? – my, umiłowani przez Boga, naznaczeni pieczęcią Ducha Świętego, w których Bóg ma upodobanie?  

Pytajmy konkretnie: jakim jestem małżonkiem: żoną, mężem; synową, zięciem? Jakim jestem rodzicem: matką, ojcem; babcią, dziadkiem? Jakim jestem dzieckiem, córką, synem, wnuczką, wnukiem? Jakim jestem chrześcijaninem w rodzinie i w życiu publicznym, poza świątynią, do której uczęszczam i poza domem, w którym mieszkam? Jak wychowuję swoje dzieci i wnuki? Czy widzą moją codzienną modlitwę? Czy uczęszczają regularnie ze mną do kościoła? Czy uczestniczą w katechezie szkolnej? Czy interesuję się tym, co czytają i co oglądają? Czy rozmawiam z nimi na tematy religijne? Czy bronię ich przed dzisiejszymi antychrystami, gorszycielami? Czy pamiętam, że dobre wychowanie, to jeden z największych skarbów, jaki wynosimy z domu rodzinnego?

Nie mów, że jesteś bezsilna czy bezsilny! To są twoje dzieci, twoje wnuki. Drodzy rodzice, jesteście pierwszymi i najważniejszymi wychowawcami waszych dzieci. Wychowujcie je w atmosferze prawdy, miłości i religijności. Pamiętajcie, że w każdym czasie można być dobrą matką, dobrym mężem, dobrą córką, teściową, synową, dobrym dzieckiem, uczniem, pracownikiem. Bóg nam naprawdę powiedział podczas naszego chrztu: „W tobie mam upodobanie”. Nie wolno nam zawieść Bożego zaufania i Bożej miłości.                                                                                   

 Eucharystia jako sakrament uaktywniający łaskę chrztu

Drodzy diecezjanie, w trzecim, ostatnim punkcie naszej refleksji, nawiążmy do hasła obecnego programu duszpasterskiego, które brzmi: „Eucharystia daje życie”. W kontekście tego, co dotąd powiedzieliśmy, możemy dodać, że dziecięctwo Boże otrzymane podczas chrztu, trzeba nam odnawiać i pogłębiać przez dobre uczestniczenie w niedzielnej Eucharystii, podczas której przyjmujemy pokarm Bożego słowa i pokarm Ciała Chrystusa. Nasz duch wzmacnia się światłem i mocą Ducha Świętego. Po pobożnym uczestniczeniu w Eucharystii, wracamy silniejsi duchowo do naszych wspólnot rodzinnych, do naszych często trudnych zadań.  Aby być tam świadkiem Chrystusa, trzeba nam przychodzić, by spotkać naszego Pana podczas Eucharystii. Bez wsparcia Bożego, nie damy rady głosić prawdy i czynić dobrze. Dlatego też wszyscy ochrzczeni potrzebują Eucharystii, aby żyć na co dzień łaską chrztu, aby czynić prawdę w miłości, aby zło zwyciężać dobrem, aby unieść wszystkie życiowe krzyże.  

Drodzy Bracia i Siostry, rozważając dziś tajemnicę chrztu Pana Jezusa, podziękujmy w tej Eucharystii Bogu w Trójcy Jedynemu za łaskę naszego chrztu i pokornie prośmy, abyśmy umocnieni słowem Bożym i Chlebem Eucharystycznym, mogli budować lepszy świat w rodzinie, Kościele i Ojczyźnie.

Z błogosławieństwem pasterskim

                                                                                      Wasz  biskup Ignacy Dec

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here