Sierpień-miesiącem abstynencji

84
0

Apostolstwo Trzeźwości na terenie diecezji świdnickiej funkcjonuje od zeszłego roku. W maju 2020 roku, ks. bp Marek Mendyk ustanowił ks. Rafała Chudego Diecezjalnym Duszpasterzem Trzeźwości i Osób Uzależnionych. Swoją inaugurację Apostolat miał 20 września 2020 roku. Od 22 września został uruchomiony punkt konsultacyjno –  informacyjny Apostolatu Trzeźwości Diecezji Świdnickiej, który działa w ramach struktur Poradni Rodzinnej Diecezji Świdnickiej.

Apostolat Trzeźwości to wolontariat osób świeckich, które same w swoim życiu miały problem z uzależnieniem, a dziś chcą nieść pomoc innym w wychodzeniu z nałogu. Do głównych celów i zadań Apostolatu należą: kształtowanie w ludziach nowych obyczajów i zachowań bez alkoholu czy narkotyków, krzewienie w społeczeństwie postaw abstynencji i wstrzemięźliwości bez używek. Budzenie w innych postawy, że człowiek uzależniony to osoba, której można pomóc. I chyba ten najważniejszy, że alkoholizm, czy jakiekolwiek inne uzależnienie, to choroba i że człowieka można uleczyć. Dawanie innym ludziom świadectwa własnym życiem, rozmowy i wskazanie, że nowe życie jest możliwe bez nałogu, bez uzależnienia.

– My, jako Apostolat Trzeźwości, w różnego rodzaju rozmowach i spotkaniach, zauważyliśmy, że na „popularność” picia, czy zażywania różnych środków chemicznych, czy behawioralnych, wpływa bardzo łatwa ich dostępność na rynku i w środowisku w którym człowiek przebywa. U młodych ludzi najczęstszym powodem sięgania po używki jest chęć akceptacji przez rówieśników, bądź daną grupę, do której chce się przyłączyć, czy już należy. A jeżeli chodzi o alkohol, to jest on dostępny na każdym kroku. – mówi ks. Rafał Chudy, duszpasterz trzeźwości diecezji świdnickiej. Duszpasterz trzeźwości ma trudne zadanie. Należy być delikatnym, cierpliwym i odpowiedzialnym, pracuje się przecież z ludźmi, którzy cierpią, są pogubieni. – Tak, to prawda, to bardzo trudne zadanie. – przyznaje ks. Rafał. – Każdy nałóg wprowadza destrukcję, rodzi ból i cierpienie nie tylko osoby uzależnionej, ale i osób z jego najbliższego otoczenia, czyli rodziny. Gdy spotykamy się z ludźmi uzależnionymi, czy współuzależnionymi, a mam tu na myśli wszystkie osoby, które tworzą Apostolat Trzeźwości naszej diecezji, to przede wszystkim do każdej osoby trzeba podejść indywidualnie. Nie ma „złotego środka”, ale trzeba każdy przypadek rozpatrywać indywidualnie. – kontynuuje duszpasterz.

Na imię mam Rysiek, jestem alkoholikiem.

Wychowałem się w rodzinie alkoholowej. Na swoje 18-ste urodziny piłem już regularnie. Rzuciłem szkołę średnią, w pierwszej pracy zobaczyłem skalę nadużywania alkoholu i bez sprzeciwu wpasowałem się w panujące obyczaje. Piłem coraz więcej i więcej. Cudem dożyłem 27 lat. Samotny, ale z wielką grupą ludzi sobie podobnych. Byle jaki, ale jeszcze pracownik kolejnych zakładów pracy. Towarzyszyła mi psychoza alkoholowa. Nie potrafiłem przerwać spirali obłędu. Szukałem pomocy – gdziekolwiek. Ze wspomnianą psychozą wylądowałem w zakładzie psychiatrycznym. Jak się potem okazuje nie ostatni raz. – opowiada Ryszard i kontynuuje – Znalazłem wyjście na kolejne kilkanaście lat utrzymywania abstynencji – Esperal. Skończyłem szkołę średnią, awansowałem, założyłem rodzinę i podjąłem się licznych – wymagających odpowiedzialności –  obowiązków. Do 2000 roku nie byłem nigdy na mitingu AA. Pierwszy mój miting był w szpitalu – świeczka, modlitwa o pogodę ducha, 12 kroków, 12 tradycji. Liczne odniesienia do Boga, do Siły Wyższej otwierają mi oczy. Kolejne mitingi już w moim rodzinnym mieście. Przecieram oczy. Jaki ten świat wsparcia jest ogromny! Tutaj moja dusza i ciało może bezpiecznie pohulać. Po kilku latach wiem – BÓG chciał mnie utrzymać przy życiu. Dał mi tę łaskę trzeźwienia, a ja z niej skorzystałem. Mam rodzinę i dzieci. Pracuję. Odzyskałem siebie. Wspomagam dzieła Apostolatów Trzeźwości. Łaska trzeźwienia to najlepsze co mogło mnie spotkać w życiu. Wszystko inne jest pochodną tego daru.

