Ks. Jakub Klimontowski, Redaktor Naczelny Miesięcznika Katolickiego „w-Akcji”: Już z początkiem listopada przestrzeń publiczna wypełnia się dźwiękami świątecznych piosenek, dekoracjami i obietnicą „magii świąt”. W tym komercyjnym zgiełku ginie jednak sens Bożego Narodzenia, a wraz z nim Adwent – czas oczekiwania i przygotowania. Kolędy ustępują miejsca sezonowym przebojom, a tradycje stają się pustymi gestami. Tak rodzi się zjawisko „zimowych chrześcijan” – tych, którzy o wierze przypominają sobie głównie od święta, podczas gdy prawdziwa głębia Bożego Narodzenia wymaga czegoś więcej niż tylko nastroju i dekoracji.
Ks. Jakub Klimontowski: Zimowi chrześcijanie, czyli magia świąt
Ks. Jakub Klimontowski: Nastrój świąteczny… w listopadzie
Kiedy tylko zbliża się listopad, a w centrach handlowych pojawiają się pierwsze dekoracje, wielu z nas zaczyna odnosić wrażenie, że okres świąteczny rozpoczyna się coraz wcześniej. Już na początku miesiąca słyszymy w sklepach i mediach różnego rodzaju utwory — ale wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nie są to kolędy, lecz piosenki okołoświąteczne. Te melodie otaczają nas z każdej strony, tworząc atmosferę, która ma wprowadzić nas w specyficzny nastrój i podpowiedzieć, że czas zacząć myśleć o świętach, choć do nich jeszcze daleko.
Jedna ze stacji radiowych posunęła się nawet do tego, że puściła utwór świąteczny w środku lata, w lipcu, żeby wygrać konkurs na najwcześniejsze rozpoczęcie sezonu. To wiele mówi o tym, jak bardzo przesunęła się granica komercyjnego „świątecznego klimatu”.
Ks. Jakub Klimontowski: Jaka jest moja wiara?
Ks. Jakub Klimontowski: Zimowi chrześcijanie, czyli magia świąt
Ks. Jakub Klimontowski: Czy “White Christmas” to kolęda?
W tej sytuacji warto zadać fundamentalne pytanie: czym właściwie różni się piosenka świąteczna od kolędy? Bo to właśnie w kontekście tej wszechobecnej muzyki różnice między nimi bardzo często się zacierają. Kolęda jest bowiem utworem teologicznym, opisującym przyjście Jezusa na świat, czyli całe dzieło zbawcze człowieka. Mówi o tym, że Bóg staje się człowiekiem. Ma głębię, którą można porównać do poezji — do wierszy, które w sposób liryczny opisują rzeczywistość i jednocześnie trafiają do duszy i serca. Kolędy ukazują prawdę wiary: że Jezus jest Synem Bożym, że narodził się i odkupił człowieka. Przekazują to nie tylko wprost, ale również poprzez poetyckie, nieraz paradoksalne obrazy.
Klasycznym przykładem jest kolęda Bóg się rodzi, w której za pomocą szeregu zaprzeczeń pokazuje się niewiarygodność tajemnicy Wcielenia. „Ogień krzepnie, blask ciemnieje” — to obrazy, które mają podkreślić sprzeczność między tym, kim jest Bóg, a tym, że wybiera ludzką naturę. Kolędy nie tylko opisują wydarzenie historyczne, ale też otwierają serce człowieka na jego duchowy sens. Podobnie Wśród nocnej ciszy — z jednej strony opiewa narodzenie Jezusa, z drugiej zaś przypomina, że Jezus obecny jest także w Eucharystii i że powinniśmy się Mu skłonić podczas każdej Mszy Świętej, bo On staje się prawdziwy i żywy.
Itxu Diaz: Europa odwołuje Boże Narodzenie [OPINIE]
Ks. Jakub Klimontowski: Zimowi chrześcijanie, czyli magia świąt
Ks. Jakub Klimontowski: Xmas czy Christmas?
