Powidlaki w górniczym mieście, czyli historia, która ożywa

467
0

Oni pokazują, że można przywracać ciekawe polskie losy poprzez… kopanie piłki na boisku. W naszym regionie mamy dwie niezwykłe drużyny piłkarskie. Jedna jest mistrzem Polski, druga dopiero co powstała. W ich grze chodzi o coś więcej niż sport. Chodzi o patriotyzm.

Już od marca obie sportowe ekipy z Wałbrzycha i Dzierżoniowa rozpoczną rozgrywki w nietypowej Retro Lidze. To podróż w przeszłość przez piłkarskie boisko. Drużyny z różnych części Polski odtwarzają nieistniejące piłkarskie kluby przedwojenne, które tworzyły podwaliny polskiego sportu. Na pomysł takich rozgrywek wpadł Piotr Marciniak. Mieszkający w Łowiczu pasjonat historii znalazł w Centralnej Bibliotece Wojskowej teczkę z dokumentami, w której były projekty butów piłkarskich i piłek, z których korzystali piłkarze przed II wojną światową. Koncepcją utworzenia zawodów toczonych według przedwojennych zasad z 1923 roku zaraził ludzi zaangażowanych w działalność grup rekonstrukcyjnych. Ziarno padło na podatny grunt także na Dolnym Śląsku, a jednocześnie w diecezji świdnickiej. Mamy już bowiem dwa zespoły, które wystąpią w tych oryginalnych rozrywkach. To Lechia Lwów złożona z piłkarzy z Dzierżoniowa, a także nowopowstali Czarni Lwów w Wałbrzychu.  

Gra dla prawdziwych dżentelmenów

Na czym polegają mecze w Retro Lidze? To oczywiście sportowe emocje, ale przede wszystkim pewien rodzaj rekonstrukcji historycznej o tematyce sportowej. Zawodnicy i sędziowie występują w specjalnie uszytych strojach o kroju z poprzedniego stulecia (np. bez numerów na plecach), butach z tamtej epoki i kopią idealnie odwzorowaną piłkę sprzed 100 lat. W dodatku rywalizują na starych przedwojennych zasadach, które, jak się okazuje, znacznie różnią się od współczesnych. – Gramy w rekonstrukcjach strojów przedwojennych z autentycznymi barwami. Wszystko odtwarzamy z historycznych zdjęć i relacji, które znajdują się w archiwach. Zakładamy przedwojenne szyte na miarę trzewiki ze specjalnymi wkrętami. Produkują je firmy, które się na tym znają. Skala 1 do 1. Autentyczna skóra – opowiada Przemysław Mandela, gracz Czarnych Lwów z Wałbrzycha. Jak mówi, piłka oraz obuwie sprawiają, że gra wygląda zupełnie inaczej niż normalnie. Trzeba się do tego przyzwyczaić. – Nie wyobrażam sobie, jak oni strzelali bramki, ta piłka lata wszędzie, bo jest bardzo lekka. Nawet profesjonalni piłkarze, gdy zagrali w tych butach i z tymi piłkami, stwierdzili, że to inny świat. Technika poszła niezwykle do przodu przez kilkadziesiąt lat – oświadcza P. Mandela.

Największą ciekawostką w kwestii zasad na boisku jest fakt, że obowiązują reguły dżentelmeńskie, a to oznacza, że… do faulu samemu należy się przyznać! Przed wojną w piłkę nożną grało wielu oficerów Wojska Polskiego, takie zachowanie było bardzo normalne. Co więcej, nie było żółtych i czerwonych kartek. Jeżeli rywalizacja okazywała się za ostra, mecz był wstrzymywany, dopóki emocje nie opadły. – Jeżeli kodeks został złamany i nastąpiło ewidentne zachowanie złośliwe, to sędzia miał prawo wykluczyć takiego zawodnika. I właśnie my tak gramy w Retro Lidze w 2021 roku – uśmiecha się P. Mandela.

Co jeszcze wyróżnia futbol sprzed prawie 100 lat? Nie było spalonych, bramkarz nie występował w rękawicach, ale za to mógł założyć kaszkiet, który chronił oczy przez promieniami słonecznymi. Oprócz tego obowiązywały zmiany lotne, a więc każdy kto zszedł z boiska, mógł w czasie meczu po odpoczynku na nie wrócić. Obecnie zmiany są definitywne. 

Piłkarski most między Wałbrzychem a Lwowem

W naszym regionie Retro Liga zagości w dwóch miastach – Dzierżoniowie i Wałbrzychu. W tym pierwszym drużyna ma już swoje osiągnięcia. W ostatnich dwóch sezonach zdobywała mistrzostwo Polski. Lechia (właściwa nazwa przed wojną brzmiała Lechja) Lwów była najstarszym polskim klubem piłkarskim – powstała w 1903 roku, a potem rozwinęła się do klubu wielosekcyjnego z hokejem na lodzie i boksem. W jej współczesnej wersji dzierżoniowskiej występuje m.in. wicewojewoda dolnośląski Jarosław Kresa. Od tego sezonu Retro Ligę zobaczymy również w Wałbrzychu, gdzie dopiero co powstał klub Czarni Lwów, który przed wojną nosił przydomek „Powidlaki”. – Jakiś czas temu poznałem pomysłodawcę i prezesa całej Retro Ligi – Piotra Marciniaka i on zaproponował, czy w Wałbrzychu nie dałoby się stworzyć drużyny, bo jest jeszcze sporo kresowych zespołów do zagospodarowania. Podchwyciłem tę koncepcję. Pasło hasło: Czarni Lwów. Gdy zapoznaliśmy się z ich historią, uznaliśmy, że są dla nas idealną ekipą do rekonstrukcji. Mamy sporo różnych nici powiązań i skojarzeń, moglibyśmy bardzo długo je wymieniać. Aby je zrozumieć, trzeba być wałbrzyszaninem i jednocześnie poznać losy Powidlaków – uśmiecha się Rafał Lewandowski, prezes, założyciel i zawodnik Czarnych Lwów.

