Stefan Wyszyński – Mąż Stanu – beatyfikacja

38
0
Stefan Wyszyński z rodzicami i rodzeństwem (drugi od prawej)

Dziś dzień beatyfikacji. Z tej okazji specjalny artykuł poświęcony Prymasowi Tysiąclecia.

 

„Jeżeli przyjdą wyniszczyć ten Naród, to zaczną od Kościoła, bo Kościół jest siłą Narodu.”

 

Zwiastowanie Najświętszej  Maryi Pannie

3 sierpnia 1901 roku w Zuzeli przyszedł na świat chłopiec. Mały synek Stanisława i Julianny Wyszyńskich. On był organistą w kościele. Ona kapłanką ogniska domowego. Wierzący i kochający Boga w trzech osobach. Mieszkali na wsi. Ochrzcili go w dniu urodzin w miejscowym kościele pw. Przemienienia Pańskiego. Nazwali synka Stefan. Zwykła codzienna sytuacja, w małej miejscowości, gdzieś na pograniczu Podlasia i Mazowsza, w kraju, którego oficjalnie nie było. Wówczas, w sierpniu 1901 roku, Polski na mapie świata nie było. Stefan urodził się pod zaborem rosyjskim. Syn wiejskiego organisty i zwykłej kobiety. Niczym się nie wyróżniał. Tak samo jak syn pewnego cieśli i nieznanej niewiasty – zrodzony w stajence,  dwa tysiące lat wcześniej… Wówczas również nie było państwa Izrael. Jezus urodził się na kresach Imperium Rzymskiego. Historia jakich wiele, a jednak wyjątkowa. Wyjątkowa, gdyż jej bohater odcisnął piętno w historii Narodu, Kościoła i całej Ludzkości.

Zuzela – dom rodzinny Wyszyńskiego, na zdjęciu szkoła powszechna

Nawiedzenie Świętej Elżbiety

Rodzina Wyszyńskich przeprowadziła się do Andrzejewa. Mały Stefan w wieku dziewięciu lat stracił matkę. Poobierał nauki w Gimnazjum w Warszawie, a w 1913 roku przyjął Sakrament Bierzmowania. Kontynuował naukę w liceum, które ukończył w 1920 roku. Zwykły życiorys, zwykłego chłopca w miejscu i czasie ściśle określonym. Podobnie jak pierwsze lata życia, syna cieśli, Jezusa, gdzieś w odległych czasach, w dalekim kraju, pośród skał, oaz i pustyni. Przy swojej mamie i tacie.

Boże Narodzenie

Stefan po maturze wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku. Rzec można, że dla otaczającego go świata narodził się na nowo.

Ofiarowanie w Świątyni

W dniu swoich 23 urodzin, Stefan otrzymał Święcenia Kapłańskie. Rozpoczął posługę w Kościele mimo wielu przeciwwskazań zdrowotnych – był chorowitym młodzieńcem, nękało go zapalenie płuc i górnych dróg oddechowych. Wyświęcony został w późniejszym terminie, samotnie w Kaplicy Matki Bożej. Matka i Syn… Wszystko postawił na Maryję, wszystko oddał Maryi, a Ona nigdy go nie zostawiła. Zawierzył się Jej opiece. Sam jako Syn przyjął święcenia w Kaplicy Matki Bożej. Ona wybrała go na syna, on wybrał Ją na matkę.

Odnalezienie w Świątyni

We wspomnienie Marii Śnieżnej, odprawił swoją prymicyjną Mszę Świętą, przed cudownym obrazem Matki Bożej na Jasnej Górze. Czemu wybrał to miejsce? Z tęsknoty za Mamą. Za swoją ziemską Mamą. Oddał, powierzył się Maryi. Przy Niej, patrząc Jej w oczy odprawił swoją pierwszą Mszę Świętą. To było dla niego szalenie ważne wydarzenie. Jak później wspominał: Pojechałem na Jasną Górę, aby mieć matkę, aby stanęła przy każdej mojej Mszy Świętej, jak stanęła przy Chrystusie na Kalwarii.

