Cztery i pół tysiąca katechetów straciło pracę. Ministerstwo twierdzi, że żadnych masowych zwolnień nie było. Pół miliona Polaków podpisało petycję. Kościół wydawał oświadczenia. A jednak religia w szkole znika. Czas na rachunek sumienia — czy naprawdę zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy?
Andrzej Wierny: Cztery i pół tysiąca. I cisza. Katecheci bez pracy
Andrzej Wierny: Czy to jest mobilizacja wspólnoty, która twierdzi, że coś jej odbierają?
Stowarzyszenie Katechetów Świeckich opublikowało dane, które trudno zbagatelizować: w roku szkolnym 2024/2025 pracę straciło 4 515 katechetów. Tymczasem Ministerstwo Edukacji Narodowej utrzymuje, że żadnych masowych zwolnień nie miało miejsca. Mamy więc do czynienia z sytuacją, którą Krzysztof Kotowicz opisał niedawno na łamach wAkcji24.pl w tekście „Nie ma dwóch prawd w jednej sprawie” (5 lipca 2026): dwa obozy, dwa przekazy, dwie wersje tej samej rzeczywistości. Problem w tym, że — jak słusznie zauważa Kotowicz — prawda jest jedna. I ta jedna prawda ma imię i nazwisko: cztery i pół tysiąca rodzin, które straciły źródło utrzymania.
Stowarzyszenie Katechetów Świeckich nie owija w bawełnę: „Sytuacja katechetów świeckich jest dramatyczna. Tysiące wykwalifikowanych nauczycieli religii zostało pozbawionych pracy bez żadnego programu osłonowego, bez odpraw, bez perspektyw”. Do tego dochodzi kontekst systemowy — godziny katechezy przeniesiono poza plan lekcyjny, co de facto uczyniło z religii przedmiot drugiej kategorii, a uczniów postawiło przed wyborem: zostać po lekcjach albo zrezygnować.
Pół miliona podpisów czeka. Katecheci pytają, kiedy Sejm zajmie się projektem „TAK dla religii i etyki w szkole”
Andrzej Wierny: Cztery i pół tysiąca. I cisza. Katecheci bez pracy
Andrzej Wierny: Biskupi pisali. Prawnicy zaskarżyli. Trybunał orzekł. I co?
Projekt ustawy zakładający obowiązkowy wybór między religią a etyką zebrał ponad pół miliona podpisów. To liczba imponująca — większa niż elektorat niejednej partii sejmowej. A jednak nic z tego nie wynikło. Petycja trafiła do komisji, komisja do szuflady.
Rodzi się pytanie: czy podpis pod petycją to dziś wystarczająca forma obywatelskiego zaangażowania? Czy nie stał się on raczej formą symbolicznej declaracji, za którą nie idzie żaden realny nacisk? W Polsce cyfrowej łatwiej jest kliknąć „podpisuję” niż pojawić się na spotkaniu z posłem, napisać do radnego, zorganizować rodziców w radzie szkoły. Kościół od stuleci uczy, że wiara bez uczynków jest martwa. Czy nie jest tak, że nasze zaangażowanie obywatelskie w tej sprawie było właśnie taką martwą wiarą — piękną deklaracją bez wcielenia?
Jest nas w Polsce ponad trzydzieści siedem milionów. Katolickich rodzin wychowujących dzieci – kilka milionów. Tych, którzy deklarują przywiązanie do wiary i tradycji – blisko osiemnaście milionów. Pół miliona spośród osiemnastu milionów to mniej niż trzy procent.
Pytam więc bez złośliwości, ale z pełną powagą: czy to jest mobilizacja wspólnoty, która twierdzi, że coś jej odbierają? Czy to jest wyraz troski o przyszłość katechezy? Czy raczej wyraz tego, że sprawa nas – jako wspólnotę – nie dotknęła dość boleśnie, żebyśmy wyszli z domu?
