Kartki pocztowe na Boże Narodzenie były przez ponad sto lat jednym z najczulszych języków komunikacji międzyludzkiej: prostym, materialnym, osobistym. Dziś – kiedy emotikony zastępują pełne zdania – ta tradycja wyraźnie zanika. Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera wieloletnia, konsekwentna praca artystyczna Juliusz Erazm Bolek, który od 1990 roku tworzy kartki pocztowe jako autonomiczne dzieła sztuki: z wierszem, obrazem i myślą, która nie godzi się na skrót.
Dekolonizacja Bożego Narodzenia w Berlinie. To nie żart!
Czym miała być „dekolonizacja Bożego Narodzenia”?
Narodziny kartki pocztowej w XIX wieku były odpowiedzią na potrzebę skrócenia dystansu – geograficznego i społecznego. Tańsza niż list, szybsza w obiegu, pozwalała na wymianę myśli, pozdrowień i emocji. Gdy w końcówce XIX wieku zaczęto zdobić je ilustracjami, kartki pocztowe na Boże Narodzenie stały się nośnikiem kultury wizualnej, obyczaju i religijnej symboliki. Zimą listonosz przynosił nie tylko korespondencję, lecz także fragment czyjegoś ducha: krajobraz, anioła, stajenkę, śnieg i odręczne słowa.
W XX wieku kartki świąteczne były niemal obowiązkiem towarzyskim. Pisano je starannie, często ręcznie, dobierając słowa z namysłem. Ten gest wymagał czasu – a więc uwagi – i właśnie dlatego miał wagę. Kartka była dowodem pamięci. Dziś, w epoce komunikatorów, to właśnie czas stał się dobrem deficytowym, a wraz z nim – cierpliwość do pisma.
Wiara, która trwa. Więcej Polaków na mszy i przystępujących do Eucharystii w 2024 roku
Dekolonizacja Bożego Narodzenia w Berlinie. To nie żart!
"Dekolonizacja Bożego Narodzenia" - jak wyglądało pierwsze spotkanie?
Zanik tradycji wysyłania kartek pocztowych na Boże Narodzenie nie jest jedynie subiektywnym wrażeniem – potwierdzają go twarde dane. Jeszcze na początku XXI wieku skala tego obyczaju była ogromna. W samych Stanach Zjednoczonych w 2005 roku wysyłano około 1,9 miliarda kartek bożonarodzeniowych rocznie, a przez wiele lat liczba ta utrzymywała się na poziomie od 1,3 do 1,6 miliarda. W Wielkiej Brytanii – kraju o wyjątkowo silnej kulturze kartkowej – każdego roku krążyło nawet 900 milionów świątecznych kartek pocztowych. Był to prawdziwy rytuał społeczny, w którym uczestniczyły miliony ludzi, a kartka była nie tylko nośnikiem życzeń, lecz także znakiem przynależności do wspólnoty.
W Polsce również jeszcze niedawno kartki pocztowe stanowiły ważny element świątecznego obyczaju. Dane Eurostatu dla 19 państw europejskich pokazują, że produkcja i sprzedaż kartek świątecznych w Polsce spadła o ok. 93% między 2009 a 2019 rokiem, co oznacza praktyczny zanik tradycyjnego obiegu kartek w ostatniej dekadzie. Jeszcze w 2009 r. w Polsce produkowano 3,5 mln kartek świątecznych, a w kolejnych latach te liczby dramatycznie malały – w 2019 r. było to już zaledwie 252 tys. sztuk.
Na tym tle decyzja Danii nabiera wymiaru symbolicznego. Państwowa poczta, działająca nieprzerwanie od ponad czterystu lat, ogłosiła rezygnację z tradycyjnych przesyłek listowych. Oznacza to, że kartki pocztowe na Boże Narodzenie – jeśli w ogóle – będą mogły być wysyłane jedynie za pośrednictwem prywatnych operatorów. To pierwszy tak wyraźny sygnał w Europie, że list i kartka przestały być postrzegane jako społeczna konieczność. Gest ten ma znaczenie nie tylko logistyczne, ale przede wszystkim kulturowe: potwierdza, że epoka papierowej korespondencji została oficjalnie uznana za zamkniętą.
