Ukryta prawda – o prawdziwym ojcostwie na przykładzie św. Józefa

  • Napisany przez:

Jak Józef radził sobie z wychowaniem Jezusa? Jakie miał wątpliwości, jakie emocje nim targały? Czy spotykał się z krytyką otoczenia? Jak radził sobie z nauczaniem Jezusa zwykłych prac domowych? Czy Go przytulał i usypiał? Płakał z powodu swojej ludzkiej słabości? Jakim ojcem był Józef? Czego i jak uczył Jezusa? Czy był dla Niego przykładem?

Patrząc na rolę ojca należy rozgraniczyć rozwój duchowy i cielesny. Zdarza się, że jeden mężczyzna jest przewodnikiem zarówno ziemskim jak i duchowym dla swojego syna. Częściej jednak dochodzi do podziału – jeden wychowuje chłopca w ciele na ziemi, drugi zajmuje się jego wędrówką i wzrastaniu w sferze duchowej. Jedno jest pewne – jeden i drugi mają bardzo trudne i ważne zadania, a wspólny fundament stanowi wiara – wiara w jednego i tego samego Boga dająca solidne fundamenty wychowawcze. Taki wspólny fundament daje dziecku poczucie bezpieczeństwa i zapobiega rozszczepianiu, czyli ciągłej walce między sprzecznymi wartościami i nieustannej, naprzemiennej ich dewaluacji lub idealizacji. Ten wspólny fundament często zamyka się w konkretnej religii, która zapewnia odgórnie system wartości, zasad, moralności i etyki. Kierując się umysłem i logiką łatwiej jest młodemu człowiekowi rozwiązywać napotykane konflikty wynikające z naturalnego rozwoju osobniczego i wzrostu duchowego. Nie zagłębiając się w szczegóły związane z dorastaniem i poszczególnymi fazami rozwojowymi, wspólny, solidny fundament prowadzenia zarówno duchowego jak i cielesnego daje gwarancję powodzenia i pożądanego formułowania jednostki w świecie doczesnym uwzględniając sferę duchową. 

Czy Józef był jedynym ziemskim przewodnikiem Jezusa? W jakim zakresie go prowadził? To, że zgodnie z nakazami Boga – możemy wnioskować na podstawie dostępnych informacji na temat jego postepowania. To, że ówczesne role i funkcje społeczne były jasno określone, a życie nie miało takiego tempa jak w dzisiejszych czasach, przez co zwykła codzienność była zdecydowanie bardziej przewidywalna –  również. To, że Jezus był ewenementem na tamten czas – też wiemy. Wiemy też to, że był aprobowany przez Starszyznę, przez co zapewne jego ziemskim rodzicom łatwiej było znosić trudy związane z innością ich syna. I tu może pojawić się myśl – jak Józef radził sobie z wychowaniem Jezusa? Jakie miał wątpliwości, jakie emocje nim targały? Na te i wiele innych pytań nie znajdziemy odpowiedzi w samym Piśmie Świętym. Możemy się tylko domyślać możliwych odpowiedzi na wiele rodzących się pytań.

Święty Józef – gdzie jego korona?

Liczne wizerunki Świętej Rodziny ukazują Maryję wraz z Józefem i małym Jezusem, gdzie mama i syn noszą korony, a tata nie. Zazwyczaj stoi na dalszym planie, nie ukazując pełni swojego wizerunku. Bez błysku, splendoru i chwały. Skromnie. Papież Franciszek w swoim liście apostolskim PATRIS CORDE mówi, że św. Józef przypomina nam, że ci wszyscy, którzy są pozornie ukryci lub na „drugiej linii”, mają wyjątkowy czynny udział w historii zbawienia. Im wszystkim należy się słowo uznania i wdzięczności. Józef – robotnik. Patron Kościoła Powszechnego. Pracowity. Pismo Święte wprost wskazuje, że podążał za głosem Opatrzności i był posłuszny. 