Andrzej Wierny: Cztery i pół tysiąca. I cisza. Katecheci bez pracy`
Andrzej Wierny: Mamy przykład z historii we Wrześni
Redakcja wAkcji24.pl przypominała kiedyś historię dzieci z Wrześni — tych, które w 1901 roku strajkowały, klęcząc na grochu, bo pruski zaborcy chciał wyrwać im modlitwę w ojczystym języku. Dziesięciolatki stawiały opór imperium. Płaciły za to chłostą i aresztem rodziców. I wygrały — przynajmniej moralnie, na długo przed odzyskaniem niepodległości.
Stowarzyszenie Katechetów Świeckich pyta dziś wprost: „Gdzie są rodzice? Gdzie są rady szkół? Gdzie są parafie, które powinny być naturalnym zapleczem dla katechetów?”. To pytanie boli, bo odpowiedź jest znana. Większość rodziców wzruszyła ramionami. Większość parafii milczała. Protesty były — ale nieliczne, lokalne, szybko wygasające.
Andrzej Wierny: Cztery i pół tysiąca. I cisza. Katecheci bez pracy
Co bp Marek Mendyk mówił o katechezie parafialnej?
Biskup Marek Mendyk, ordynariusz diecezji świdnickiej, od dawna wskazuje na katechezę parafialną jako niezbędne uzupełnienie — a może wkrótce jedyną przestrzeń — dla formacji religijnej dzieci i młodzieży. Na 401. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski mówił: „Katecheza parafialna to nie plan awaryjny. To powrót do korzeni. Szkoła może nam zabrać godziny, ale nie może zabrać wspólnoty”.
To ważne słowa — i dobry kierunek. Ale wymagają czegoś, czego polskim parafiom wciąż brakuje: infrastruktury, katechetów, finansowania i — przede wszystkim — woli. Przeniesienie ciężaru formacji z państwowych murów na kościelne wymaga nie tylko teologicznej decyzji, ale i konkretnych środków. SKŚ alarmuje, że zwolnieni katecheci nie zostali objęci żadnym programem przekwalifikowania ani wsparcia ze strony diecezji. To luka, którą trzeba wypełnić natychmiast.
Andrzej Wierny: Cztery i pół tysiąca. I cisza. Katecheci bez pracy
Andrzej Wierny: To nie jest zaproszenie do rozpaczy
Rachunek sumienia to nie jest zaproszenie do rozpaczy. To punkt wyjścia do działania. SKŚ wskazuje kilka kroków, które katolicy mogą podjąć już dziś:
Po pierwsze — obecność w radach szkół. To właśnie tam zapadają decyzje o organizacji lekcji religii, o miejscu w planie, o dostępności sal. Rodzice-katolicy powinni być tam obecni i aktywni, nie tylko przy okazji zebrań klasowych.
Po drugie — nacisk na samorządy. Gminy mają wpływ na organizację szkół. Radni słyszą głos wyborców. Tysiąc listów do radnego znaczy więcej niż milion kliknięć w mediach społecznościowych.
Po trzecie — solidarność finansowa z katechetami. Osoby, które straciły pracę po czternaście lub dwadzieścia lat służby, potrzebują pomocy teraz. Diecezje i parafie mogą tworzyć fundusze wsparcia.
Po czwarte — budowanie katechezy parafialnej od podstaw. Nie jako substytut szkolnej, lecz jako niezależną strukturę, odporną na decyzje kolejnych ministrów.
Nie ma dwóch prawd w tej sprawie. Jest jedna: katecheci zostali zwolnieni, dzieci tracą dostęp do formacji, a my — katolicy — musimy zdecydować, czy to jest moment, który nas przebudzi, czy kolejny, który przegapimy.
wAkcji24.pl | Opinie | Andrzej Wierny | Źródło: Stowarzyszenie Katechetów Świeckich, DAI| Ilustracja: Gemini |14.07.2026