Pierwsze lata życia Stefana Wyszyńskiego, nie wskazywały na jego niezwykłość. Żył w czasach niespokojnych, wojennych, pośród krzywdy, śmierci niczym niezawinionych cierpień. Los taki współdzieliło z nim całe ówczesne społeczeństwo. Syn cieśli też żył w czasach wojen, śmierci i cierpienia. Podobnie jak jego współbratymcy, gdzieś nad jeziorem Galilejskim, na kresach Cesarstwa Rzymskiego. Co sprawiło, że zwykły ksiądz stał się Mężem Stanu, darem opaczności dla Narodu Polskiego?

Modlitwa w Ogrójcu

Lata okupacji niemieckiej, były dla kościoła katolickiego wielkim wyzwaniem, któremu młody wówczas ksiądz Wyszyński sprostał doskonale.

W okresie powstania byłem kapelanem AK i miałem dużo kontaktu z cierpieniem, niedolą i męką ludzką. Pamiętam operację bardzo dzielnego żołnierza, któremu trzeba było odjąć nogę. Powiedział, że zgodzi się na operację pod tym warunkiem, że przez cały czas będę przy nim stał… Długie miesiące pracy w szpitalu powstańczym bardzo wiele mnie nauczyły. To więcej niż uniwersytet, bo to głębokie zrozumienie bliźniego, czego się na ogół z książek nie nauczy. Szacunku dla człowieka nabywa się nie wtedy, gdy widzi się go w pozycji bohaterskiej, ale gdy widzi się człowieka w udręce.

Kościół był od zawsze ostoją, schronieniem i kolebką polskości. Tysiące księży, z narażeniem życia wykonywało swoją posługę, kapłańską, setki oddało życie. Wyszyński mimo okupacji działał społecznie, podjął pracę naukową, pisał kazania oparte o nauki społeczne Kościoła. Był w forpoczcie duchownej elity intelektualnej Narodu. Zawsze skromny, oddany służbie Bogu i Ojczyźnie. Mimo wielu zagrożeń, w tym aresztowania przez Gestapo (1940) został ocalony przez Opaczność. Niemcy nie zorientowali się, że Wyszyński to Wyszyński. Mieli go na celowniku od samego początku trwania wojny, ponieważ głosił kazania piętnujące nazizm, był profesorem Seminarium Duchownego we Włocławku, przynależał do polskiej inteligencji. Po tym zdarzeniu wrócił do Włocławka, po czym udał się do Lasek, gdzie został kapelanem w Zakładzie dla Niewidomych prowadzonym przez niewidomą Siostrę Różę Marię Czacką. Został tam do końca wojny – okrutnej, wywierającej ogromne piętno na duszy i ciele II Wojny Światowej.

