„Jezu, ufam Tobie” znaczy: nie ufam sobie. W życiu komuś trzeba ufać, a temu, komu się ufa, pozwala się prowadzić – mówił ks. kan. Krzysztof Herbut, proboszcz parafii św. Anny w Ząbkowicach Śląskich podczas niedzielnej Mszy św. w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Eucharystia sprawowana 9 sierpnia o godz. 7.00 w kaplicy cudownego obrazu Jezusa Miłosiernego i grobu św. Faustyny była transmitowana przez TVP1.
Ks. Krzysztof Herbut w Łagiewnikach: Nie dojdziesz do szczęścia sam
Ks. Krzysztof Herbut: W życiu komuś trzeba ufać
Jes takie piękne zdanie z Psalmu 130: „Pokładam nadzieję w Panu, ufam Jego słowu”. Gdybym was zapytał: komu ufacie? Komu ufacie?
Wiele razy się zastanawiałem, dlaczego Pan Jezus, prosząc św. Faustynę o namalowanie obrazu Jezusa Miłosiernego, prosił, żeby podpisać ten obraz tymi trzema słowami: „Jezu, ufam Tobie”. Co to znaczy? Okazuje się, że odpowiedź jest bardzo prosta. „Jezu, ufam Tobie” znaczy: nie ufam sobie. Nie ufam sobie. W życiu komuś trzeba ufać, a temu, komu się ufa, pozwala się prowadzić.
Jest taki fragment w „Dzienniczku” św. Faustyny, numer 1760, w którym Pan Jezus sam wygłasza jej konferencję o walce duchowej. Na tym polega nasze życie. To jest ciągła walka o moje wybory. I zauważcie ciekawą rzecz: od czego Jezus rozpoczyna tę konferencję. Jezus mówi tak: „Nigdy nie ufaj sobie, ale całkowicie zdaj się na wolę Moją”. Od tego zaczyna.
Stawiam więc wam pytanie: komu ufacie? Jeżeli człowiek będzie ufał Jego słowu, to On go poprowadzi; a jeżeli nie — poprowadzi sam siebie. A jak mówi Ewangelia: ślepy ślepego prowadzić nie może, nie da rady.
Ks. Krzysztof Herbut w Łagiewnikach: Nie dojdziesz do szczęścia sam
Ks. Krzysztof Herbut: Czy w moim sercu jest pokój?
Psalm responsoryjny mówi dalej tak: „Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg: oto ogłasza pokój ludowi i swoim wyznawcom”, i dalej: „Pan sam obdarzy szczęściem”. Zauważcie, że człowiek chce być szczęśliwy — tylko że Bóg powiedział: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić”, czyli: nie dojdziesz do szczęścia sam, to Ja chcę cię nim obdarzyć. Dlaczego? Bo człowiek jest dzieckiem Ojca, Boga Ojca. Chcecie, żeby wasze dzieci były szczęśliwe? No tak. A Bóg Ojciec? Też.
On zapragnął, żebym ja, Jego dziecko, był szczęśliwy. Ale On jest samą Mądrością, więc chce mi mówić, jak mam postępować, i doprowadzić mnie do tego szczęścia. Jeżeli więc On chce ogłosić pokój, doprowadzić mnie do pokoju i obdarzyć mnie szczęściem, to ja mam dzisiaj pytanie do siebie: czy w moim sercu jest pokój? Czy w moim umyśle jest pokój?
Jeżeli nie, to znaczy, że Go nie słucham i nie pozwalam Mu się prowadzić. Pytam, czy jestem naprawdę szczęśliwym człowiekiem. Bo jeżeli Go słucham, a On chce mnie obdarzyć szczęściem, to muszę je mieć. Jeżeli go nie mam, to znaczy, że On mnie jeszcze do końca nie prowadzi.
Ks. Krzysztof Herbut w Łagiewnikach: Nie dojdziesz do szczęścia sam
Ks. Krzysztof Herbut: Dramat rozpoczął się wtedy, kiedy przestali Mu ufać
Zauważcie, że kiedy Bóg stworzył świat i umieścił Adama i Ewę w raju, byli oni szczęśliwi dopóty, dopóki Go słuchali i Mu ufali. I tutaj chcę wam pokazać pewną pułapkę, bo musimy zobaczyć, w jaki sposób zło okradło człowieka z tego szczęścia. W jaki sposób? Pierwsza pokusa brzmi tak: Bóg nie chce, abyście znali dobro i zło. Zło podważa prawdę o dobroci Boga: Bóg nie jest dobry, On nie chce waszego szczęścia, nie chce, żebyście znali dobro.
I teraz zauważcie: oni musieli komuś ufać. Dopóki Adam i Ewa ufali Bogu i szli za Jego słowem, byli szczęśliwi. Dramat rozpoczął się wtedy, kiedy przestali Mu ufać — i stracili szczęście.
Ks. Krzysztof Herbut w Łagiewnikach: Nie dojdziesz do szczęścia sam
Ks. Krzysztof Herbut: Powiedz Mi, kto się odważył zranić serce twoje?
O to właśnie chodzi w Bożej drodze: to jest droga zaufania. Pozwólcie, że zacytuję wam pewien fragment — bardzo lubię ten fragment „Dzienniczka” św. Faustyny, numer 1487. Jest to rozmowa miłosiernego Boga z duszą cierpiącą. Jezus schodzi do Faustyny, uniża się, wchodzi w relację miłości i zaczyna z nią rozmawiać: „Duszo, widzę cię tak bardzo cierpiącą, widzę, że nie masz siły nawet mówić ze Mną”. Czyli zna jej stan ducha. Coś ją mocno przybiło — nawet nie ma siły mówić. I Bóg to wie. On wie, co ona w tym momencie przeżywa, i schodzi na jej poziom.
