Państwo żydowskie właśnie uznało studiowanie Tory za fundamentalną wartość narodu i zapisało je — jako jedyną wartość wprost wymienioną — w ustawie zasadniczej. W tym samym czasie w Polsce lekcje religii są cięte do jednej godziny tygodniowo, i to mimo że własny Trybunał Konstytucyjny już trzykrotnie uznał tę reformę za niezgodną z konstytucją, a biskupi nazwali ją aktem bezprawnym. Dwa kraje, dwie przeciwne drogi — i jedno niewygodne pytanie o to, co naprawdę uznajemy za wartość.
Izrael wpisał studiowanie religii do konstytucji. Polska wykreśla je z planu lekcji
Izrael: studiowanie Tory jako wartość konstytucyjna
Jak podaje agencja KNA, po wielogodzinnej debacie izraelski parlament uchwalił w poniedziałek wieczorem kontrowersyjną ustawę zasadniczą — stosunkiem głosów 63 do 52. Uznaje ona studiowanie Tory za fundamentalną wartość narodu żydowskiego i państwa żydowskiego. Według doniesień izraelskich mediów jest to jedyna wartość wyraźnie zapisana w konstytucji.
To gest o ciężarze symbolicznym trudnym do przecenienia. Nie chodzi o rozporządzenie ministra ani o okólnik, który następny rząd zmieni jednym podpisem, lecz o zapis rangi ustrojowej. Państwo mówi wprost: pochylanie się nad świętym tekstem, studiowanie tradycji religijnej i przekazywanie jej kolejnym pokoleniom to nie prywatny kaprys mniejszości, lecz filar tożsamości wspólnoty.
Bp Marek Mendyk: Nie tylko czytamy Słowo, ale Ono również czyta nas
Izrael wpisał studiowanie religii do konstytucji. Polska wykreśla je z planu lekcji
Spór, którego tłem jest wojsko
Izraelska ustawa nie jest czystą deklaracją miłości do ksiąg. Jej polityczne tło to ciągnący się od lat spór o obowiązek służby wojskowej mężczyzn ultraortodoksyjnych. Partie charedich liczą, że konstytucyjna ranga studiowania Tory utrudni sądom kwestionowanie powszechnych zwolnień ze służby dla studentów teologii. Pierwotny wniosek, by zrównać studiowanie Tory ze służbą wojskową, wycofano zresztą z projektu pod naciskiem samej koalicji.
Krytycy ostrzegają, że ustawa sprzyja odmowie służby i pogłębia problemy kadrowe armii — a Ruch na rzecz Jakości Rządu złożył już do Sądu Najwyższego wniosek o jej unieważnienie, uznając to za próbę nadania odmowie służby rangi wartości konstytucyjnej. W 2024 roku Sąd Najwyższy orzekł bowiem, że dotychczasowe ogólne zwolnienie jest niezgodne z prawem; dotyczy to około 80 tysięcy charedim w wieku poborowym. Ten kontekst warto znać. Ale dla nas najciekawszy jest nie izraelski pobór, lecz sama decyzja państwa, by naukę religii uczynić wartością chronioną najwyższym prawem. Bo właśnie w tym punkcie polska droga biegnie dokładnie w przeciwną stronę.
Izrael wpisał studiowanie religii do konstytucji. Polska wykreśla je z planu lekcji
Polska idzie w drugą stronę — z dwóch godzin do jednej
Podczas gdy Jerozolima wpisuje studiowanie religii do konstytucji, Warszawa wypisuje je z siatki godzin. Rozporządzeniem podpisanym przez minister edukacji Barbarę Nowacką lekcje religii w polskich szkołach zostały od 1 września 2025 roku ograniczone z dwóch godzin tygodniowo do jednej. Do tego dochodzą rozwiązania organizacyjne, które w praktyce spychają religię na sam brzeg dnia — na pierwszą lub ostatnią lekcję.