Biczowanie

Rok 1945 przynosi pozorne wyzwolenie. Polska odradza się w nowych granicach. Znaczna część ziem II Rzeczpospolitej pozostaje poza granicami nowego państwa. Natomiast przyłączone tak zwane Ziemie Odzyskane są dla hierarchii kościelnej trudnym wyzwaniem. Nowa władza nieprzychylnie patrzy na Kościół Katolicki. Stanowi on dla niej przeszkodę do zniewolenia Narodu, niejaką konkurencję oraz zagrożenie. Począwszy od roku 1946, Stefan Wyszyński jest nieustannie inwigilowany przez służbę bezpieczeństwa. Część środowisk kościelnych ulega władzy komunistycznej i od roku 1949 działa w tzw. Komisji Księży, znanej bardziej pod potoczną nazwą „księża patrioci”. Działalność ta ukierunkowana jest na rozbicie jedności Kościoła w Polsce, osłabienie wpływów hierarchów kościelnych a przede wszystkim podważenie autorytetu Prymasa Wyszyńskiego. Działalność władzy komunistycznej, początkowo jest zakamuflowana, tym bardziej Prymas nie daje komunistom powodów do bezpośredniej konfrontacji. Jednak w roku 1949 nasila się stalinowski kurs polityki, nakierowanej przeciw Kościołowi Katolickiemu. 5 sierpnia, tegoż roku, władze wydają dekret o „obsadzeniu duchownych stanowisk kościelnych”, tym samym jawnie działają w kierunku podporządkowania sobie struktur kościelnych, przejęcia majątku i docelowej likwidacji Kościoła w Polsce. Wyszyński reaguje dość powściągliwie, mając świadomość zaistniałej sytuacji. Z jednej strony, sterowany przez władzę komunistyczne, wewnętrzny rozłam Kościoła z drugiej, brak możliwości bezpośredniego wsparcia Stolicy Apostolskiej. Episkopat wystosował list protestacyjny do władz, którego treść odczytywano z ambon kościelnych. Służba bezpieczeństwa, naruszając suwerenność Kościoła, niejednokrotnie rekwirowała kopie listu. Władza pozostała niewzruszona. W skutek braku reakcji, Prymas Wyszyński wraz z Kardynałem Sapiechą, wystosowują kolejny list do Bolesława Bieruta. W liście tym Wyszyński otwarcie piętnuje metody walki z Kościołem, staje w obronie suwerenności i niepodzielności Kościoła w Polsce. W odwecie władze oskarżają hierarchów o działania przeciwko władzy i wrogość do Polski Ludowej. Wyszyński oceniając właściwie potencjalną kolejną reakcję władz, rozpoczyna negocjacje, wykorzystując wciąż jeszcze silną pozycję Kościoła w społeczeństwie. Prymasowi zależy na zachowaniu tożsamości i suwerenności Kościoła w nowej, niesprzyjającej rzeczywistości. Tym bardziej, że faktyczna Sowiecka okupacja w jakiej znalazła się powojenna Polska, była w dużej mierze usankcjonowana nie tylko przez społeczność międzynarodową, ale też przez znaczną część społeczeństwa polskiego. Wyszyński został sam. Co prawda miał po swojej stronie większą część hierarchów kościelnych, konserwatywne społeczeństwo, jednak pozycja ta diametralnie słabła. W takich okolicznościach Prymas decyduje się na niekorzystne porozumienie.

Dlaczego prowadziłem do „Porozumienia”? Byłem od początku i nadal jestem tego zdania, że Polska, a z nią i Kościół święty, zbyt wiele utraciła krwi w czasie okupacji hitlerowskiej, by mogła sobie obecnie pozwolić na dalszy jej upływ. Trzeba za każdą cenę zatrzymać ten proces duchowego wykrwawiania się, by można było wrócić do normalnego życia, niezbędnego do rozwoju Narodu i Kościoła, do życia zwyczajnego…

Pomimo porozumienia, władza nie zaprzestała represji wobec Kościoła zastraszano księży, rekwirowano majątki Kościelne, nakładano olbrzymie podatki. Prymas widząc do czego zmierza władza komunistyczna, diametralnie zmienia swoją politykę wobec aparatu ludowego państwa.

8 Maja 1953, „Non Possumus… rzeczy Bożych, na ołtarzach cesarza składać nie wolno”. Z pełną odpowiedzialnością staje w obronie Kościoła, obiera kurs konfrontacji, mając świadomość potencjalnych represji ze strony władzy. Niczym Chrystus w Świątyni Jerozolimskiej, przeciwstawia się profanacji wartości, którym służy w imię Boga Najwyższego. Wyszyński swoją niezłomną postawą, buduje podwaliny pod przyszłe ruchy opozycyjne wobec komunistycznej władzy. Pamiętać musimy, że rok 1953 jest co prawda rokiem śmierci Stalina, jednak rozszalały aparat terroru, łamie wszelki opór, nie zważając na prawa człowieka, pomijając konwencje, przyjęte zwyczaje i tradycje. Wyszyński, stając naprzeciw władzy, dowodzi swemu bezgranicznemu oddaniu Bogu, Ojczyźnie i Matce Przenajświętszej.

