Rząd Giorgii Meloni szykuje propozycję, która może wywołać twardy spór z Brukselą, ale we Włoszech jest przedstawiana jako konieczna obrona gospodarki i rodzin przed wysokimi rachunkami. Chodzi o zmianę zasad rynku energii tak, by koszty unijnych uprawnień do emisji CO₂ (ETS) nie windowały hurtowych cen prądu – również tego z OZE. W tle jest zasadnicze pytanie: czy ETS stał się narzędziem klimatycznym, czy – w praktyce – dodatkowym obciążeniem, które podcina konkurencyjność europejskiego przemysłu i uderza w obywateli?
Giorgia Meloni kontra ETS: Włochy chcą tańszej energii i większej suwerenności w polityce klimatycznej
Wysokie ceny prądu uderzają w przemysł, a potem w portfele rodzin
Włochy od miesięcy mierzą się z presją kosztową, którą najmocniej odczuwają przedsiębiorstwa energochłonne oraz sektor wytwórczy. Jeśli fabryki płacą więcej za energię, to drożeje produkcja, spada opłacalność inwestycji, a finalnie rosną ceny towarów i usług – czyli rachunek i tak wraca do gospodarstw domowych. Giorgia Meloni reaguje na ten problem politycznie i systemowo: zamiast doraźnych dopłat chce zmiany mechanizmu, który – w ocenie Rzymu – sztucznie podnosi ceny hurtowe.
W tym ujęciu spór z Brukselą nie jest „awanturą ideologiczną”, tylko próbą obrony realnej gospodarki przed rozwiązaniami, które w teorii mają przyspieszać transformację, a w praktyce potrafią działać jak ukryta danina. Dla elektoratu centroprawicy to linia czytelna: państwo powinno chronić konkurencyjność i miejsca pracy, a polityka klimatyczna nie może być luksusem finansowanym przez klasę średnią i przemysł.
Koniec wege? Wzlot i upadek weganizmu – analiza Miesięcznika Katolickiego „w-Akcji”
Giorgia Meloni kontra ETS: Włochy chcą tańszej energii i większej suwerenności w polityce klimatycznej
Na czym polega plan: odciąć ETS od ceny prądu i obniżyć hurtowe stawki
Sedno pomysłu jest proste do wyjaśnienia. Na rynku energii cena hurtowa często jest wyznaczana przez najdroższe źródło potrzebne w danym momencie do zbilansowania systemu – zwykle przez elektrownie gazowe. Te, w ramach ETS, muszą kupować uprawnienia do emisji CO₂, więc koszt emisji „wchodzi” do ceny energii. Efekt? Nawet wytwórcy OZE, którzy nie kupują uprawnień, sprzedają prąd po cenie ustawionej przez gaz, czyli z „premią ETS” w tle.
Rzym chce ten mechanizm rozdzielić: koszt ETS ma nie podbijać hurtowej ceny energii odnawialnej, a rachunki mają spaść. Meloni mówi wprost o „de facto podatku narzuconym przez Europę” – i choć Bruksela nie używa tego słowa, wielu odbiorców energii w całej UE widzi to podobnie: ETS jest systemem, który z definicji podnosi koszty, a więc działa jak obciążenie fiskalne, tyle że zaszyte w rynku. Włosi chcą, by ta presja nie rozlewała się na cały system cenowy, tylko była bardziej przejrzysta i mniej destrukcyjna dla konkurencyjności.
Giorgia Meloni kontra ETS: Włochy chcą tańszej energii i większej suwerenności w polityce klimatycznej
Dlaczego to ważne nie tylko dla Włoch: ETS jako hamulec europejskiej konkurencyjności
W europejskiej debacie coraz częściej wybrzmiewa teza, że koszty energii i koszty dekarbonizacji zaczynają przegrywać z realiami globalnej konkurencji. USA wspierają przemysł tanim gazem i szerokimi programami subsydiów, Azja buduje przewagi skali w produkcji i technologiach, a Europa dokłada sobie kolejne warstwy regulacji, które przerzucają koszty na przedsiębiorstwa i konsumentów. W tym kontekście walka o reformę ETS – lub przynajmniej o ograniczenie jego najbardziej kosztownych skutków – przestaje być „populizmem”, a staje się dyskusją o przetrwaniu przemysłu w Europie.