Czy święty Mikołaj jest kobietą? Ekonomia prezentów w Polsce i Europie 2025 — dane, reguły i… odrobina sumienia
Dekolonizacja Bożego Narodzenia w Berlinie. To nie żart!
Juliusz Erazm Bolek: kartka jako forma oporu (od 1990 roku)
Na tym tle szczególnie wyraźnie widać konsekwencję Juliusza Erazma Bolka, który od 1990 roku tworzy okolicznościowe kartki pocztowe: bożonarodzeniowe, noworoczne i wielkanocne. To ponad trzy dekady pracy, w której kartka nie jest dodatkiem do twórczości – jest jej integralną częścią. Składają się na nią świąteczne wiersze, wyjątkowe ilustracje oraz osobiste życzenia.
Sam artysta mówi wprost:
„Świąteczne kartki pocztowe odzwierciedlają mój nastrój, w jakim się znajduję w okresie przedświątecznym.”
I dodaje:
„Okazuje się, że przez ponad 30 lat, kiedy piszę okolicznościowe wiersze, powstało sporo utworów, które – poza odniesieniem do tych wyjątkowych dni w kalendarzu – ukazują też kawałek mnie. W ten sposób swoimi przemyśleniami jak opłatkiem od lat dzielę się z najbliższymi.”
To zdanie jest kluczem do zrozumienia pracy Juliusza Erazma Bolka: kartka jako gest dzielenia się, a nie masowej dystrybucji. Jako forma intymna, niemal sakramentalna.
Kevin sam w domu, ale nie sam w Kościele [TYLKO U NAS]
Dekolonizacja Bożego Narodzenia w Berlinie. To nie żart!
Juliusz Erazm Bolek: Dobro i Miłość przynoszą pocieszenie, wsparcie i wiarę
Przez lata Juliusz Erazm Bolek konsekwentnie łączył poezję z plastyką, zapraszając do współpracy wybitnych grafików i ilustratorów. Wśród nich znaleźli się m.in.: Piotr Wiśniewski (nieżyjący już artysta), Anna Dworak, Jola Grabowska.
Ta współpraca nie miała charakteru usługowego. Był to dialog – słowa z obrazem, sensu z formą. Kartki powstawały jako akcydensy artystyczne, w których każdy element był przemyślany: typografia, kolor, kompozycja, rytm wiersza. Właśnie dlatego karnety Bolka można oglądać jak miniaturowe wystawy – zamknięte w formacie kartki.
Karnet bożonarodzeniowy na 2025 rok to szczególny przykład tej filozofii. Artysta odszedł od wszystkich znanych symboli, skojarzeń i stereotypów bożonarodzeniowych, powielanych do znudzenia. Zamiast nich zaproponował powrót do istoty świąt. Bohaterami wiersza są Dobro i Miłość – metafory Jezusa Chrystusa i Jego nauczania.
Juliusz Erazm Bolek podkreśla sens tego wyboru:
„Dobro i Miłość przynoszą pocieszenie, wsparcie i wiarę.”
Siła tego wiersza polega na przypomnieniu, że w celebracji świąt Bożego Narodzenia chodzi właśnie o te wartości jako nadrzędne i niezbędne. To powrót do źródła – bez dekoracyjnego nadmiaru, za to z ogromną wrażliwością i prostotą.
Na drugiej stronie karnetu artysta umieścił motto:
„Czyńcie Życie mądrzejszym i piękniejszym”.
To apel – nie tylko świąteczny, ale egzystencjalny. Zachęta, by w nadchodzącym 2026 roku szukać sensu w działaniach nakierowanych na wartości. Trzecia strona kartki zawiera życzenia pocieszenia, wsparcia i wiary – potrzebnych, jak podkreśla poeta, w świecie „skomplikowanym, pazernym, szalonym i coraz bardziej nieprzewidywalnym”. Te życzenia mają charakter ponadczasowy – mogłyby zostać wysłane w każdym kolejnym roku.