Wszystko postawiłem na Maryję

Cierniem ukoronowanie

Bezpieka niczym złodziej, przychodzi nocą. 25 września 1953 roku, UB niczym Gestapo, wkracza do Domu Arcybiskupów Warszawskich, dokonując zatrzymania Prymasa Wyszyńskiego. Prymas dyplomatycznie acz stanowczo odmawia poddania się procedurom zatrzymania. Z właściwą sobie klasą zwraca się do funkcjonariusza służby bezpieczeństwa:

…Oświadczyłem, że do wiadomości tego przyjąć nie mogę, gdyż w decyzji nie widzę podstaw prawnych; nie mogę też poddać się tej decyzji z uwagi na sposób załatwienia sprawy. Przedstawiciele Rządu tyle razy prowadzili ze mną rozmowy – i pan Mazur, i pan prezydent Bierut. Jeśli są niezadowoleni z mojego postępowania, znali drogę, na jakiej mogli mi to powiedzieć. Decyzji tej nie mogę poddać się i dobrowolnie tego domu nie opuszczę. Na karcie dolnej listu napisałem wręczonym mi piórem: Czytałem i umieściłem swoje inicjały … Urzędnik nalega, bym przystąpił do zabierania swoich rzeczy. Odpowiadam: nic nie zabieram. Ubogi przyszedłem do tego domu i ubogi stąd wyjdę … Przyniesiono mi palto i kapelusz. Wziąłem brewiarz i różaniec. Wstąpiłem na chwilę do kaplicy, by spojrzeć na tabernaculum i na moją Matkę Bożą – w witrażu. Z progu raz jeszcze spojrzałem na obraz Matki Bożej Jasnogórskiej wiszący nad wejściem do Sali Papieskiej, raz jeszcze złożyłem protest i wsiadłem do samochodu.

Jednocześnie z zatrzymaniem Prymasa, rozpoczyna się brutalna rozprawa z hierarchami i instytucjami kościelnymi, piętnowana jest religia, tradycje i wartości Katolickie. Władza komunistyczna nie mogąc pozbyć się Wyszyńskiego, postanawia odciąć Prymasa od wiernych i Kościoła. Niedługo po aresztowaniu Prymasa, Episkopat złożył deklarację wierności PRL a nowym przewodniczącym zostaje biskup Klepacz.

Spotkanie delegacji NSZZ „Solidarność” z prymasem Polski Stefanem Wyszyńskim po zakończeniu strajku w Stoczni Gdańskiej

„Zaprawdę, powiadam ci: Jeszcze tej nocy, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz”

Zdradzony przez wszystkich, Prymas po raz kolejny zwraca się ku Matce Przenajświętszej. 8 grudnia 1953 roku, w Święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, w Stoczku koło Lidzbarka Warmińskiego,  Stefan Wyszyński dokonuje osobistego aktu Oddania się Matce Bożej. Wypowiada znamienne słowa aktu, który zmienia nie tylko życie Prymasa, ale ma późniejszy wpływ na losy całego Narodu Polskiego.

Święta Maryjo, Bogurodzico Dziewico, obieram sobie dzisiaj Ciebie za Panią, Orędowniczkę, Patronkę, Opiekunkę i Matkę moją. Postanawiam sobie mocno i przyrzekam, że Cię nigdy nie opuszczę, nie powiem i nie uczynię nic przeciwko Tobie. Nie pozwolę nigdy, aby inni cokolwiek czynili, co uwłaczałoby czci Twojej. Błagam Cię, przyjmij mnie na zawsze za sługę i dziecko swoje. Bądź mi pomocą we wszystkich moich potrzebach duszy i ciała oraz w pracy kapłańskiej dla innych. Oddaję się Tobie, Maryjo, całkowicie w niewolę, a jako Twój niewolnik poświęcam Ci ciało i duszę moją, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych uczynków moich, zarówno przeszłych jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku, co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga, w czasie i w wieczności. Pragnę przez Ciebie, z Tobą, w Tobie i dla Ciebie stać się niewolnikiem całkowitym Syna Twojego, któremu Ty, o Matko, oddaj mnie w niewolę, jak ja Tobie oddałem się w niewolę. Wszystko, cokolwiek czynić będę, przez Twoje Ręce Niepokalane, Pośredniczko łask wszelkich, oddaję ku chwale Trójcy Świętej – Soli Deo! Maryjo Jasnogórska, nie opuszczaj mnie w pracy codziennej i okaż swe czyste Oblicze w godzinę śmierci mojej. Amen.

