Podwójne życie?

121
0

Mówi się, że obłuda to co innego mówić, co innego robić. Tak, to prawda. To jest obłuda. Czasem jednak ludzie po prostu nie dorastają do swoich ideałów. Lepiej je mieć i bić  się w piersi z powodu swoich grzechów, czy lepiej porzucić i już się swoimi grzechami nie przejmować?

Niestety, ten drugi sposób na bycie nieobłudnym stosuje sporo ludzi. Jeśli byli wierzący – odchodzą w krąg niewiary. Bo kiedy sumienie, będące daną człowiekowi przez Boga zdolnością odróżniania dobra od zła nie daje spokoju, powiedzeniem sobie, że Boga nie ma można je (chwilowo) uspokoić. Zasady wynikające z przykazań nie maja wtedy znaczenia, a te, wynikające z rozumu – znaczenie dość względne i płynne.

Tak, niezgodność słów i czynów to obłuda. Znam jednak gorszą formę obłudy: ganić  kogoś za to, czego u „swoich” albo się nie widzi, albo się wręcz pochwala. Taka mentalność Kalego. Ta forma obłudy wydaje mi się jej formą najgorszą. Nie jest, jak grzech człowieka z ideałami,  zwykłą niespójnością ludzkiej natury. Jest daleko posuniętym zdeprawowaniem umysłu.

Myślę (choć nie tylko) o formie protestów, w ostatnich dniach przetaczających się przez Polskę. Nie to, że manifestacje uważam za niewłaściwą formę artykułowania swojego niezadowolenia. Chodzi o agresję jaka im towarzyszy. Na razie, nie licząc pomalowanych ścian, głównie słowną. Tylko że to niewiele zmienia. To, co się podczas i wokół tych demonstracji dzieje dość często jest wyraźnym podżeganiem do fizycznej rozprawy z oponentami. Bić PiS, bić kler (nie  chcę używać tego wyjątkowo wulgarnego słowa na „j”), połączone z hasłami z których jasno wynika, że demonstrantom przysługuje prawo do zdenerwowania się i do robienia co im się podoba. Tak sobie tylko krzyczą? Już pojawiają się jakieś noże, młotki, kamienie… Ktoś na krzyżu napisał „Zabij księdza”. Taki żart, co?

Aktywistki posunęły się już do ujawnienia prywatnych adresów i telefonów znienawidzonych oponentów – polityków, działaczy społecznych. Pal sześć RODO. To wyraźne podżeganie do przestępstwa. Może owe panie fizycznej rozprawy z oponentami nie chcą, chodzi im tylko „tylko” o groźby słowne i stalking (ach to lekceważenie przez wiele kobiet pozafizycznych form agresji!), ale jeśli mają choć trochę oleju w głowie muszą wiedzieć, że do fizycznej przemocy w takich okolicznościach też łatwo dochodzi. Nie mówiąc już o tym że zastraszanie też jest formą przemocy. Znacznie gorszą niż klaps czy nawet spoliczkowanie.

Na razie chyba  jednak uważają, że nie ma problemu. Że przeprowadzają rewolucję, więc wszystko jest dozwolone. Aż chciałoby się napisać, że zrozumieją, kiedy tego typu agresja będzie skierowana przeciwko nim. Ale nie sądzę: nie zrozumieją. Z powodu najmniejszych nawet aktów agresji przeciw sobie będą się oburzać. Nawet jeśli będą tylko obroną. Bo tak to już z ludźmi z moralnością Kalego jest. I nawet jeśli jakiś sąd za owo podżeganie je skaże (a powinien!) będą uważały, że to polityczna zemsta.

Cóż, mówią różni ludzie, że te kobiety rozumieją. Ja – przyznaję – nie rozumiem. Dla mnie sposób, w jaki odreagowują swoją złość jest nie do przyjęcia. Działaczka „Ogólnopolskiego Strajku Kobiet” pytana parę dni temu w Radiu Zet o niszczenie fasad kościołów powiedziała że „trzeba robić to, co się czuje, to, co się myśli, to, co jest skuteczne i to, na co zasłużyli”. Aż strach pomyśleć do jakiej jatki by doszło, gdybyśmy wszyscy sobie wzięli do serca takie nauki 🙂 Wszak gułagi i obozy koncentracyjne to też było działanie w jakimś tam wymiarze skuteczne. I zarówno w odczuciu jak i w mniemaniu ich twórców wszyscy, którzy tam się znaleźli, jakoś sobie na to zasłużyli. Zdecydowanie bardziej od takich nauk wolę jednak  chrześcijaństwo, które uczy o godności każdego człowieka. I dorosłego i nienarodzonego dziecka. I świętego  i najgorszego łobuza.

Ot, jeden z wielu przykładów słów, które są większym złem niż wymierzenie policzka. Przy okazji także inne, pokazujące jak zdeprawowane może być myślenie o własnych prawach.

Andrzej Macura/ wiara.pl

zdj. – pixabay

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here