Żyj tak, żeby inni zapytali o Jezusa

1426
0

Mieszka w Kłodzku. Dominikanka, ewangelizatorka. Siostra Wirginia Mielcarek, prowadzi seminaria, rekolekcje, kursy, sesje i spotkania formacyjne na terenie diecezji świdnickiej i kraju.

w-Akcji: Kim dzisiaj jest Siostra Wirginia Mielcarek?

s. Wirginia Mielcarek: Jestem przede wszystkim kobietą, chrześcijańską, dominikanką, ale również ewangelizatorką, formatorką. To pewnie podstawowe składowe mojej tożsamości dzisiaj. To oczywiście nie wyczerpuje tego kim dzisiaj się czuję. Bo jestem też miłośniczką gór, dobrej lektury czy filmu (gorzej z czasem na realizację tych zamiłowań), przyjacielem…

w-Akcji: Ks. Krzysztof Kralka z którym Siostra współpracuje powiedział, że ma Siostra „pasterskie serce” które przyciąga ludzi. Czy określone cechy naszej osobowości pomagają nam w byciu głosicielami Dobrej Nowiny?

s. Wirginia Mielcarek: Nasze zaangażowania pozwalają innym i nam samym rozpoznać nasze charyzmaty, umiejętności i talenty. Oddawanie ich na służbę, używanie ich pomaga je rozwijać. Oczywiście potwierdzenie tych charyzmatów przychodzi zawsze ze strony wspólnoty. To jest cenne szczególnie wtedy, gdy jest trudno, przychodzi oczyszczenie, subiektywnie nie widać owoców pracy lub zastanawiam się, rozeznaję sama czy z przełożonymi jakie są Boże zaproszenia dla mnie. Jeśli nie mam słuchu, to raczej nie poślą mnie do ewangelizacji przez śpiew.

w-Akcji: Dla św. Jana Pawła II jednym z najważniejszych wątków Nowej ewangelizacji było wezwanie do świadectwa i osobistej świętości „Tylko w ten sposób kościół może żyć i odnawiać się”(Veritatis Splendor). Czy każdy z nas może być ewangelizatorem?

s. Wirginia Mielcarek: Każdy chrześcijanin może i powinien być świadkiem Jezusa. Sakrament chrztu i bierzmowania nas do tego uzdalnia i zobowiązuje. Daje nam mandat. To oczywiście zakłada najpierw bycie uczniem Jezusa, a jeszcze wcześniej, doświadczenie spotkania Żywego Boga, osobisty wybór. Jeśli żyję wiarą na co dzień, to inni to będą widzieli. I to jest podstawowe świadectwo: żyj tak, żeby inni zapytali o Jezusa. Być może jesteś jedyną Ewangelią jaką ktoś przeczyta. Papież Franciszek mówi, że “jest wielu świadków świętości z sąsiedztwa, świętości osób, które żyją blisko nas i są odblaskiem obecności Boga”. Jeśli naprawdę odkryliśmy Skarb jakim jest Ewangelia, to będziemy się chcieli nim dzielić z innymi.

w-Akcji: Nawiązując jeszcze raz do słów Ojca Świętego Jana Pawła II, który mówił, że Nowa ewangelizacja powinna być prowadzona „ z nowa gorliwością, nowymi metodami i z zastosowaniem nowych środków wyrazu”(Veritatis Splendor, 106), prosimy o wyjaśnienie co oznaczają te słowa?

s. Wirginia Mielcarek: Dlaczego „nowa”? Czy „stara” była zła? Nie, ale niewystarczająca. Chodzi o „odnowiony” sposób głoszenia ewangelii, który bierze pod uwagę nowe konteksty, w których żyje współczesny człowiek i w sposób szczególny ma za zadanie przywrócić Kościołowi tych, którzy utracili wiarę. Ten, kto sam płonie będzie zapalał innych. Jeśli poddajemy się „samoewangelizacji”, to jesteśmy zdolni do przepowiadania z otwartością i odwagą, która rodzi entuzjazm wiary. I musi to być przekaz dostosowany do odbiorców (wieku, mentalności, doświadczenia itd.). Dlatego posługujemy się językiem, znakami i obrazami zrozumiałymi dla tych, którym głosimy Ewangelię (nie archaicznym,
hermetycznym językiem). Szukamy najtrafniejszych metod od plakatu, przez muzykę, aż do obecności w mass mediach. Jednym ze sposobów do młodzieży mogą być np. memy.