Droga Krzyżowa

„Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9, 23).

Prymas więziony jest trzy lata. Odizolowany od świata zewnętrznego oddaje się modlitwie, lekturze oraz zachowuje kanoniczny porządek dnia. Z niebywałą wręcz precyzją wyznacza sobie plan zajęć na każdy dzień, tak by jak najmniej odczuwać trudy życia w izolacji. Rozkład dnia, bardziej przypominał surową regułę zakonną, niż porządek jakim poddawał się nie jeden biskup.

Życie to upływało niezwykle szybko. Porządek dzienny nie uległ zmianom i był zachowany z dokładnością więcej niż zakonną:

05.00. Wstanie
05.30. Prima i modlitwy poranne
05.45. Rozmyślanie
06.15. Angelus Domini. Przygotowanie do Mszy świętej
06.30. Pierwsza Msza święta
07.15. Druga Msza święta. Dziękczynienie.
08.15. Śniadanie
08.45, Godziny brewiarzowe, cząstka różańca
09.15. Praca przy książce
11.15. Nawiedzenie kierownictwa
13.00. Obiad. Adoratio Santissimi.
13.30. Spacer i czas wolny
15.00. Nieszpory i cząstka różańca
15.30. Praca przy książce
18.15. Matutinum cum Laudibus
19.00. Wieczerzy. Lektura niemiecka
20.00. Różaniec w kaplicy i modlitwy wieczorne. Śpiewy kościelne
20.45. Praca, lektura, spoczynek

Tym niemniej, aparat bezpieczeństwa nieustannie podejmował próby inwigilacji Prymasa, mając nadzieje, że załamie się co będzie można wykorzystać przeciw autorytetowi Wyszyńskiego. Rywałd, Lidzbarg Warmiński, Prudnik, Komańcza. Niczym stacje Drogi Krzyżowej. Ciernistej, wyboistej. Drogi, której nie szczędzono Prymasowi, Kościołowi i Narodowi. Drogi, którą Prymas Wyszyński przeszedł. Prowadzony za rękę, przez Matkę. Matkę, która stała pod Krzyżem na Golgocie. Matkę, która nigdy nie opuści Swego Syna. Matkę Boga, Prymasa i całego Narodu.

Śmierć na krzyżu

„Eli, Eli, lema sabachthani”?

Symbolicznie rzec można, że podczas uwięzienia Prymas umiera dla świata zewnętrznego. Znaczna część Episkopatu traci wiarę w powrót Wyszyńskiego jak Prymasa. Władza skutecznie prześladuje wszystkich bliskich współpracowników, uniemożliwiając jakikolwiek kontakt, zarówno z Prymasem jak i wiernymi. Te trzy lata, to jak trzy dni piekła Chrystusa. Ale tak samo jak śmierć Chrystusa na krzyżu, dała życie wieczne człowiekowi. Tak samo uwięzienie Prymasa, dało nowe oblicze Narodowi. Oblicze odmienione w Matce Bożej, tej która od Ślubów Kazimierzowskich nieustanie czuwa nad Polskim Narodem.

Zmartwychwstanie

Rok 1956 był rokiem przełomowym w bloku komunistycznym. W Moskwie Chruszczow na XX zjeździe KPZR otwarcie kwestionuje stalinowskie metody sprawowania władzy i daje sygnał do odwilży. Nie pozostaje to bez echa w pozostałych krajach wschodniej Europy. W Polsce coraz śmielej manifestuje się obronę wiary i tradycji katolickich. Tym samym władza dostała wyraźny sygnał, że przedłużanie uwięzienia Prymasa nie da się już w żaden sposób kontynuować. Co więcej, gwałtowny zryw robotników w Poznaniu, dał do zrozumienie, że należy podjąć kroki łagodzące nie tylko relacje władza społeczeństwo ale przede wszystkim, władza kościół. Po 3 latach więzienia, 28 października 1956 roku, Prymas zostaje zwolniony z więzienia. Tak jak Chrystus – po 3 dniach zmartwychwstał.