Od podjęcia inicjatywy o stworzeniu drużyny do dnia, kiedy ona powstała formalnie, minął rok. Trzeba było m.in. załatwić formalności. Prezes obawiał się, że będzie brakować mu zawodników do gry, a mógł zgłosić ich aż 28 do ligi. Dzisiaj odbiera telefony, w których odmawia chętnym, bo ma już 30-osobową ekipę. Skąd te chęci? – W Retro Lidze nie chodzi o poziom sportowy, ale o integrację historyczno-rekonstrukcyjno-patriotyczną. Jesteśmy grupą pasjonatów, którzy chcą przybliżać ludziom historię Kresów Wschodnich. Mamy plany, by odkurzyć nieco historię Czarnych Lwów, ponieważ bardzo niewielu Polaków wie, że tworzyli oni zręby polskiej piłki i bardzo mocno wpłynęli na polski sport. Powstała tam bowiem nie tylko sekcja piłkarska, ale także hokeja na trawie i lekkoatletyczna. Można ich traktować nawet jak założycieli polskiego sportu – uważa R. Lewandowski. Dodaje, że członkom jego drużyny udało się znaleźć kilka grobów zawodników Czarnych Lwów na Dolnym Śląsku np. w Dusznikach Zdroju czy we Wrocławiu. Wałbrzyszanie chcą odwiedzać te nagrobki i w razie potrzeby – porządkować je oraz restaurować. Poza tym szukają także różnych dolnośląskich tropów swojej drużyny ze Lwowa

Coś więcej niż sport

Czeka nas zatem w tym roku w Retro Lidze historyczny derbowy pojedynek – Lechia Lwów kontra Czarni Lwów. – Oficjalnie 1 stycznia 2021 roku mieliśmy spotkanie założycielskie Powidlaków. Zagraliśmy już mecz sparingowy, w którym zwyciężyliśmy – informuje Przemysła Mandela. Jednocześnie zaznacza, że rywalizacja sportowa jest pretekstem do odtwarzania ciekawej polskiej historii przed wojną. – Ja nie mam żadnej przeszłości piłkarskiej. Nie jest to wymagane w Retro Lidze. Nigdy nie należałem do żadnego klubu. W piłkę nauczyłem się grać na podwórku. Umiejętności i poziom sportowy schodzą tu na dalszy plan. Zależy nam, by  przywracać pamięć o starych polskich zespołach. A każdy mecz tworzy dobrą okazję do odwiedzenia miejsc pamięci, czy zorganizowania edukacyjnego pikniku historycznego – dodaje wałbrzyszanin. Czarni, trenujący raz w tygodniu, mają jednak w swoich szeregach byłych profesjonalnych piłkarzy. Gra u nich np. Adrian Mrowiec, który swego czasu otarł się o kadrę Polski, zawodnik polskich klubów ekstraklasowych. Występował także w Niemczech i Szkocji. 

Pasjonaci historii, patriotyzmu oraz sportu z Wałbrzycha i Dzierżoniowa uznają Retro Ligę za fantastyczną przygodę, prezentującą nowoczesne podejście do historii sportu. – Całość zawiera wyraźne elementy martyrologiczne, ale trudno wyobrazić sobie lepsze popularyzowanie takiej historii niż tego typu sposób rekonstrukcji historycznej na zasadzie piłkarskich spotkań. Nie ukrywajmy, dotychczas rekonstrukcja kojarzyła się z militariami – uważa Przemysław Mandela. Jak dodaje, liczy się też dobra zabawa oraz integracja środowiska patriotycznego.

Zastanawiający jest z pewnością przydomek Czarnych Lwów. Mówiono o nich „Powidlaki”. To wynika na pewno z jakichś stosunków przedwojennych. Źródła historyczne informują, że kluby Lechia i Czarni nie za bardzo za sobą przepadali. Prawdopodobnie rywale wymyślili taki pseudonim swoim konkurentom na boisku. –Przydomek potem się przyjął na lata i został, a my dzisiaj chcemy to wykorzystać. Wpadliśmy na pomysł, by robić własne powidła z etykietą Czarnych Lwów i obdarowywać nimi zawodników z innych drużyn Retro Ligi, z którymi się zmierzymy. Może udam nam się przy okazji meczu zorganizować jakiś mały piknik historyczny, albo wykład o przedwojennym polskim sporcie? Lwów przecież był jego kolebką – podsumowuje P. Mandela.

rm

Półfinał Retro Ligi. Mecz pomiędzy Lechią Dzierżoniów (zielono-biali) a Hakoah Będzin (niebiesko-biali).

Buty, spodenki, koszulki, a nawet piłka – wszystko odtworzone 1 do 1 jak przed II wojną światową.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here