Sposoby na czas wolny #4 Fotografia

199
0

Pasjonat fotografii musi mieć w sobie odrobinę wrażliwości, aby dostrzec piękno, urodę bliskich, ulotność chwili. Dobre ujęcie, celnie uchwycony kadr, wyczucie światła i czasu to już kwestia techniki, którą możemy wypracować. Dzisiaj w naszym cyklu – o robieniu zdjęć – tych amatorskich i  bardziej profesjonalnych.

– Nie mam ukończonego kursu fotografii amatorskiej. Nie jestem również posiadaczką aparatu. Wszystkie zdjęcia wykonuję za pomocą telefonu. Owszem, przy jego wyborze, kieruję się możliwościami jakie posiada w zakresie tworzenia zdjęć. Właściwie, na każdym spacerze towarzyszy mi aparat. Najbardziej lubię fotografować pobliskie okolice, ze względu na możliwości, które dają. W moich albumach są zdjęcia lasów, gór, roślin, zwierząt, ludzi. – opowiada Ewa. Natomiast Ella, która fotografią interesuje się od zawsze i jako nastolatka uczyła się wywoływania klisz, mówi: – Miałam kilka aparatów kompaktowych. Potem  aparat  FID-2, który mam do dziś a pokrowiec jeszcze pachnie świeżą skórą. Obsługiwałam również Kodaka i Simensa, które w tej chwili – niestety – leżą uszkodzone Obecnie używam Panasonik Lumix z 42 krotnym zoomem. – z dumą kontynuuje Ella. – Pasję do fotografii odkryłam niedawno. Najbardziej lubię moment, w którym – mając w kadrze wybrany widok – oceniam panoramę, światło, kolory no i piękno. Przez ostatnie kilka lat nazbierałam całkiem niezłą kolekcję zdjęć. To przede wszystkim ulubione góry, trochę fotografii z podróży, tych małych i dużych,  ale i wydarzenia dnia codziennego czy w pracy. – opowiada Inka. Fotografować możemy wszystko. Dla Elli ulubionym obecnie modelem jest półtoraroczny wnusio.-  Z aparatem się nie rozstaję, zawsze mam go w torebce. – mówi.  Fotografuję w sumie wszystko i wszędzie – ulice Świebodzic ( a to do Gazety Świebodzic ), wszelkie budowy, różne imprezy w plenerze, w salach czy w kościele. Fotografuję kwiaty, chmurki, robaczki. – wszystko jest wdzięcznym obiektem. Miałam kilka wystaw  – wspomina Ella. Ewa zwraca uwagę, że kwiaty są także niezwykłym tematem. Nie tylko ze względu na ich urodę. W ogrodzie jej aparat rejestruje przemijalność tego świata i nowe narodziny. Jedne kwiaty więdną, na ich miejsce pojawiają się następne. Ten cykl jest fascynujący. – Za rok znów pojawią się te pierwsze i do późnej jesieni będzie odbywać się dramat rodzenia i pozornego umierania. Pozornego…czyż nie warto tego utrwalać? – zastanawia się. –  Na spacerach utrwalam rośliny znane i nieznane. Uczę się nazw tych nowych i ciekawych okazów. – kontynuuje Ewa. – Aplikacje umożliwiają zrobienie zdjęcia i wyszukanie nazwy. Pory roku i dnia utrwalane na fotografii za każdym razem są inne. Ze względu na tę inność dają nowe wrażenia estetyczne. Nie ukrywam, że ze względu na te wrażenia fotografia mnie pociąga. Tak już mamy, że lubimy otaczać się pięknem. W chwilach stresowych uciekamy w miejsca osobliwe, które pozwalają odetchnąć pełną piersią. Nic dziwnego, że chcemy je zapisywać cyfrowo. I powracać do nich w dowolnej chwili. –  refleksyjnie kończy Ewa.

fot. – pixabay

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here