wAkcji24.pl: Adwokat Artur Wdowczyk mówi o szczegółach sądowego zwycięstwa biskupa Marka Mendyka z Newsweekiem i Gazetą Wyborczą.

 

Biskup Marek Mendyk wygrywa procesy z „Newsweekiem” i „Gazeta Wyborcza”

W sprawie z powództwa biskupa Marka Mendyka zapadł wyrok przeciwko wydawcy Newsweeka i ten wyrok jest Bogu dzięki prawomocny. Wydawca (niemiecko-szwajcarski koncern Ringer Axel Springer – przyp. red.) nie odwołał się od tego wyroku i będziemy ten wyrok egzekwować w najbliższych dniach. Mam nadzieję, że nie będzie uchylania się i będzie publikacja przeprosin. Wydawca również zapłaci 50 tysięcy na cel społeczny. 

16 kwietnia 2024 r. sąd wydał drugi wyrok w sprawie przeciwko Gazecie Wyborczej, który potwierdza tylko nasze twierdzenia: 

To co napisano o biskupie było nieprawdą. 

Sama konstrukcja publikacji i w Gazecie Wyborczej, i w Newsweeku była dość szczególna. Broniono się, że „my tylko zadawaliśmy pytania”, że to niby była relacja. Sądy nie podzieliły tego typu linii obrony.

Dla mnie znamienne było, że sędzia w sprawie Gazety Wyborczej zapytał się tego człowieka, który pomawiał biskupa, czy w trakcie rozmowy dziennikarki Gazety Wyborczej z nim, padło pytanie: Czy poza tym, co pan mówi, jest jeszcze, czy może jakiś inny dowód? I ten człowiek powiedział, że nie. 

I to wskazuje na bardzo duży problem. Wszyscy dziennikarze powinni wiedzieć, że jest art. 12 prawa prasowego, który nakazuje dziennikarzom szczególną staranność i rzetelność. Czyli jeżeli ktoś coś mówi, to trzeba to sprawdzić, a nie przyjmować za dobrą monetę. Tym bardziej, że sytuacja miała miejsce bardzo dawno temu (ponad 30 lat – przyp. red.) i ta osoba, która pomawia biskupa, miała wtedy chyba 6 czy 7 lat.

Nie będę mówił o innych aspektach związanych z tą osobą, bo każdy może sobie to znaleźć w internecie. 

Ten wyrok jest przełomowy dla wszystkich.

Biskup to to nie jest tylko jedna osoba, która została w ten sposób pomówiona. Była taka fala, była taka moda, że można o kimś mówić, że kiedyś kogoś molestował. I tych publikacji pojawiło się bardzo dużo.

Nawet prezes jednego ze stowarzyszeń prezentował się z tego typu sprawami. Okazało się później, że sam jest oszustem. I nikt za to nie przeprosił. A przecież bardzo go promowała i wprowadzała na salony obecna wiceminister kultury.


W mediach pojawiały się osoby, które wychodziły z takimi twierdzeniami, że były przez kogoś konkretnego molestowane, a później się okazywało, że to jest nieprawda. A po latach nikt nikogo później nie chce przeprosić, a moim zdaniem powinien. Bo szkody dla tych osób, którym się dewastuje życie są ogromne, bo powiedzmy sobie szczerze:

Tego typu pomówienie jest dla osoby publicznej niszczące.

 

Artur Wdowczyk adwokat Newsweek
Zwłaszcza, że zanim to się stanie, zanim zapadnie ten wyrok, mija jakiś tam czas i ktoś, czasem wiele lat, musi z tym piętnem chodzić. Jedni uwierzą, inni nie uwierzą, ale pomimo tego, że my wytaczamy te postępowania, w internecie to wisi. I pomimo tego, że proces biskupa świdnickiego z Gazetą Wyborczą się toczył, Gazeta Wyborcza to utrzymywała. 

I to też jest znamienne, jak dzisiaj wydawnictwa reagują. Jako prawnik powiem zupełnie szczerze, że bym się naprawdę zastanowił, co z tym zrobić, jeżeli miałbym proces i reprezentował wydawcę. Miałbym duże wątpliwości, czy ten materiał nadal powinien wisieć. 

To jest jednak w ogóle pytanie o jakość, rzetelność i stan mediów w Polsce. 

W tym wypadku zwłaszcza mediów liberalnych, bo one w tym temacie nie wiem, czy przypadkiem, czy może w zacietrzewieniu ideologicznym te standardy miały, jak podkreśla sąd, w tym wypadku, niewystarczające.

Zapytałem o taką kwestię panią redaktor z Gazety Wyborczej. Powiedziała (podczas rozprawy – przyp. red.), że pisała wiele tekstów na temat patologii związanych z pedofilią. A ja zapytałem: ile pani napisała tekstów odnośnie pomyłek? Bo przecież jest słynna sprawa księdza z Australii, który przesiedział kilka lat w więzieniu, choć był niewinny. Zdarzały się błędy sądowe.

Pani redaktor z Gazety Wyborczej, powiedziała, że napisała żadnego. 

Artur Wdowczyk: Pisanie artykułów o pedofili w Kościele stało w pewnym momencie modne.

 

Ale problem pedofilii nie dotyczy wyłącznie jednego środowiska. Nie oszukujmy się, problem ten dotyczy bardzo wielu środowisk. I każdy, kto kiedykolwiek miał z tym do czynienia, wie, że pedofile pojawiają się tam, gdzie są dzieci. I to tak sprawiedliwie, to tak to powinno być oceniane.


Artur Wdowczyk: Ten wyrok sądu dla „Newsweek’a” to test.

 

Tak naprawdę jest to test dla tych wszystkich dziennikarzy, którzy przez lata mówili o praworządności, o tym, że trzeba przestrzegać prawa, że trzeba wykonywać wyroki. Zobaczymy jak oni to rozumieją.

W wyroku jest wskazany wyraźnie czas, kiedy mają to zrobić. Jeżeli tego nie zrobią są metody, żeby ich do tego legalnie przymusić. To się nazywa bardzo ładnie postępowanie egzekucyjne. 

Wyrok dla „Gazety Wyborczej” w tym momencie jest jeszcze nieprawomocny. Zobaczymy, może Gazeta Wyborcza też stwierdzi, że nie ma po co się odwoływać.

Sprawy o zniesławienie to są specyficzne procesy, gdzie druga strona, czyli w tym przypadku gazeta, musi obalić domniemanie działania bezprawnego, tłumacząc na język potoczny. Musi po prostu wykazać, że to, co było napisane, było napisane albo prawdziwie, albo zachowano staranność i rzetelność. 

Jak można zachować staranność i rzetelność, opierając się tylko na jednym dowodzie i nie sprawdzić go? 

Artykuł 12 prawa prasowego mówi bardzo wyraźnie: szczególna rzetelność i staranność, niezwykła, szczególna. Czyli musi być jakiś drugi dowód, musi być coś więcej. W przeciwnym razie to każde medium będzie mogło zaprosić kogoś, kto ma jakiś afekt do drugiej osoby i ją pomówi. 

Adwokat Artur Wdowczyk

Zobacz rozmowę z adw. Arturem Wdowczykiem w Telewizji Republika:

 

Dziękujemy za lekturę!

wAkcji24.pl Opinie /źródło: TV Republika/