Czas utkany tęsknotą

259
0

Rozpoczynamy kolejny Adwent w naszym życiu. Czas, w którym zadajemy sobie pytanie, czy powrót Jezusa to przedmiot naszej nadziei? Czy z każdym następującym rokiem jestem bliżej Boga, czy dalej? Jest to wreszcie pytanie o moją tęsknotę za Bogiem.
Pierwsza część Adwentu mówi o oczekiwaniu na ostateczne przyjście Jezusa. Adwent przypomina nam o tym, że Bóg jest, ale jeszcze nie w pełni. Oczekujemy Jego przyjścia. Dlatego, aby owocnie przeżyć ten czas łaski, warto podjąć refleksję: czy chciałbym, żeby w dniu przyjścia Jezus zastał mnie takiego, jakim jestem dzisiaj? Jaki jest obecny stan mojego serca? Jakie są moje pragnienia, tęsknoty i oczekiwania? Które miejsce pośród moich pragnień zajmuje Bóg? Z pewnością są takie przestrzenie w moim życiu, w których jestem wolny, doświadczam miłości Jezusa. Ale są i takie, w których nie dopuściłem Go jeszcze do mojego życia: potrzebuję nawrócenia, nowego lub pełniejszego doświadczenia odkupienia, bo wciąż jestem niewolnikiem grzechu. Nad czym chciałbym szczególnie czuwać w czasie Adwentu?
Nie wiemy, kiedy Pan przyjdzie, ale wiemy, jakie zadania w codzienności nam wyznaczył (por Mk 13,34). Słowo mówi, że Jezus ma do mnie wielkie zaufanie. Swój dom i staranie o niego zostawił w moich rękach. Tym domem jest moja rodzina, moja wspólnota, powołanie, obowiązki. Bóg każdego z nas potrzebuje, każdemu zawierza „swój dom” (swoją „rodzinę”). Zostawia go naszej służbie. Nikt mnie nie zastąpi w moim powołaniu, ponieważ w „domu Pana” każdy ma miejsce jedyne i niezastąpione. Czas, który mija aż do ostatecznego przyjścia Jezusa, jest czasem mojej odpowiedzialności przede wszystkim za powierzonych mi ludzi, za tych, z którymi żyję na co dzień, i tych, do których jestem posłany. Czuwaj oznacza tutaj: zajmuj się tym, do czego Cię powołałem, troszcz się, wypełniaj służbę, którą podjąłeś. Im większa misja, tym większa odpowiedzialność.
Nie jest to możliwe bez doświadczenia głębokiego spotkania z Bogiem. Bóg przychodzi do człowieka najczęściej w sposób bardzo zwyczajny. Ważne, by tak jak Maryja słyszeć i zauważać Boga pośród codzienności. Czy pośród różnych sytuacji dnia doświadczam, że Pan jest ze mną? W Adwencie Bóg szczególnie zachęca nas do czujności, uważności serca, zachowywania czyli strzeżenia Jego Słowa. Jezus mówi: czuwajcie w każdym czasie. Chrześcijanin czuwa w ten sposób, że się modli. To jest nasza forma czuwania. To jest zadanie, które się nie kończy: człowiek ma być adwentowy zawsze. Czas, który rozpoczynamy, w sposób szczególny wzywa nas, by jak Maryja przyjąć do siebie, pozwolić wzrastać i dać światu Słowo – Jezusa. Kiedy Słowo staje się we mnie Ciałem, to wypełniony Bogiem jak Maryja idę do innych: bliskich, współpracowników, sąsiadów, na uczelnię czy do marketu.
Kościół w czasie Adwentu woła marana tha, co jest przywołaniem obecności Pana: „Przyjdź, Panie nasz”. Jednak jeśli wyrażenie to odczytamy maran atha, wtedy ma ono charakter okrzyku radości z obecności Pana, z Jego nadejścia, i można je tłumaczyć, jako: „Pan nasz nadchodzi” albo nawet: „Pan nasz jest obecny”. Niech ten czas będzie dla nas zarówno czasem ogromnej tęsknoty i przywoływania Boga do naszego życia, jak i wielkiej radości, że Pan przychodzi, jest już realnie obecny: w swoim Słowie, w Eucharystii, sakramentach. Prośmy o łaskę uważności, czujności i tęsknoty za Bogiem oraz przeżycia prawdy, że On również tęskni za mną.

s. Wirginia Mielcarek OP

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here