Posłuchajcie dalej: „Oto Ja sam będę mówił do ciebie. Chociażby cierpienia twoje były największe, nie trać spokoju ducha ani się nie poddawaj zniechęceniu”. A teraz proszę, posłuchajcie tego słowa: „Powiedz Mi, dziecię Moje, kto się odważył zranić serce twoje?”. To jest niesamowite zdanie. „Powiedz Mi, dziecię” — słyszycie tu Ojca? Powiedz Mi, dziecko, kto się odważył cię zranić?
Kiedy się to czyta, chciałoby się powiedzieć, że Bóg jest tu bardzo nielogiczny. Jak to? Ty nie wiesz? Ty, Bóg wszechwiedzący, nie wiesz, kto mnie skrzywdził? Przecież Ty wiesz wszystko. Czemu ja mam Ci o tym opowiadać? — Wiem, dziecko, ale czekam na twoje zaufanie, na twoją miłość. Opowiedz Mi.
Bo to, co jest w Bogu, kochani, to czysta miłość. A miłość nie wchodzi z butami w życie człowieka. Nie wchodzi na siłę. On każdego dnia staje przy mnie, jest dobrym Ojcem, chce mnie wyciągać z moich trudnych sytuacji, z tych ciemności, z tego bólu — ale nigdy beze mnie. Dlatego mówi: „Ty Mi opowiedz”.
Kiedy ja, kochani, zaczynam opowiadać Bogu o tym, co przeżywam, w tym momencie mówię Mu: „Ufam Ci”. To jest gest miłości. Gdybyśmy opowiadali wszystkim ludziom o tym, co przeżywamy, byłoby to głupie. Nie wyjdziecie na ulicę i nie będziecie przypadkowym ludziom opowiadać o swoich problemach rodzinnych, bo by was wyśmiali. Więc komu opowiadam? Komu otwieram serce? Tylko temu, komu ufam.
Dlatego pytam, kochani: czy wy otwieracie przed Bogiem serce? Czy opowiadacie Mu o tym, co przeżywacie? A teraz posłuchajcie: „Powiedz Mi o wszystkim, bądź szczera w postępowaniu ze Mną” — i tu jest przepiękna obietnica — „odsłoń Mi wszystkie rany swego serca, Ja je uleczę, a cierpienie twoje stanie się źródłem uświęcenia twego”.
Wczoraj — wymyślam teraz tę historię — ktoś mnie bardzo upokorzył. Boli. Nie umiem sobie poradzić z tymi słowami, które gdzieś w głowie jeszcze krzyczą, z tą twarzą pełną drwiny. Nie umiem. To mnie wyniszcza, zabiera pokój i radość. Więc idę z tym do Ciebie i mówię: Panie, oddaję Ci te wszystkie upokorzenia, te słowa; zabierz to, ulecz to. I dopiero wtedy On wchodzi: „Opowiedz Mi o tym, oddaj Mi to, odsłoń ranę swego serca, a Ja ją uleczę”.
Ks. Krzysztof Herbut w Łagiewnikach: Nie dojdziesz do szczęścia sam
Ks. Krzysztof Herbut: Jaka modlitwa, takie życie
Zauważcie, kochani, że to jest trudna modlitwa. Dlatego chciałem was zapytać, jak wyglądają wasze spotkania z Bogiem. Jak wyglądają wasze spotkania, o czym opowiadacie Bogu? Przeciętny katolik modli się w ten sposób: najczęściej w biegu, bo mówi, że nie ma czasu — i w biegu „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Maryjo”, „Wierzę w Boga”. W którym momencie człowiek otwiera przed Bogiem serce? W którym momencie?
Kochać to znaczy dzielić się z drugą osobą tym, co się ma. Jeżeli więc ja kocham Boga, to dzielę się z Nim tym, co przeżywam — bo to właśnie mam. Mam smutek, mam niepokój, mam lęk, mam żal, mam pretensje, mam oskarżenia. On jest dobry, On chce mi to z serca wyciągnąć. Więc idę i o tym Mu mówię, i pozwalam Bogu działać w moim sercu. Dlatego Jezus mówi do Alicji Lenczewskiej fantastyczne zdanie: „Jaka modlitwa, takie życie”. Jaka modlitwa, takie życie.
I posłuchajcie, co Jezus mówi dalej w tym fragmencie do siostry Faustyny: „Dziecię Moje, zniechęcać się nie można. Wiem, że Mi ufasz bez granic, wiem, że znasz Moją dobroć i miłosierdzie” — i teraz posłuchajcie uważnie — „więc pomówmy szczegółowo o wszystkim, co ci najwięcej leży na sercu”. Słuchajcie: „pomówmy szczegółowo”. A Faustyna odpowiada: „Tak dużo mam różnych rzeczy, że nie wiem, o czym wpierw mówić, jak to wszystko wypowiedzieć”. A Jezus na to: „Mów do Mnie po prostu, jak przyjaciel z przyjacielem. Powiedz Mi, dziecię Moje, co cię wstrzymuje na drodze do świętości”.
Drodzy Bracia i Siostry, zauważcie, że kiedy zaczynamy o tym mówić, Pan wchodzi z łaską — z łaską szczęścia — bo wypełnia wtedy to miejsce pokojem, leczy i daje radość. Dlatego pytam was jeszcze raz: jak wygląda wasza modlitwa? O czym rozmawiacie z Jezusem? Czy jesteście ludźmi szczęścia i pokoju? Komu ufacie i do kogo idziecie ze swoimi problemami? Amen.
wAkcji24.pl | Opinie | Ks. Kan. Krzysztof Herbut | Homilia wygłoszona w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach 9 sierpnia 2026 r | Fot. DAI24.pl | 10.08.2026