Jeśli plan Włoch zostanie zaakceptowany, może stworzyć precedens i otworzyć drogę innym państwom do podobnych rozwiązań. To właśnie tłumaczy nerwowość Brukseli: ETS jest filarem polityki klimatycznej UE, a każda próba „odczepienia” go od cen energii oznacza osłabienie sygnału cenowego, który ma wypychać paliwa kopalne z rynku. Ale tu pojawia się kontrargument strony Meloni: sygnał cenowy nie może być tak silny, żeby niszczył bazę przemysłową i prowadził do „ucieczki emisji” poza UE. Jeśli produkcja przeniesie się do krajów o luźniejszych regulacjach, klimat globalnie na tym nie zyska, a Europa straci miejsca pracy i bezpieczeństwo gospodarcze.
Ks. Jakub Klimontowski: Nie samą sałatą żyje człowiek. Dlaczego chrześcijanin nie musi wstydzić się mięsa?
Giorgia Meloni kontra ETS: Włochy chcą tańszej energii i większej suwerenności w polityce klimatycznej
OZE nie muszą przegrać: reforma rynku może być korektą, a nie kontrrewolucją
Krytycy ostrzegają, że niższe ceny hurtowe mogą obniżyć przychody firm inwestujących w OZE, co osłabi bodźce inwestycyjne. To ryzyko trzeba uczciwie nazwać, ale nie oznacza ono, że reforma jest z gruntu antyodnawialna. W praktyce wiele krajów i tak wspiera OZE kontraktami różnicowymi, aukcjami i mechanizmami stabilizacji przychodów, bo transformacja wymaga przewidywalności. Jeśli więc problemem jest to, że ETS „przestrzelił” koszty energii, rozwiązaniem nie musi być trwanie przy status quo, tylko inteligentne przeprojektowanie rynku: tak, by zachować rozwój OZE, ale nie drenować przemysłu i gospodarstw domowych.
Z perspektywy Włoch stawką jest też tempo – bo jeśli społeczeństwo zacznie kojarzyć transformację wyłącznie z drożyzną, poparcie polityczne dla zielonych polityk runie. Meloni gra więc va banque: chce pokazać, że można dbać o klimat, ale bez mechanizmów, które wyglądają jak europejski „podatek od prądu”. W długim terminie to może być nawet korzystne dla transformacji, bo odbuduje akceptację społeczną dla zmian – a bez niej żadna polityka klimatyczna się nie utrzyma.
Stanisław Wojtera: Linie lotnicze starają się ograniczać emisje paliwa z powodów czysto ekonomicznych [wywiad]
Giorgia Meloni kontra ETS: Włochy chcą tańszej energii i większej suwerenności w polityce klimatycznej
Meloni: „matka, Włoszka, katoliczka” – i polityka blisko ludzi, nie Excela w Brukseli
Wizerunek Giorgii Meloni jest częścią tej strategii. Premier nie buduje swojej pozycji wyłącznie na technicznych argumentach o rynku energii. Ona od lat mówi o sobie wprost: jest matką, Włoszką i katoliczką – a tożsamość łączy z wizją państwa, które ma bronić rodziny, pracy i wspólnoty. W relacji z Kościołem Giorgia Meloni funkcjonuje w tradycji włoskiej centroprawicy: szanuje rolę religii w życiu społecznym i chętnie odwołuje się do języka odpowiedzialności za najsłabszych – co w temacie energii przekłada się na wątek ubóstwa energetycznego. Dla jej wyborców to ważny sygnał: władza ma być zakorzeniona w wartościach, a nie wyłącznie w „zielonych” wskaźnikach i mechanizmach finansowych.
Spór o ETS świetnie się w to wpisuje: Giorgia Meloni pokazuje go jako starcie między polityką, która widzi człowieka (rachunki, miejsca pracy, bezpieczeństwo energetyczne), a polityką, która widzi przede wszystkim system (cele, instrumenty, uprawnienia). I choć Bruksela będzie bronić ETS jako filaru Zielonego Ładu, Włochy pod jej rządami mówią: transformacja tak – ale nie kosztem gospodarczej samobójczej misji.
Czy to ostatnie dożynki? Nadchodzi Mercosur
wAkcji24.pl | KNN| Ekologia | Źródło: Financial Times | Na zdjęciu: Giorgia Meloni, Premier Republiki Włoskiej, – www.governo.it | 2.03.2026