Kolędy są więc jednym z najgłębszych i najbogatszych elementów naszej tradycji. Samych polskich kolęd jest ponad pięćset, a pierwsze z nich powstawały pięć wieków temu. Obok nich istnieją pastorałki — również mówiące o narodzeniu Jezusa, ale w sposób bardziej ludowy, związany z życiem codziennym, śpiewane kiedyś „pod strzechą”, w domach, wspólnie. Wędrujący od domu do domu kolędnicy nieśli zarówno muzykę, jak i wspólnotę.
Trzecim rodzajem utworów są piosenki świąteczne i okołoświąteczne. I to właśnie one dominują dziś w przestrzeni publicznej. Często w ogóle nie opowiadają o świętach ani o Jezusie. Mówią o magii świąt, o pięknym czasie, w którym spada śnieg, świeci gwiazdka, jadą sanie, pędzą koniki. Wywołują pozytywne skojarzenia, bo są emocjonalnie łatwe, przyjemne i kojarzą się z beztroską. W tym sensie pełnią swoją rolę — ale nie mogą zastąpić kolęd, które niosą prawdę o Bożym Narodzeniu.
Samo słuchanie piosenek świątecznych nie jest niczym złym. Mogą one wprawiać w miły nastrój, wywoływać wspomnienia z dzieciństwa, tworzyć atmosferę bliskości. Problemem jest jednak to, że pojawiają się tak wcześnie i w tak wielkiej ilości, że nie zauważamy, jak bardzo wypierają duchowy wymiar przygotowań do świąt. Kiedy od początku listopada słyszymy naprzemiennie piosenki i kolędy, kiedy bombarduje nas nimi radio, sklepy i media, to w momencie, gdy święta naprawdę przychodzą — jesteśmy już tym wszystkim zmęczeni. Zatraca się czas Adwentu, który miał nas przygotować. A święta Bożego Narodzenia to przecież moment początku dzieła zbawienia, wydarzenie, do którego warto dojść w sposób świadomy i duchowo przygotowany.
„Narodzenie” – ekranizacja tajemnicy Wcielenia [RECENZJA w-Akcji]
Ks. Jakub Klimontowski: Zimowi chrześcijanie, czyli magia świąt
Ks. Jakub Klimontowski: Przemęczenie Bożym Narodzeniem
Adwent jest właśnie czasem oczekiwania, wyciszenia, refleksji. Jeśli jednak ten czas skracamy albo wręcz niwelujemy, bo od listopada jesteśmy w stanie świątecznej aktywacji, to Adwent w praktyce przestaje istnieć. A kiedy nadchodzą same święta — jesteśmy nimi przejedzeni. Widać to także po dekoracjach świątecznych. Pojawiają się masowo już na początku grudnia a czasem i wcześniej, rozświetlają miasta i sklepy, ale zaraz po świętach są usuwane.
Tymczasem Kościół proponuje inną logikę: przygotujmy się, a potem świętujmy długo. Czas kolęd i choinek trwa przecież aż do 2 lutego. Jednak wcześniejsze zmęczenie świąteczną atmosferą sprawia, że trudno nam później naprawdę cieszyć się kolędami i głębią Narodzenia Pańskiego.
7 najpiękniejszych polskich kolęd
Ks. Jakub Klimontowski: Zimowi chrześcijanie, czyli magia świąt
Ks. Jakub Klimontowski: Kolęda równa się gaża
W tym kontekście pojawia się również problem artystów, którzy na co dzień nie utożsamiają się z wiarą, a bardzo chętnie występują w koncertach bożonarodzeniowych. Trzeba przy tym pamiętać, że pod nazwą koncertu bożonarodzeniowego nie zawsze kryją się kolędy — często są to piosenki zimowe czy okołoświąteczne. Ale zdarza się, że artyści śpiewają również kolędy, bo jest to popularne, modne i dobrze odbierane przez publiczność. Tu jednak pojawia się pewna dwuznaczność. Jeżeli ktoś na co dzień nie przyznaje się do wiary, nie żyje jej wartościami, a w okresie grudniowym chętnie śpiewa o narodzeniu Jezusa, to można mówić o pewnej hipokryzji. Można użyć określenia „zimowi chrześcijanie” – ludzie, którzy na czas świątecznego sezonu przybierają pozę chrześcijan, a po świętach wracają do zupełnie innego stylu życia.