Wniebowstąpienie

Pragnąłem od razu jechać z Komańczy do Warszawy przez Jasną Górę, ale odpowiednie czynniki nagliły do pośpiechu, aby wcześniej stanąć w stolicy. I tak się przedziwnie złożyło, że właśnie w dniu Uroczystości Chrystusa Króla stanąłem w mym prymasowskim domu na Miodowej.

Prymas wraca do Warszawy i bez zwłoki przystępuje do dialogu z władzami. Zachowując wysokie standardy dyplomacji, nie neguje zmian jakie nastąpiły, nie podsyca nastrojów społecznych. Wie, że mu nie wolno. Władza chciała, by uspokoił ludzi. I on to zrobił. Zapobiegł rozlewowi krwi poprzez Wielką Nowennę. Kościół odzyskuje Prymasa, który dzięki swojemu charyzmatowi wkrótce przyczyni się do jego odbudowy i wzmocnienia.

A dziś, gdy Ojciec Święty przychylił się do mej prośby, by wielka łaska były mi udzielona w gronie najbardziej rodzinnym i bliskim, tym więcej jestem wdzięczny, że delikatność najlepszego Ojca posuwa się aż tak daleko …Wdzięczny jestem Polonii rzymskiej, która przybyła tu, by radować się razem z otrzymania przeze mnie kapelusza kardynalskiego. To nie ja jednak go otrzymałem. Otrzymała go Polska – „Polonia semper fidelis”. Ona to sobie wysłużyła. Ona przez to doznała wzmocnienia. Kapelusz kardynalski to order na piersiach wierzącej Polski.

Uroczyste nałożenie kapelusza kardynalskiego przez Piusa XII

Udając się do miasta uduchowionego, zabrałem ze sobą z Jasnej Góry kopię cudownego obrazu Matki Bożej, Królowej Polski, którą ofiarowałem Ojcu Świętemu jako symbol związku Polski ze stolicą świata. W odpowiedzi na ten dar otrzymałem od najlepszego z Ojców, najbardziej szczodrego Ojca chrześcijaństwa, najłaskawszą Madonnę in Trastevere – jako mój tytuł kardynalski. Jest to jeszcze jeden związek duchowy między stolicą świata – Rzymem, a najwierniejszą córką Kościoła – Polską, która była zawsze, jest dziś i będzie w przyszłych wiekach przedmurzem chrześcijaństwa. Jestem szczególnie wdzięczny za ten tytuł również ze względu na pamiątki historyczne.

Zesłanie Ducha Świętego

Dokładnie nie wiadomo w którym momencie uwięzienia. Prymas postanowił zainaugurować Wielką Nowennę. Oczywiste dla Wyszyńskiego było, że  w tamtym czasie, naród potrzebował odnowy moralności, wsparcia duchowego i jasnego kierunku rozwoju. To wszystko zapewnić mogły tylko działania mające na celu wzmocnienie wiary. Wyszyński doskonale wiedział, że w tej kwestii, władza komunistyczna nie jest w stanie dłużej konkurować z Kościołem. Społeczeństwo jasno pokazało, że zachodzące zmiany, powinny odbywać się nie tylko na poziomie materialnym, ale też i duchowym. I to właśnie doskonale wykorzystał Prymas, przygotowując plan Wielkiej Nowenny. Zamiast Wielkiej Wojny – Wielka Nowenna. Rozpoczęła się także wielka peregrynacja kopi Obrazu Jasnogórskiego, po wszystkich parafiach w Kraju.

