Wspomnienie wałbrzyskiego organisty

  • Napisany przez:

Corocznie 22 listopada, Kościół wspomina Świętą Cecylię – patronkę muzyki kościelnej. W rozumieniu muzyki kościelnej często myślimy o chórach ,czy scholach działających przy parafiach, a szczególnie o organistach w nich posługujących. W tym szczególnym dla nas muzyków kościelnych dniu, gdyż mimo, że jestem autorem tego tekstu, również pracuję jako organista w wałbrzyskiej parafii, chciałbym w tym artykule wspomnieć człowieka o wielkim sercu, który swoje życie poświęcił Bogu, pracując przez wiele lat jako organista w wałbrzyskiej kolegiacie.

Pan Leonard Przybyszewski pełnił funkcję organisty w wałbrzyskiej kolegiacie Aniołów Stróżów od 1956r. aż do 2010r. Przez niespełna 55 lat zasiadał przy jednym instrumencie, grając na chwałę Boga i na pożytek ludziom, aby mogli w jeszcze większym skupieniu i nastroju, jakiego idzie doznać w kolegiacie, zanosić swoje modlitwy przed tron Boży. Kto znał bliżej Pana Leonarda ten wiedział, że był człowiekiem ciepłym, pogodnym i bardzo pokornym. Każdego dnia odmawiał cztery części różańca świętego i to chyba właśnie ta modlitwa umacniała Go w codziennym życiu i służbie. Pan Leonard od urodzenia był niewidomy. Codziennie pokonywał krótki, lecz wymagający odcinek drogi, prowadzącej z jego mieszkania, na kościelny chór. Jego przepiękna muzyka wypełniała ogromny, wałbrzyski kościół, niestety dzisiaj mało kto ją pamięta… Pozostały jedynie taśmy lub płyty z nagrywanymi filmami z różnych uroczystości kościelnych, które leżą gdzieś na półkach.

Jako młody jeszcze wtedy organista – zaledwie piętnastolatek – miałem przyjemność współpracować z Panem Leonardem i uczyć się gry na organach pod Jego opieką. Był 2009 rok. Te sześć miesięcy mojej współpracy i nauki, przypadło na końcowy etap posługi Pana Leonarda w kościele Aniołów Stróżów. Zdarzały się już spore niedomagania wynikłe z podeszłego wieku, choć muzyka, którą wykonywał Pan Leonard tego nie odzwierciedlała. Osobiście uwielbiałem jej słuchać. Dźwięk organów w tym cudownym kościele, bardzo dobrze wpływał na moje przeżycia duchowe. Najbardziej lubiłem, gdy Pan Leonard akompaniował do śpiewanej prefacji przez kapłana. Było to coś cudownego.

Dzisiaj pozostają jedynie wspomnienia tego wielkiego człowieka i Jego wspaniałej muzyki. Niech przykład życia Pana Leonarda, będzie dla nas wszystkich – organistów, przykładem wytrwałej i wiernej służby. W tym patronalnym dla nas dniu Św. Cecylii, pamiętajmy o naszych wielkich poprzednikach, których już wśród nas nie ma.

Adrian Ziątek

Nasi partnerzy