w-Akcji: Nowa ewangelizacja – zmiana sposobu myślenia?

s. Wirginia Mielcarek: Inny jest współczesny człowiek, stąd mentalność tych, którzy głoszą Ewangelię też musi się zmieniać. Wciąż potrzebujemy „nawrócenia pastoralnego”. Ewangelizacja to wyjście do ludzi, którym droga do Kościoła zarosła.

w-Akcji: Jak dotrzeć do osoby, która „zgubiła” wiarę, odeszła z Kościoła?

s. Wirginia Mielcarek: Nie ma jednej recepty, to miłość sprawia, że jesteśmy twórczy w naszej trosce o zbawienie innych. Ważne jest spotkanie osoby z osobą, świadectwo własnego życia, towarzyszenie, modlitwa. Czasem upływa dużo czasu zanim ten drugi otworzy się na nasze głoszenie lub pozwoli się przyprowadzić na jakieś wydarzenie czy rekolekcje. Mimo, że w ewangelizacji mamy wypracowane pewne metody, nie możemy działać schematycznie, ale podchodzimy do ludzi indywidualnie. Słyszałam ostatnio historię spotkania księdza z ateistą. Długo rozmawiali i ksiądz wyciągnął wszystkie możliwe argumenty, żeby dotrzeć do tej osoby. Na koniec rozmówca powiedział: wierzę ci. Na pytanie „co cię przekonało?’, odpowiedział „sposób w jaki podałeś mi krzesło”. Wiara rodzi się ze słyszenia, ze Słowa Chrystusa (por Rz 10,17) i Ono ma moc. My możemy pomóc lub przeszkodzić w otwieraniu się na to Słowo.

w-Akcji: W jaki sposób diecezja świdnicka podejmuje dzieło Nowej ewangelizacji?

s. Wirginia Mielcarek: Chyba nie jestem osobą, która może wypowiedzieć się na temat sposobów podejmowania ewangelizacji w diecezji, bo nie mam wiedzy o wszystkich działaniach. Mogę powiedzieć o własnym „podwórku”, czyli o tym, co robię sama i współpracy, którą podejmuję zarówno z kapłanami, jak i ze świeckimi, szczególnie ze wspólnot Przyjaciele Oblubieńca i Środowiska Nowej Ewangelizacji naszej diecezji, za które odpowiadam. Prowadzimy Seminaria Odnowy Wiary, czyli trzynastotygodniowe rekolekcje w parafii (ostatnio w Bielawie), kursy, sesje i spotkania formacyjne. W styczniu np. odbył się kurs Nowe Życie i kurs Maria Magdalena. Prowadzimy też rekolekcje dla młodzieży przed bierzmowaniem i całoroczne przygotowanie dzieci i ich rodziców do I Komunii. Raz w miesiącu spotykam się z kobietami w Kudowie Zdroju. Po przerwie wróciliśmy też do Eucharystii jedności, na której stajemy do modlitwy z innymi wspólnotami. Zawsze po tzw. pierwszej ewangelizacji odsyłamy ludzi do wspólnot: tych, które są, albo zakładamy nowe. Po to, by ludzie, którzy doświadczyli Boga rozwijali się w wierze. Podobne działania podejmują inne wspólnoty i parafie.

w-Akcji: Rola współczesnych kobiet w dziele Nowej ewangelizacji?.

s. Wirginia Mielcarek: Pierwszą ewangelizatorką była kobieta. To Marię Magdalenę Jezus posłał z dobrą nowiną do Apostołów. Jan Paweł II mówił o „geniuszu kobiety”. W jej naturę wpisana jest większa wrażliwość na wartości osobowe. Przejawia się ona w potrzebie kochania i bycia kochaną. Dzięki temu kobieta może i powinna twórczo funkcjonować w społeczeństwie i Kościele. Ma większą łatwość wchodzenia w relacje, empatię, umiejętność słuchania. Te jej naturalne predyspozycje sprawiają, kobieta może być nauczycielką i przewodniczką w relacji z Bogiem. Jest powołana do macierzyństwa, nie tylko naturalnego, ale i duchowego. Jeśli sama żyje wiarą będzie innych „rodzić” dla wiary, przyprowadzać do Boga. Potrafi chronić to życie Boże w drugim, zatroszczyć się o jego wzrost. Bycie kobietą lub mężczyzną to sposób bycia człowiekiem: inny, różny, komplementarny. Stąd jeśli razem stają do misji, pięknie się uzupełniają.

Dziękujemy za rozmowę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here