…Największe zadanie jest przed nami. Jest ono zaledwie zaczęte. Ma być spełnione. Śluby złożone muszą być wykonane! Biskupi całej Polski uchwalili na Konferencji Plenarnej program pracy nad wypełnieniem podjętych zobowiązań. Nazywamy go Wielką Nowenną przed Tysiącleciem Chrześcijaństwa, bo obejmuje on dziewięć lat. Będziemy rozpracowywać zagadnienie po zagadnieniu, aby w ten sposób zrewidować i pogłębić nasz stosunek do prawd wiary świętej i moralności chrześcijańskiej. Będziemy się pytali, czy jesteśmy wierni łasce? Na ile rodziny chrześcijańskie są prawdziwie chrześcijańskimi? Czy wierne są Bogu? Czy wypełniają zadania im zlecone, aby dzieci swoje prowadzić do Chrystusa? To wszystko musi ulec jakiejś wielkiej rewizji i przemianie. Musimy się wczuć dobrze i wmyślić w nasze sumienie, aby się przekonać, czy istotnie duch Ewangelii jest duchem Narodu? Czy przypadkiem nie odmieniliśmy najmniejszej chociażby literki w prawie Bożym?

Sam program Nowenny, zbudowany był na silnym fundamencie wiary, Wiary, która na tej ziemi była obecna blisko tysiąc lat.. Prymas świadom był iż  naród w większości wytrwał w wierze i nie pozwolił oderwać od Kościoła ani też od panujących w nim  zasad moralnych, to stan moralny Polaków daleki był od ideału. Traumatyczne przeżycia, jakim zostali poddani Polacy w XX wieku, zwłaszcza okupacja niemiecka, sowiecka a następnie totalitarne rządy komunistów, zostawiły trwałe ślady. Odbudowaniu moralności narodu jak i przezwyciężeniu przywar i nałogów służyć miała odnowa moralna Wielkiej Nowenny.

Zostało to zapisane w hasłach.

I rok, 1957/1958 – obrona wiary: „Wierność Bogu, Krzyżowi, Ewangelii, Kościołowi i jego Pasterzom”;
II rok, 1958/1959 – życie w łasce uświęcającej: „Naród wierny łasce”;
III rok, 1959/1960 – obrona życia, zwłaszcza dzieci nienarodzonych: „Życie jest światłością ludzi”;
IV rok, 1960/1961 – wierność małżeńska: „Małżeństwo – sakrament wielki w Kościele”;
V rok, 1961/1962 – rodzina katolicka: „Rodzina Bogiem silna”;
VI rok, 1962/1963 – młodzież: „Młodzież wierna Chrystusowi”;
VII rok, 1963/1964 – miłość i sprawiedliwość społeczna: „Abyście się społecznie miłowali”;
VIII rok, 1964/1965 – walka z wadami narodowymi: „Nowy człowiek w Chrystusie”;
IX rok, 1965/1966 – cześć dla Matki Najświętszej: „Weź w opiekę naród cały”.

Program Wielkiej Nowenny był jednolity dla całego Kościoła, tak by uniemożliwić władzy podział i wykorzystywanie ewentualnych różnic. Prymas przekonany był, że odpowiedź na komunistyczną ateizację narodu musi być jedna, by uniemożliwić władzy dzielenie Kościoła i narodu. Wszystkie materiały duszpasterskie były opracowywane i dystrybuowane centralnie do parafii. Bardzo ważną rolę w przygotowywaniu tych materiałów, odegrał Instytut Prymasowski Ślubów Narodu na Jasnej Górze, utworzony przez Wyszyńskiego 3 maja 1957 r.

Papież Paweł VI z kardynałem Stefanem Wyszyńskim i innymi dostojnikami kościelnymi

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

3 maja 1966 roku. Tysiąclecie Chrztu Polski. Władze robią wszystko, by przyćmić obchody milenijne. Organizowane są festyny, zawody sportowe, wielka defilada. Jednak serce Narodu jest na Jasnej Górze. Tam u stóp Matki Bożej, wraz ze swym Prymasem, Naród dokonuje całkowitego Aktu Oddania Polski w niewolę Matce Chrystusowej.