Kierunek jest więc odwrotny niż izraelski. Tam nauka świętych tekstów zyskuje status wartości ustrojowej (nawet zwalanijącej z obowiązkowej służby wojskowej!); w Polsce przedmiot, na który uczęszcza wciąż około 80 proc. uczniów, jest redukowany administracyjnie, bez ustawy, jednym aktem wykonawczym resortu. Nie ma tu żadnego drugiego dna w rodzaju sporu o pobór — jest po prostu decyzja o tym, ile miejsca w szkole należy się formacji religijnej. I to decyzja na „mniej”.
Izrael wpisał studiowanie religii do konstytucji. Polska wykreśla je z planu lekcji
Trzy razy „niekonstytucyjne" — a religia i tak cięta
Najmocniejszy jest jednak nie sam fakt cięcia, lecz to, w jakich okolicznościach zapadło. Reformę oprotestował Trybunał Konstytucyjny — i to nie raz, lecz trzykrotnie. 27 listopada 2024 roku TK zakwestionował łączenie w grupy uczniów z różnych klas. 22 maja 2025 roku uznał za niezgodne z konstytucją wykluczenie oceny z religii ze średniej ocen. Wreszcie 3 lipca 2025 roku orzekł, że samo ograniczenie religii do jednej godziny tygodniowo jest niekonstytucyjne — minister, jak stwierdzono, „arbitralnie ukształtował treść rozporządzenia”, pomijając stanowiska Kościołów, choć ustawa oświatowa wprost wymaga działania „w porozumieniu” z władzami kościelnymi.
Do tego dochodzi jednoznaczny głos Episkopatu, który nazwał rozporządzenie aktem bezprawnym, wskazując, że ogranicza ono prawo wierzących rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Kościół proponował kompromis — stopniowe zmiany rozłożone na lata, z ochroną katechetów — ale został on odrzucony. Rząd z kolei kwestionuje status samego Trybunału i nie publikuje jego najnowszych wyroków. W efekcie mamy sytuację ustrojowo kuriozalną: sąd konstytucyjny mówi „niezgodne z konstytucją”, biskupi mówią „bezprawne”, a przedmiot i tak jest cięty. Izrael zapisuje naukę religii do ustawy zasadniczej po debacie i głosowaniu w parlamencie; Polska ogranicza ją rozporządzeniem, ponad głowami własnego Trybunału.
Izrael wpisał studiowanie religii do konstytucji. Polska wykreśla je z planu lekcji
Dwa państwa, jedno pytanie
Państwo żydowskie uznało, że studiowanie własnej tradycji religijnej jest tak istotne, iż zasługuje na ochronę rangą konstytucyjną — jest jedyną wartością wpisaną wprost do ustawy zasadniczej. Państwo polskie, formalnie odwołujące się w preambule konstytucji do Boga i do chrześcijańskiego dziedzictwa Narodu, idzie w stronę odwrotną: ogranicza obecność religii w szkole administracyjnie i wbrew orzeczeniom własnego sądu konstytucyjnego.
Nie chodzi tu o proste przeniesienie izraelskiego modelu nad Wisłę — konteksty obu państw są nieporównywalne, a sama ustawa o Torze budzi w Izraelu ostry spór. Chodzi o kierunek, w którym idzie myślenie o miejscu religii w życiu publicznym. Tam nauka tradycji religijnej awansuje do rangi wartości, którą trzeba chronić; tu — jest w szkole niemile widziana.
Izrael pokazał, że prawo do studiowania własnej tradycji religijnej można podnieść do rangi wartości fundamentalnej. Warto zapytać, dlaczego w kraju o tak głębokich korzeniach chrześcijańskich jak Polska ta sama nauka religii traktowana jest jak kłopotliwy relikt, który najlepiej zmieścić w jednej godzinie na ósmej lekcji w piątek.
wAkcji24.pl | Wiara | Źródło: KAI | Na zdjęciu: Jerozolima, Ściana Płaczu Fot. Anat Landa | 16.07.2026