Marnowanie żywności w święta Bożego Narodzenia. Ukryty koszt obfitości, który płacą polskie rodziny
Ks. Jakub Klimontowski: Zimowi chrześcijanie, czyli magia świąt
Ks. Jakub Klimontowski: Zimowi chrześcijanie są wokół nas
Ale to pojęcie dotyczy nie tylko artystów. Kiedy przyglądamy się naszej codzienności, widać, że to zjawisko jest znacznie szersze. Komercjalizacja zalewa nas atmosferą świąt dużo wcześniej, co sprawia, że sami zaczynamy przeżywać Boże Narodzenie bardziej jako tradycję rodzinną niż wydarzenie wiary. Święta kojarzą się z rodziną, wspólnym stołem, prezentami — i to wszystko jest dobre, ale gdy staje się jedynym elementem, wiara schodzi na dalszy plan. Ludzie chętnie kultywują tradycje, nawet jeśli nie utożsamiają się już tak mocno z Kościołem. I rzeczywiście — jeśli ktoś w okresie świątecznym decyduje się pójść na Pasterkę, pielęgnuje zwyczaje, a czasem nawet łączy to ze spowiedzią, to trudno uznać to za coś złego.
Kartki pocztowe na Boże Narodzenie mają coraz większą wartość kolekcjonerską
Ks. Jakub Klimontowski: Zimowi chrześcijanie, czyli magia świąt
Ks. Jakub Klimontowski: Tradycja zamiast wiary
Ale jednocześnie warto dostrzec, że zjawisko to często kończy się w momencie poświęcenia pokarmów w Wielkanoc. Wówczas znowu obserwujemy wzmożony ruch w kościołach. Ludzie przywiązują wagę do tradycji, ale nie zawsze towarzyszy temu głębsza refleksja nad wiarą. Z jednej strony można widzieć w tym pozytywy — bo tradycja wciąż jest żywa. Z drugiej jednak strony takie podejście może spłycać przeżywanie świąt i wiary. Boże Narodzenie i sam Jezus schodzą nieraz na dalszy plan, a w pierwszym pojawiają się sformułowania o „magii świąt”, o rodzinnych świętach, o wyjątkowej atmosferze — ale bez wskazania, że są to święta Bożego Narodzenia. Zapominamy nawet używać tej nazwy.
Ks. Grzegorz Wołoch: Najlepsze prezenty nie mieszczą się w pudełku
Ks. Jakub Klimontowski: Zimowi chrześcijanie, czyli magia świąt
Ks. Jakub Klimontowski: Boże Narodzenie to nie tylko nastrój i prezenty
To jest największe zagrożenie: sprowadzenie wiary do tego, co zewnętrzne, przyjemne, łatwe. Tymczasem Ewangelia jest piękna, ale jest też wymagająca. Przypomina, że Boże Narodzenie nie jest jedynie sentymentalną opowieścią o Dzieciątku w żłóbku, ale wydarzeniem, które ma realny wpływ na nasze życie. Bo jeśli w przeżywaniu świąt zatrzymamy się tylko na „magii”, dekoracjach i nastroju, jeśli zatracimy ich prawdziwy sens, to zostaniemy jedynie z emocją, która szybko się wyczerpuje.
A Narodzenie Pańskie — jeśli przeżywane świadomie — nigdy się nie wyczerpuje.
wAkcji24.pl | Opinie | ks. Jakub Klimontowski | Ilustracja: Ideogram | 28.12.2025