Grafika na pierwszej stronie karnetu jest minimalistyczna i głęboko symboliczna. Dwie zbliżające się dłonie – jedna „dająca”, druga „przyjmująca”. Barwy nie są przypadkowe: chłodne po stronie przyjmującej, ciepłe po stronie dającej. To obraz przekazywania energii, pocieszenia i wsparcia. W tym sensie kartka staje się metaforą samej komunikacji: nie chodzi o ilość słów, ale o relację.
Itxu Diaz: Europa odwołuje Boże Narodzenie [OPINIE]
Dekolonizacja Bożego Narodzenia w Berlinie. To nie żart!
Kartki pocztowe na Boże Narodzenie — kolekcjonerska wartość i rynek aukcyjny
Choć dzisiaj kartki pocztowe na Boże Narodzenie – tak jak wszystkie pocztówki – coraz rzadziej trafiają do skrzynek, równocześnie zyskują nowy status jako obiekty kolekcjonerskie i historyczne artefakty. Dla wielu pasjonatów stają się małymi kapsułami czasu – świadectwem epoki, estetyki i społecznych zwyczajów, które dziś przechodzą do historii. Na rynku kolekcjonerskim wartość takich kart wzrasta, szczególnie gdy pochodzą z początku XX wieku lub mają unikalne cechy graficzne.
Już stare kartki pocztowe świąteczne z XIX i początku XX wieku – szczególnie z okresu tzw. „Złotej Ery Pocztówki” (ok. 1898–1918) – są poszukiwanymi przedmiotami. W tym czasie projekty kart były bogato zdobione, często z efektem tłoczenia, koronek papierowych lub błyszczących detali, co zwiększa ich atrakcyjność kolekcjonerską. Na aukcjach międzynarodowych pojedyncze egzemplarze z unikalnymi ilustracjami lub nietypowymi tematami potrafią osiągać setki a nawet tysiące dolarów, szczególnie gdy karta jest w bardzo dobrym stanie i ma datowanie z epoki.
Przykłady z rynków aukcyjnych i kolekcjonerskich pokazują szeroki wachlarz wartości: współczesne oferty na eBay pokazują, że zestaw „antycznych” pocztówek bożonarodzeniowych z początku XX wieku może być wyceniany nawet na kilkaset dolarów, podczas gdy pojedyncze rzadkie egzemplarze – w szczególnie dobrym stanie i z interesującymi motywami – osiągały ceny ponad tysiąc dolarów na aukcjach specjalistycznych.
Na lokalnych platformach aukcyjnych i kolekcjonerskich w Polsce również pojawiają się oferty kart pocztowych z różnych epok, często obejmujące zarówno historie rodzinne, jak i klasyczne motywy świąteczne. Ceny takich zestawów mogą wahać się od kilkunastu złotych za zwykłe egzemplarze po ponad sto złotych za rzadkie zestawy lub kartki przedwojenne.
Kolekcjonerzy podkreślają, że na wartość karty wpływają takie czynniki jak: wiek i epoka wydania – najcenniejsze są karty z końca XIX i pierwszych dekad XX wieku, stan zachowania – brak uszkodzeń, zachowany kolor i czytelny obraz, tematyka i ilustracja – rzadkie lub ikonograficznie ciekawe motywy, szczególnie świąteczne lub artystyczne, przyciągają uwagę nabywców, proweniencja i dedykacje – kartki ze znanymi podpisami, dedykacjami lub ciekawą historią osobistą zyskują dodatkową wartość.
Dla wielu kolekcjonerów kartki pocztowe są nie tylko hobby, ale sposobem na opowiadanie historii społecznych i rodzinnych – dlatego nawet pozornie zwyczajne kartki świąteczne mogą zyskać na wartości wraz z upływem czasu i wzrostem zainteresowania kulturą materialną minionych epok. Tym bardziej ekskluzywne, limitowane wydania kartek światecznych Juliusza Erazma Bolka.
wAkcji24.pl | Kultura | ENN, Agencja Informacyjna | Ilustracja: Kartka Juliusza Erazma Bolka Boże Narodzenie 2025 – fot. Agencja Informacyjna | 25.12.2025