Ks. Marcin Zawada – Zwycięzca II edycji Plebiscytu na Najlepszego Wikariusza

  • Napisany przez:

Plebiscyt Wikariusz roku 2020 diecezji świdnickiej. Edycja II – Co chwila bądź lepszy. Teraz czas drogi – rozstrzygnięty!

Przypominamy, iż celem przedsięwzięcia jest promowane wartościowych i godnych naśladowania postaw i inicjatyw księży wikariuszy diecezji świdnickiej. Księży, którzy z pasją, zaangażowaniem i radością uczestniczą w życiu swojej parafii czy diecezji. Wierzymy w to, że każdy z Was, uczestników Plebiscytu, podniesie wyżej poprzeczkę swojej wiary, dobroci, miłości bliźniego i pięknej posługi na co dzień. Pamiętajcie! Teraz czas drogi– życzymy Wam zatem niegasnącego zapału czynienia dobra, pasji, radosnych spotkań oraz podążania drogą Jezusa. Pamiętajcie, że Was potrzebujemy!

Dziękujemy parafianom za zgłoszenie swoich kandydatów, za wszystkie oddane głosy, zaangażowanie i emocje do ostatnich chwil głosowania.

Bóg zapłać Pasterzowi diecezji, ks. bp. Markowi Mendykowi za objęcie Honorowym Patronatem naszego Plebiscytu.

Organizatorzy konkursu
portal katolicko-informacyjny wAkcji24.pl oraz gazeta w-Akcji.

Rozmawiamy ze zwycięzcą II edycji Plebiscytu, ks. Marcinem Zawadą, wikariuszem z parafii pw. NMP Królowej Polski w Głuszycy.

Redakcja w-Akcji: Szczęść Boże, księże Marcinie jak zareagowali parafianie i rodzina, kiedy dowiedzieli się o wygranej księdza w Plebiscycie na Najlepszego Wikariusza Diecezji Świdnickiej 2020?

Ks. Marcin Zawada: Głuszyccy parafianie na nagrodę „Wikarego roku 2020” zareagowali, jak można było przeczytać na stronie parafialnego Facebooka, radością i gratulacjami. Natomiast rodzina ucieszyła się nagrodą i odczytała ją jako dobrą motywację do jeszcze lepszej mojej pracy. Jeden z moich wcześniejszych proboszczów często podkreślał, że obowiązkiem księdza na parafii jest służyć, i zwykł mawiać: „łaski nie robisz”. Tak też podchodzę do podejmowanych działań – jako do służby, ale po ludzku na pewno taka nagroda jest potrzebna, bo motywuje i potwierdza, że ludzie chcą takiej właśnie pracy.

Redakcja w-Akcji: Jak zrodziło się księdza powołanie kapłańskie?

Moje powołanie… Pamiętam jak po I Komunii Świętej, w drugiej klasie szkoły podstawowej, pojechałem z klasą i z katechetą do Kalwarii Zebrzydowskiej, aby Bogu przez ręce Matki Bożej podziękować za dar Pierwszej Komunii. Po Mszy św. zwiedzaliśmy klasztor bernardynów. Jeden z oprowadzających zakonników opowiadał o powołaniu, jak piękna jest droga kapłaństwa, jak on został księdzem. Zabrał nas za ołtarz główny – tam, gdzie zakonnicy odmawiają wspólnie Liturgię Godzin – i zapytał: „Kto z was chciałby być księdzem?”. Wtedy pojawiła się, jak pamiętam, pierwsza myśl, że może mógłbym być księdzem. Myśli o powołaniu powracały jak sinusoida z różnym natężeniem. Na mojej drodze w 1998 r. stanęli księża salezjanie z Oświęcimia. Tam chodziłem do szkoły zawodowej i tam ta myśl dojrzewała. Wielki na nią wpływ mieli księża salezjanie. Po stracie rodziców salezjanie byli dla mnie drugą rodziną. Co drugi weekend wyjeżdżałem z klerykami – na wyjścia w góry, na zawody, na rekolekcje. A to do Szczyrku, Wisły, czy Witowa koło Zakopanego. Plan był jeden: będę miał maturę, pójdę do seminarium. Byłem nawet u salezjanów na rekolekcjach, aby rozeznać, czy
pójdę do zakonu czy diecezji.

Redakcja w-Akcji: Jak doszło do tego, że z rodzinnego Żywca znalazł się ksiądz w świdnickim seminarium?

O świdnickim seminarium dowiedziałem się od jednego księdza z Kielc. Przychodząc do tego seminarium zastałem małą wspólnotę: trzy pierwsze roczniki i diakonów. Rodzinna atmosfera, seminarium w budowie – to właśnie opowiadał mi ten ksiądz z diecezji kieleckiej. Tak znalazłem się w Świdnicy.

Redakcja w-Akcji: Skąd ksiądz czerpie pomysły na pracę duszpasterską?

