Niemiecki mainstream bije na alarm: część młodych ludzi wraca do bardziej tradycyjnego myślenia o rodzinie, relacjach i rolach społecznych. Dla środowisk liberalnych to powód do niepokoju. Dla katolików — raczej znak, że młode pokolenie zaczyna trzeźwieć po latach ideologicznego eksperymentu.
Rewolucja obyczajowa się kończy, Pokolenie Z ma już dość
Niepokój elit, zdrowy odruch młodych
W medialnym mainstreamie każda sympatia młodego pokolenia do bardziej tradycyjnego modelu życia rodzinnego jest przedstawiana niemal jak sygnał alarmowy. Niemiecki portal DW opisuje wyniki międzynarodowego badania w tonie niepokoju: oto część młodych mężczyzn z pokolenia Z ma bardziej konserwatywne poglądy niż starsze generacje. Z perspektywy chrześcijańskiej i społecznej wcale nie musi to jednak oznaczać problemu. Przeciwnie — może świadczyć o tym, że młodzi zaczynają dostrzegać ograniczenia rewolucji obyczajowej i szukają trwalszego modelu relacji, rodziny i odpowiedzialności.
Z przywołanego przez DW badania Ipsos i Global Institute for Women’s Leadership przy King’s College London wynika, że wśród młodych mężczyzn częściej niż w starszych grupach wiekowych pojawiają się poglądy przywiązane do tradycyjnego podziału ról. Sam portal traktuje to jako dowód na „niepokojący zwrot”. Ale równie dobrze można odczytać te wyniki inaczej: jako oznakę zmęczenia chaosem norm kulturowych, w którym przez lata wmawiano młodym, że trwałe role społeczne są przeżytkiem, a każda różnica między kobietą i mężczyzną ma charakter opresji.
Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży wybrało Przewodniczącą Prezydium Krajowej Rady. To Kinga Stawińska z diecezji świdnickiej
Rewolucja obyczajowa się kończy, Pokolenie Z ma już dość
Pokolenie wychowane w chaosie szuka porządku
To właśnie pokolenie Z dorastało w świecie najbardziej agresywnej dekonstrukcji rodziny, płci i autorytetu. Wychowało się w epoce mediów społecznościowych, kryzysu więzi, kultury tymczasowości i słabnącej stabilności relacji. Trudno się dziwić, że część młodych ludzi reaguje na to zwrotem ku bardziej klasycznym wzorcom. Nie dlatego, że marzy o konflikcie płci, lecz dlatego, że szuka porządku, jasności i sensu.
DW sugeruje, że za tym trendem stoją media społecznościowe, polaryzacja i internetowi influencerzy promujący „tradycyjną męskość”. Zapewne częściowo tak jest. Ale byłoby intelektualnie nieuczciwe nie zauważyć głębszej przyczyny. Popularność treści konserwatywnych nie bierze się znikąd. Jest skutkiem realnego kryzysu nowoczesnego modelu relacji. Skoro przez lata promowano wizję całkowicie płynnych ról, autonomii oderwanej od zobowiązań i emancypacji rozumianej jako podejrzliwość wobec wszystkiego, co tradycyjne, to naturalne, że pojawia się kontrreakcja.
Rewolucja obyczajowa się kończy, Pokolenie Z ma już dość
Tradycja wraca, bo nowoczesność nie zdała egzaminu
Warto też zwrócić uwagę na coś, co w tekście DW wybrzmiewa mimochodem, choć ma znaczenie fundamentalne: pokolenie Z nie jest po prostu „postępowe”. To generacja wewnętrznie rozdarta. Z jednej strony deklaruje przywiązanie do wolności i nowoczesności, z drugiej — coraz częściej wraca do bardziej klasycznych intuicji dotyczących relacji damsko-męskich, rodziny i społecznej roli mężczyzny. To nie jest sprzeczność przypadkowa. To znak, że liberalny projekt obyczajowy nie dał młodym odpowiedzi na najważniejsze pytania: jak budować trwały związek, czym jest odpowiedzialne ojcostwo, na czym polega dojrzała męskość i kobiecość, jak połączyć wolność z trwałością.
Z perspektywy katolickiej nie powinno dziwić, że młodzi wcale nie chcą życia bez formy. Człowiek nie jest stworzony do permanentnej negocjacji wszystkiego. Potrzebuje ładu, zakorzenienia i celowości. Rodzina nie jest przecież dowolnym kontraktem między jednostkami, lecz podstawową wspólnotą, która opiera się na wzajemności, odpowiedzialności i komplementarności. Jeżeli część młodych ludzi instynktownie wraca do takiego myślenia, to trudno uznać to za cywilizacyjne zagrożenie.
Rewolucja obyczajowa się kończy, Pokolenie Z ma już dość
Potrzeba ładu, nie internetowej karykatury
Oczywiście, nie każde hasło odwołujące się do tradycji zasługuje na aprobatę. Konserwatyzm bywa dziś w internecie upraszczany, memizowany i sprowadzany do agresywnej pozy. Dlatego potrzeba roztropności. Czym innym jest bowiem dojrzała obrona małżeństwa, rodziny i klasycznego etosu odpowiedzialności, a czym innym internetowa karykatura męskości oparta na pysze, dominacji i moralnej pustce. Nie wolno jednak pozwolić, by z powodu z takich zjawisk zdyskredytowano samą ideę tradycyjnego porządku społecznego.
Najważniejsze jest co innego: samo istnienie takiej reakcji pokazuje, że historia nie skończyła się na progresywnym konsensusie elit medialnych i akademickich. Młodzi nie są bezwolnym tworzywem ideologii. Coraz częściej kwestionują dogmaty późnej nowoczesności i szukają bardziej realistycznej wizji człowieka. A ta — czy komuś się to podoba, czy nie — prowadzi często w stronę rodziny, trwałych zobowiązań i bardziej klasycznego rozumienia ról społecznych.
Rewolucja obyczajowa się kończy, Pokolenie Z ma już dość
Rewolucja obyczajowa się kończy, To nie krok wstecz. To próba odzyskania równowagi
To, co dla DW jest sygnałem alarmowym, dla wielu środowisk chrześcijańskich może być raczej znakiem nadziei. Nie dlatego, że każda forma tradycjonalizmu jest dobra sama przez się, ale dlatego, że młode pokolenie zaczyna rozumieć coś, o czym kultura liberalna próbowała kazać mu zapomnieć: społeczeństwo nie utrzyma się bez trwałych norm, rodzina nie przetrwa bez odpowiedzialności, a wolność bez prawdy szybko zamienia się w samotność.
Jeżeli pokolenie Z rzeczywiście wraca do bardziej konserwatywnych intuicji, to nie jest to „krok wstecz”, lecz próba odzyskania równowagi. Po latach eksperymentu młodzi najwyraźniej zaczynają szukać nie rewolucji, lecz ładu.