W świątyni, czterdzieści dni po narodzeniu, Józef wraz z Matką ofiarował Dziecię Panu i ze zdumieniem wysłuchał proroctwa, które Symeon wygłosił w odniesieniu do Jezusa i Maryi (por. Łk 2, 22-35). Aby bronić Jezusa przed Herodem, zamieszkał w Egipcie jako obcy (por. Mt 2, 13-18). Po powrocie do ojczyzny zamieszkał w ukryciu, w małej, nieznanej wiosce Nazaret w Galilei – skąd, jak mówiono, „nie powstaje żaden prorok” i „nie może być nic dobrego” (por. J 7, 52; 1, 46) – daleko od Betlejem, swego miasta rodzinnego, i od Jerozolimy, gdzie wznosiła się świątynia. Kiedy właśnie podczas pielgrzymki do Jerozolimy zgubili dwunastoletniego Jezusa, On i Maryja szukali Go w udręce i znaleźli w świątyni, kiedy rozmawiał z nauczycielami Prawa (por. Łk 2, 41-50). Miał jedno zadanie – chronić życie swoje, swojego syna i swej małżonki. Podczas, gdy Maryja opiekowała się małym Jezusem, on skupiał się na podążaniu za głosem bożym – słuchał proroków, sam się modlił i prawdopodobnie pozostawał w stałym kontakcie ze Stwórcą. Rzetelnie wykonywał powierzane mu zadania. Możemy sobie wyobrazić, jakim pięknym przykładem był dla dorastającego Jezusa, ile ten mały chłopiec mógł czerpać od swojego taty. Obserwując pracę jego silnych i zręcznych rąk cieśli, łagodność, troskę i miłość, jakimi otaczał Maryję oraz niesłabnący zachwyt z jakim na nią patrzył – mały Jezus mógł integrować męską siłę i wrażliwość, dobro i zło jako całość. Doświadczając dyscypliny w rutynie codziennych obowiązków i konsekwencji w działaniu, mógł czuć się bezpiecznie i pewnie przy swoim tacie.

Ziemski ojciec dał przykład małemu Mesjaszowi

Józef nauczył Jezusa wyrażać słowem to, co mówi serce – tak, by „usta wyrażały to, co obfituje w sercu” (por. Mt 12, 34). To od swojego taty nauczył się szacunku do wszelkiego stworzenia, podążania za autorytetem, trwania w modlitwie i rozmowie z Bogiem. Jak wskazuje papież: nauczył się wartości, godności i radości tego, co znaczy móc spożywać chleb, który jest owocem własnej pracy. W spokoju, miłości i gotowości na to, co przyniesie Opatrzność. Mały Jezus został konkretnie przygotowany przez swojego ziemskiego ojca do roli, jaką otrzymał. Św. Józef, wyrażając świadomą zgodę na to, do czego został powołany, wykazał się niesamowitą odwagą – podjął się prawnego ojcostwa Jezusa, któremu nadał imię objawione przez Anioła: „nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów” (Mt 1, 21). 

Jak wiadomo, wśród ludów starożytnych nadawanie imienia osobie lub rzeczy oznaczało nabycie ich na własność, jak to uczynił Adam w opisie Księgi Rodzaju (por. 2, 19-20). Możemy sobie tylko wyobrazić jak trudne mogło być dla niego jego powołanie. Ile mógł mieć w sobie wątpliwości, tęsknoty, lęku – jako zwykły człowiek, który miewa chwile zwątpienia. Odkładał na bok swoje troski i w zaufaniu akceptował to, co się działo. Wiele rzeczy mogło mu się wydawać niezrozumiałymi i tajemniczymi, niepojętymi drogą rozumową. Mimo własnych odczuć, myśli i nawyków podążył drogą wyznaczoną przez Boga, zgoła różną od jego indywidualnego planu na własne życie. Wziął odpowiedzialność za dokonane wybory i podjęte decyzje. Zakończył to, co rozpoczął w życiu ziemskim po to, by móc w pełni zająć się powierzonymi mu istotami – Maryją i Jezusem. Podejmując odpowiedzialność za ich życie Józef wyruszył  w drogę – drogę ku ojcostwu. Papież podkreślił, że „postać Józefa w stosunku do Jezusa jest jak cień Ojca Niebieskiego na ziemi: osłania Go, chroni, nie odstępuje od Niego, podążając Jego śladami”. Prawdopodobnie Jezus obserwując Józefa, jego rozterki, chwile zwątpienia, nauczył się, idąc za przykładem swojego ziemskiego taty, właśnie w takich momentach zwracać się jeszcze mocniej do Boga, w Nim pokładać nadzieję i niezłomnie podążać za Jego głosem. 

Marta Chrisidu

Nasi partnerzy