Pomysły bardzo często czerpię z rozmów kapłańskich z moimi kolegami – księżmi z naszej diecezji, diecezji kieleckiej, w której pierwsze dwa lata byłem w seminarium, oraz z diecezji bielsko-żywieckiej. Właśnie te rozmowy, spotkania, wymiana doświadczeń często pomagają w pracy i są źródłem nowych pomysłów.

Redakcja w-Akcji: Zauważamy, że obecnie istnieje kryzys powołań. Czy zastanawiał się ksiądz jak temu zaradzić?

Pan Jezus, powołując apostołów, mówił do napotkanych ludzi: „Pójdź za mną”. I poszli, stając się po jakimś czasie uczniami i Apostołami. Będąc w Szkole Salezjańskiej w Oświęcimiu mogłem zobaczyć w praktyce słowa Jezusa u duchowych synów św. Jana Bosko. Księża Salezjanie byli dla chłopców, takich jak ja, z rodziny zastępczej, ale i dla tych, którym groził poprawczak, i tych z „dobrych rodzin”. Przepis na dzisiejsze powołanie to jest bycie z drugim człowiekiem. To jest to, czego uczył św. Jan Bosko.

Redakcja w-Akcji: Co do tej pory najbardziej zaskoczyło księdza w posłudze kapłańskiej. Czego ksiądz najmniej się spodziewał?

Sytuacja epidemiczna w naszym kraju i na świecie pokrzyżowała ostatnio wiele planów na pracę duszpasterską. Zaskoczeniem w mojej posłudze był związany z tym brak możliwości przeprowadzenia przygotowanego na ferie 2021 zimowiska dla dzieci i młodzieży, którego termin był do końca przesuwany, z nadzieją, że jednak pojedziemy.

Redakcja w-Akcji: Jaki jest księdza ulubiony fragment ewangelii który księdza inspiruje?

Mój ulubiony fragment z Pisma Świętego to słowa z Ewangelii św. Jana, z testamentu Pana Jezusa: „Oto matka twoja”. Te słowa umieściłem na moim obrazku prymicyjnym.

Redakcja w-Akcji: Chcielibyśmy zapytać księdza o młodzież. Jest mocno zbuntowana, myśli stereotypami. Media przekazują również dużo negatywnych informacji. Co my, jako ludzie wierzący powinniśmy robić, aby przyciągnąć ich do Kościoła?

Św. Jan Bosko, o czym już wspominałem, stawiał na bycie z drugim człowiekiem. Jeżdżąc z młodzieżą na zimowiska i letnie obozy widzę, jak ważne jest to bycie z młodymi ludźmi. Gdybym ja nie doświadczył od Salezjanów zainteresowania, nie otrzymał od nich czasu, na pewno nie byłbym dziś księdzem. Myślę, że dzisiaj dla młodego człowieka ważne jest bycie, poświęcony czas i autentyczność połączona z pasją tego, co robię.

Redakcja w-Akcji: Wikariusz 2019, ks. Marcin Mazur pasjonował się motocyklami. A jaka jest księdza pasja? Co lubi robić ksiądz w wolnym czasie?

Moją drugą pasją są rośliny. Bardzo kocham świat przyrody. Moim patronem z bierzmowania nieprzypadkowo jest Święty Franciszek. W górach, w Beskidzie Żywieckim, w mojej rodzinnej miejscowości – Ciścu koło Milówki, przy domu rodzinnym wraz siostrą mamy duży ogród, a w nim mnóstwo krzewów i drzew. Ostatnio pracuję nad postawieniem dwóch hoteli dla owadów. Bardzo często lubię wyjeżdżać do mojego Ciśca, aby tam pracować w ogrodzie. To mnie odpręża i daje dużo radości i satysfakcji z pracy. Tam nabieram dystansu i sił do pracy duszpasterskiej. Świat przyrody, który kocham, to też moja ewangelizacja. Przez te ślady Boga uczę się, jak wielki jest Ten, któremu służę.

Redakcja w-Akcji: Ulubiona forma modlitwy?

Święty Jan Bosko często powtarzał swoim młodym przyjaciołom, swoim wychowankom, synom duchowym, aby jak najczęściej rozmawiać z Jezusem jak z przyjacielem, by do niego zaglądali w ciągu dnia, choćby na minutę. Moja modlitwa to modlitwa serca, modlitwa spontaniczna. Stałym punktem organizowanych przeze mnie pielgrzymek dla starszych czy młodzieży jest adoracja Najświętszego Sakramentu, na której przy muzyce moje serce ma rozmawiać z Bogiem.

Redakcja w-Akcji: Jakie plany ma ks. Marcin Zawada na 2021 rok? Czego życzy pozostałym uczestnikom Plebiscytu?

Mam nadzieję, że czas epidemii niebawem się skończy i wrócimy do normalności. Chciałbym na wiosnę, po świętach Wielkanocy, zrealizować zaplanowany wyjazd pielgrzymkowy do Wilna, a podczas wakacji – obóz dla dzieci i młodzieży.

Życzę sobie i wszystkim księżom radości z tego, co robimy.

Redakcja w-Akcji: Dziękujemy za rozmowę.

Nasi partnerzy