Bo co inni powiedzą?

Ostatnie lata, a tym bardziej ostatnie kilkanaście miesięcy, czas pandemii i izolacji – z przykrością muszę stwierdzić – bardzo przyczynił się to rozwoju alkoholizmu. – zauważa ks. Rafał Chudy. – Jednoznacznie bardzo trudno jest oszacować skalę tego problemu na terenie naszej diecezji, ale jest ona ogromna i dotyka coraz szersze kręgi ludzi, a nawet całych rodzin i grup. Po rozmowach, które przeprowadziłem z terapeutami, mogę stwierdzić, że nastąpił wzrost uzależnień, a co gorsza wiek osób uzależnionych jest coraz młodszy. Są to informacje na podstawie osób, które  zgłosiły się do Ośrodków Leczenia Odwykowego, bądź Poradni Osób Uzależnionych, ale ile jest takich ludzi, którzy nie podjęli leczenia i nie szukają pomocy? Główna przyczyna to wstyd. Bo co inni powiedzą? A prawda jest taka, że tylko człowiek silny i odpowiedzialny walczy o swoje życie, o życie swoich bliskich. A być może twoja decyzja o podjęciu leczenia i zerwania z nałogiem pomoże drugiemu człowiekowi w podjęciu takiej właśnie decyzji. Walcząc o swoje życie, o swoją abstynencję, o swoją trzeźwość, swoją postawą ukazujesz drogę innym. Najpierw trzeba uświadomić taką osobę, że z każdego nałogu można się wyrwać, uwolnić, nauczyć się z nim żyć, a co za tym idzie, wrócić do normalnego, twórczego życia. I to co najważniejsze dla takiej osoby, że ma wokół siebie innych, którzy są gotowi mu w tym pomóc. Następnym krokiem, jest uświadomienie takich osób, że wewnętrznym wzmocnieniem jest ciągła obecność Pana Boga w ich życiu. A Ewangelia przekazana przez Pana Jezusa jest źródłem, z którego możemy czerpać bez końca, a człowiek znajdzie w Niej odpowiedź na każde dręczące go pytanie. Bo wychodzenie z nałogu odbywa się dwutorowo: przez umysł i ducha. –  kontynuuje kapłan.

Na imię mam Bożena, jestem alkoholiczką i narkomanką.

Mam trzy wspaniałe córki. Mieszkam w Kotlinie Kłodzkiej. „Dzięki” stale zapracowanym rodzicom w dzieciństwie i młodości niczego mi nie brakowało. Ja i moja siostra byłyśmy zawsze pięknie, „topowo” ubrane. Miałyśmy wszystkie dobra, które nastolatek mógłby sobie wymarzyć. Potem – trzy nieudane związki. Imprezy na studiach. Żal, łzy, zawód. Znalazłam sobie „przyjaciół”, którzy przy stawianym przeze mnie alkoholu znakomicie mnie rozumieli. Znalazłam dojście do narkotyków. Miałam wsparcie. Nie mocowałam  się z lękami. Ten stan trwał kilka lat. Na jednej z imprez roztrzęsiona rozmawiałam z Andrzejem, który nie pił 11 lat, ale złamał abstynencję, zamierza jednak wrócić do AA. Postanawiam dołączyć. Pojechałam do rodziców aby podzielić się pomysłem, prosiłam o pomoc finansową. Poszłam na miting AA. Pierwszy raz usłyszałam o Bogu, Sile Wyższej, która ma wpływ na życie osoby uzależnionej. Przez 6 tygodni terapii płakałam. Teraz działam w Klubie Abstynenta. Codziennie się modlę i dziękuję za łaskę uzdrowienia z alkoholizmu.

Sierpień – miesiącem abstynencji.

