I znów wzeszło słońce

Spotykamy się dzisiaj z Asią. Asia od jakiegoś czasu uczestniczy w dialogach małżeńskich i przygotowuje też młodych do ślubu. Asia jest mamą która straciła dwoje dzieci stracie. Pomyślałam że porozmawiam z nią żeby może nakreślić jak można sobie z tym poradzić ale i jak też można to przeżyć. Asiu powiedz mi co się u Was wydarzyło? Jak to się wydarzyło?

Mieliśmy już dwójkę dzieci chcieliśmy jeszcze jedno i bardzo szybko po radości z pozytywnego testu okazało się że dzidziuś nie rośnie i zostaliśmy z bardzo pustymi sercami w tamtym momencie jeszcze w między czasie miałam problemy zdrowotne i niecałe półtorej roku historia się powtórzyła. Także mamy dwójkę Aniołków w niebie Kajtka i Helenkę którzy teraz są traktowani przez rodzinę jak patroni, kiedy gdzieś wyjeżdżamy lub potrzebujemy wsparcia z góry to odnosimy się do tych naszych malutkich Świętych którzy są już w niebie.

Pięknie o tym mówisz, ale trochę Cię to kosztowała żeby do tego etapu dojść? Prawda ?

Ja potrzebowałam to usłyszeć od kogoś. Ktoś mi to powiedział że właśnie  dusze takich dzieci nienarodzonych są bardzo silne i czyste i właśnie mogę je tak traktować. Ja byłam bardzo w ciemnych miejscach szczególnie w brew pozorom po drugim razie, po pierwszym jakoś się pozbierałam a potem chyba  zakładałam że będzie tak no właśnie, swoje przecierpieliśmy  i teraz już będzie dobrze, a tu nie. Mimo tego że szłam na to swoje pierwsze USG i powtarzałam sobie BĄDŹ WOLA TWOJA. BĄDŹ WOLA TWOJA…..to po jakimś czasie właśnie przyszły takie dołki  bardzo trudny do wygrzebania się i jeżeli teraz ktoś się mnie pyta dlaczego wierzę w Boga właśnie dlatego że przeżyłam tamten moment że po prostu znalazłam sens nie w tym co się stało, tylko w tym żeby dalej funkcjonować i żyć.

Czy takie spotkania z innymi rodzicami którzy są w tej samej sytuacji, wnoszą dużą wartość w takiej sytuacjach jak twoja?

Tak! Wydaje mi się dla niektórych może być ciężkie wejście zw taką sytuację bo może to być swoistym rozdrapywaniem ran, tak, wszystkim jest smutno i wszyscy cierpią ale kiedy okazuje się że to się zdarza też innym, to się niestety zdarza często, że to nie jest koniec świata, że mamy dziurę w sercu ale uczymy się z tą dziurą funkcjonować to naprawdę jest nam łatwiej i możemy się  uczyć dzięki innym także. Wydaje mi się że przestrzeń którzy mogą tworzyć takie rekolekcje pozwala też na przetrawienie w parze jeżeli  się małżeństwo wybiera swoich emocji, umiejętność lepszego ich nazwania i późniejszego przetrawienia właśnie tego po raz kolejny ale w taki już bardziej konstruktywny wręcz pozytywny sposób.

Czy to nie jest trochę tak, że zwykle  kobieta przeżywa bardziej i ona potrzebuje a mężczyzna staje w cieniu?

Wydaje mi się że mężczyzna przeżywa równie ciężkie sytuacje ale inaczej, po prostu inaczej, różnimy się temperamentem, samego faktu że jesteśmy kobietą i mężczyzną ale u kobiety to się dzieje wręcz fizycznie bo to jest w jej ciele i zupełnie jest inne odbieranie  jest tej żałoby, mężczyzna na początku ciąży nie widzi tego, nawet nie widać rosnącego brzucha a już są pewne oczekiwania, rozmowy a kobieta już też to czuje fizycznie także później ta żałoba jest  może…w naszym przypadku tak było, przebiegała zupełnie inaczej, ja dostałam bardzo duże wsparcie od swojego męża ale za to właśnie, ja to  nosiłam jak odzież wierzchnią a on to trzymał w sobie bardzo, bardzo długo.

A powiedz mi Asiu urodziłaś  kolejne dziecko?

Tak! Mamy dwuletniego Józia który jest naszym cudem, mieliśmy termin porodu prawie dokładnie rok po terminie porodu Helenki, czyli tego drugiego naszego utraconego dziecka, czyli praktycznie w tym samym czasie to się odbywało tylko o rok później, ale jest po prostu cudowny, jak na zamówienie, także mam wrażenie że  tutaj nad tą ciążą, która była już bezproblemowa, normalna i później nad tym jaki on jest, jakie ma usposobienie tamte maluchy musiały czuwać.

A Skąd jego imię?

A to już mój pomysł ale także wiązał się ze św. Józefem i z takim fajnym Józinkiem z książek Małgorzaty Musierowicz ale to był mój pomysł, zdecydowanie, przeforsowałam i chyba się dobrze przyjął ten nasz Józek w domu i w rodzinie.

Cieszę się że patrząc na Ciebie widzę  szczęśliwą kobietę.

Tak, tak 

I to jest dla mnie wielka wartość że cierpienia nas umacniają ,na pewno są trudne, na pewno musimy przez nie przebrnąć ale ty jesteś takim żywym dowodem na to  że może być lepiej.

Ja mam nadzieję też że dzieląc się swoimi doświadczeniami bo robiliśmy badania, pochowaliśmy swoje dzieci, że też ułatwiam funkcjonowanie na starcie takiej sytuacji osobom które tą stratę przeżywają, ale wydaje mi się że  nie tylko ci którzy są na świeżo w żałobie potrzebują takiego wsparcia rekolekcyjnego i też objęcia modlitwą wśród innych. Ja mam wrażenie że  już najgorsze pogrzebałam ale są takie rzeczy, w których wszystko wraca i łzy będą się lały pewnie do końca życia ale, tak, żyjemy i cieszymy się tym co mamy.

Foto: Jedenznas.pl

Nasi partnerzy