…”My, biskupi polscy i królewskie kapłaństwo, Lud nabyty zbawczą Krwią Syna Twojego, przychodzimy, Maryjo, znów do Tronu Twego, Pośredniczko Łask wszelkich, Matko Miłosierdzia i wszelkiego pocieszenia…”

Chwila ta jest ukoronowaniem dotychczasowej działalności Prymasa, nie tylko w sferze religijnej, ale też i politycznej. Trzy lata niewoli, dziewięć lat Nowenny, przyczyniło się do wielkiego triumfu prawdy. Prawdy, która od samego początku posługi, przyświecała najpierw wikaremu a później kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu. Prawdy, która jest tylko jedna. Prawdy, danej nam przez Boga.

…”W przededniu Tysiąclecia Chrztu Narodu naszego chcemy pamiętać o tym, że Ty pierwsza wyśpiewałaś narodom hymn wyzwolenia z niewoli i grzechu; że Ty pierwsza stanęłaś w obronie maluczkich i łaknących, i okazałaś światu Słońce Sprawiedliwości, Chrystusa, Boga naszego. Chcemy pamiętać o tym, że Ty jesteś Matką naszej Drogi, Prawdy i Życia, że w Twoim Obliczu Macierzyńskim najpewniej rozpoznajemy Syna Twojego, ku któremu nas wiedziesz niezawodną dłonią…”

Tekst Ślubów Jasnogórskich jednoznacznie określa Prymasa Wyszyńskiego, jako bezgranicznie oddanego Matce Bożej, ufnego i pokornego syna Kościoła Chrystusowego.

Ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny, na Królową Nieba i Ziemi

Zdawać by się mogło, że dzisiaj znaczenie wydarzeń roku 1966 nie ma już takiego wydźwięku. Mało kto o tym pamięta. Niektórzy twierdzą, że rola jaką odegrał Prymas Stefan Wyszyński, nie jest tak znacząca, jak się to przedstawia. Jak wyglądałaby Polska, gdyby nie niezłomna postawa Prymasa Wyszyńskiego? Może byłaby 16 Republiką Związku Radzieckiego? Bez tożsamości narodu, kultury i wiary. Bez korzeni. Wszak mógł przecież stanąć po drugiej stronie. Mógł wybrać prostą drogę, pośród przywilejów władzy tamtych lat. Jednak nie wybrał. Tak kochał swoją Matkę, że podążył za tym, co właściwe i dobre dla Narodu Polskiego. Stefan Wyszyński, był częścią Bożego planu dla nas i dla naszej Ojczyzny. Niezłomna postawa Prymasa, wpłynęła na załagodzenie polityki władz za rządów zarówno Gomółki, Gierka a pośrednio Jaruzelskiego. Wyszyński jest wzorem dla trzech pokoleń Polaków. Bez Wyszyńskiego niemożliwe byłoby zachowanie niepodległości Państwa Polskiego. To właśnie Prymas Wyszyński jako pierwszy w tamtych czasach wskazał drogę. Drogę prawdy. Prawdy zawartej w Słowie Bożym. Prawdy pochodzącej od Jezusa. Prawdy, której objawienie doprowadziło do odnowy moralnej Narodu. Prawdy, która pozwoliła przetrwać najtrudniejsze lata komunistycznej laicyzacji. Prawdy, która dziś jest zakłamywana, wyśmiewana i zwalczana.

Pierwszy pielgrzymka papieża Jana Pawła II do Polski – Msza Święta na krakowskich Błoniach

Przyjdą nowe czasy, wymagają one nowych świateł, nowych mocy, Bóg je da w swoim czasie… Wszystko zawierzyłem Matce Najświętszej i wiem, że nie będzie słabszą w Polsce, choćby się ludzie zmienili … Jestem całkowicie uległy woli Ojca. Was przepraszam za nieudolność mej służby. Moja droga była zawsze drogą Wielkiego Piątku na przestrzeni trzydziestu pięciu lat służby w biskupstwie. Jestem za nią Bogu bardzo wdzięczny.

Dzisiaj w roku 2021, nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy prawdy. Prawdy między nami, prawdy wśród narodów, prawdy laickiej, naukowej, historycznej. Rozmawiajmy, wymieniajmy poglądy, pokojowo. Bądźmy. Tego chciałby Prymas Stefan Wyszyński.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here