Ks. bp Marek Mendyk, Ordynariusz naszej diecezji wyraził zgodę, a Ojcowie Franciszkanie wyrazili chęć i aprobatę, aby Apostolat Trzeźwości na czas wakacji uruchomił swój punkt terytorialny. Tym samym w każdy weekend lipca i sierpnia jesteśmy obecni w Wambierzyckim Sanktuarium, u stóp Matki Bożej Wambierzyckiej Królowej Rodzin. Ja osobiście w przypadki nie wierzę. Pamiętajmy, że obok osoby uzależnionej najbardziej cierpi i największe koszta ponoszą najbliżsi, czyli rodzina osoby uzależnionej. A do Wambierzyckiej Królowej zawsze przybywały osoby prosząc Matkę Boga o pomoc w najtrudniejszych sprawach życiowych. Głęboko wierzę, że nasza posługa tam, w Wambierzycach jest z błogosławieństwem i przy wsparciu samej Matki Bożej. W samym miesiącu sierpniu, miesiącu abstynencji w planach – 28 sierpień 2021 – jest Pielgrzymka Rowerowa do Sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady w Sulistrowiczkach. A oprócz tego, indywidualne intencje, wyrzeczenia, pielgrzymki i dni skupienia podejmowane przez członków Apostolatu i wszystkie osoby dobrej woli, którym nie jest obojętny los osób uzależnionych. Zachęcam księży, aby w parafiach naszej diecezji na miesiąc sierpień utworzyć, bądź kontynuować Księgę Trzeźwości, do której będzie można złożyć swoją osobistą deklaracje wsparcia osobom uzależnionym i nie tylko w miesiącu sierpniu, ale aby taka księga była dostępna dla wiernych przez cały rok. Ogromnym wsparciem jest także modlitwa „Dzieło Modlitewnego Wsparcia Osoby Uzależnionej” do prywatnego odmawiania. Wszystkim, którzy podjęli i podejmą trud modlitwy i wyrzeczenia w intencji osób uzależnionych, pragnę bardzo serdecznie już teraz podziękować. – konkluduje ks. Rafał Chudy.

Mam na imię Czesław, jestem alkoholikiem.

Skończyłem 50 lat. Nie piję od 7 lat. Jestem rozwiedziony. Mam troje dorosłych dzieci. Pierwszy raz napiłem się alkoholu mając 19 lat. Coraz częściej zacząłem pić w pracy, z kolegami. Kiedy się ożeniłem czasami piłem z żoną. Głównie w weekendy…Alkohol zdominował moje funkcjonowanie. Wprawdzie pracowałem i przynosiłem większość pieniędzy do domu, ale ciągłe awantury powodowały, że miałem powód aby znikać na „biesiadowanie” z kolegami, którzy równie beztrosko traktowali swoje obowiązki rodzinne. Po rozwodzie wyprowadziłem się do chorej siostry. Z każdym kolejnym rokiem było coraz gorzej. Zacząłem mieć problemy z chodzeniem. Praca była koszmarem. Jak się nie napiłem to bym do niej nie doszedł. Około 8 lat temu wszyłem sobie Esperal. Nie piłem przez 9 miesięcy. To był CUDOWNY CZAS. Obserwowałem innych ludzi, czytałem literaturę na temat uzależnienia. Zacząłem chodzić do kościoła i prosić o uwolnienie. Po jednej ze Mszy św. na której uczestniczyłem, patrzyłem na ogromną figurę Matki Bożej przy filarze obok ławki. Patrzyła na mnie. Wyszedłem z kościoła.  Udałem się do Pawła,  sąsiada, którego podziwiałem za to, że nie pił. Spytałem co robić?  Okazało się, że Paweł jest niepijącym alkoholikiem (nie pije 19 lat). Nasza rozmowa trwała do późnych godzin nocnych. W środę byłem już na mitingu AA.

 Św. o. Maksymilian Maria Kolbe-apostoł trzeźwości.

Trzeźwość to stan, gdzie ja jako człowiek potrafię racjonalnie i realnie ocenić swój stan, w jakim się znajduję, a podejmowane decyzje, mają na uwadze przede wszystkim dobro innych. Za przykład niech posłuży postawa Św. Maksymiliana. Na postawione pytanie przez niemieckiego żołnierza, dlaczego chce iść na śmieć zamiast wyznaczonego więźnia, O. Maksymilian miał odpowiedzieć: „On ma żonę i dzieci”. I takim właśnie działaniem kierował się Św. Maksymilian Maria Kolbe. A Św. Jan Paweł II, na Placu Św. Piotra w Rzymie, podczas Mszy św. kanonizacyjnej, w dniu 10 października 1982 roku, powiedział: „Ojciec Maksymilian Kolbe, więzień obozowy, upomniał się w obozie śmierci o prawo do życia niewinnego człowieka – jednego z milionów. Ojciec Kolbe upomniał się o prawo do życia, wyrażając gotowość pójścia na śmierć w zastępstwie współwięźnia, ponieważ tamten był ojcem rodziny i jego życie potrzebne było najbliższym. Ojciec Maksymilian Maria Kolbe potwierdził w ten sposób prawo Stwórcy do życia niewinnego człowieka, dał świadectwo Chrystusowi i miłości”. I właśnie dlatego wiele Ruchów Trzeźwościowych, stowarzyszeń, czy grup, obiera sobie Św. Maksymiliana Marię Kolbego za swojego patrona.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here