Polska Komisja Akredytacyjna mogła wykroczyć poza granice wyznaczone przez ustawodawcę. Analiza przepisów ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz Statutu PKA prowadzi do poważnego pytania: czy Komisja, zamiast tylko wykonywać ustawę, stworzyła nową kategorię pozytywnej oceny programowej?
Czy Polska Komisja Akredytacyjna sama dopisała sobie kompetencje? Problem dotyczy tysięcy studentów
Ustawa mówi o jednej pozytywnej ocenie
W państwie prawa obowiązuje zasada podstawowa: organy administracji, komisje eksperckie, urzędy, ministerstwa czy sądy nie mogą samodzielnie tworzyć kompetencji, których nie przyznał im ustawodawca. Wynika to wprost z art. 7 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, zgodnie z którym organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Oznacza to, że nawet racjonalne, praktyczne czy organizacyjnie wygodne rozwiązania nie mogą być wprowadzane bez ustawowej podstawy.
W przypadku Polskiej Komisji Akredytacyjnej pojawia się poważna wątpliwość, czy ta granica nie została przekroczona. Źródłem problemu jest relacja między art. 242 ust. 5 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce a § 20 ust. 4 Statutu Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Ustawa przewiduje, że ocena programowa kończy się oceną pozytywną albo negatywną, a pozytywna ocena programowa jest wydawana na okres do sześciu lat. Przepis wskazuje więc rodzaj oceny oraz maksymalny czas jej obowiązywania. Nie wprowadza natomiast dodatkowych kategorii ocen pozytywnych, nie ustanawia odrębnych okresów ich obowiązywania i nie podaje kryteriów różnicowania takich okresów.
Ekonomia Bożego Ciała. Chleb, który mnoży się przez rozdawanie
Czy Polska Komisja Akredytacyjna sama dopisała sobie kompetencje? Problem dotyczy tysięcy studentów
Polska Komisja Akredytacyjna wprowadziła do statutu wariant, którego nie ma w ustawie
Problem zaczyna się przy lekturze § 20 ust. 4 Statutu Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Przepis ten stanowi, że pozytywna ocena programowa jest wydawana „na okres do 6 lat albo na okres do 3 lat”. Na pierwszy rzut oka może wyglądać to jak niewielkie doprecyzowanie. W rzeczywistości jest to jednak zmiana o charakterze normatywnym. Statut nie powtarza ustawy i nie ogranicza się do technicznego uporządkowania procedury. Tworzy dodatkowy wariant rozstrzygnięcia.
W praktyce w systemie pojawiają się dwie postacie pozytywnej oceny programowej: pozytywna ocena do sześciu lat oraz pozytywna ocena do trzech lat. Tymczasem ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce mówi wyłącznie o jednej kategorii pozytywnej oceny programowej wydawanej na okres do sześciu lat. Można oczywiście argumentować, że skoro ustawodawca użył zwrotu „do 6 lat”, to Komisja może ustalać krótszy okres obowiązywania oceny. Tyle że statut nie mówi po prostu, iż Komisja określa długość oceny w granicach do sześciu lat. Statut tworzy konstrukcję „do 6 lat albo do 3 lat”, czyli nie tylko wskazuje czas konkretnej oceny, ale buduje dwa odrębne reżimy pozytywnych ocen. To nie jest kosmetyka legislacyjna, tylko poważna różnica prawna.
Mniej dzieci to mniej pieniędzy i praca do późnej starości. Eksperci McKinsey ostrzegają przed konsekwencjami spadku urodzeń
Czy Polska Komisja Akredytacyjna sama dopisała sobie kompetencje? Problem dotyczy tysięcy studentów
Polska Komisja Akredytacyjna - trzyletnia ocena bez ustawowych kryteriów
Jeżeli ustawodawca chciał dopuścić dwa rodzaje pozytywnej oceny programowej, powinien jasno określić, kiedy stosuje się ocenę trzyletnią, kiedy sześcioletnią oraz jakie przesłanki uzasadniają wybór jednego lub drugiego rozwiązania. Takich regulacji w art. 242 ust. 5 ustawy jednak nie ma. To oznacza, że kryteria różnicowania okresów pozytywnej oceny zostały w praktyce stworzone przez samą Polską Komisję Akredytacyjną w akcie niższego rzędu, czyli w statucie.
W demokratycznym państwie prawa statut może porządkować procedurę, organizować pracę instytucji i wykonywać ustawę. Nie może natomiast tworzyć nowych kategorii rozstrzygnięć, nowych kompetencji ani uzupełniać ustawodawcy w materii wpływającej na sytuację prawną obywateli, uczelni i studentów. Tymczasem Statut Polskiej Komisji Akredytacyjnej nie ogranicza się do wykonania ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, ale wprowadza dodatkową kategorię pozytywnej oceny programowej. Z tego można wyprowadzić wniosek, że Komisja przekroczyła swoje kompetencje, wchodząc częściowo w rolę ustawodawcy.
AI przejmuje stery. Komputery przyszłości wykonają zadania za użytkownika
Czy Polska Komisja Akredytacyjna sama dopisała sobie kompetencje? Problem dotyczy tysięcy studentów
Legalizm to nie formalność, lecz gwarancja dla uczelni i studentów
W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego wielokrotnie podkreślano, że kompetencji organów publicznych nie wolno domniemywać. Muszą one wynikać z ustawy. Nie mogą być wyprowadzane z praktyki, celowości, wygody organizacyjnej ani z przekonania samego organu, że dane rozwiązanie jest potrzebne. W sprawach dotyczących Polskiej Komisji Akredytacyjnej Trybunał zwracał uwagę na problem regulowania przez Komisję materii wpływającej na sytuację uczelni bez dostatecznej podstawy ustawowej. W tym znaczeniu § 20 ust. 4 Statutu PKA przestaje być drobnym technicznym zapisem. Staje się przykładem potencjalnego rozszerzania normotwórczej roli Komisji poza granice wyznaczone przez ustawodawcę.
Różnica między oceną trzyletnią a sześcioletnią ma realne znaczenie dla uczelni. Od długości obowiązywania oceny zależą między innymi częstotliwość kolejnych kontroli, stabilność funkcjonowania kierunku, możliwość planowania rozwoju programu studiów, obciążenia organizacyjne uczelni oraz przewidywalność sytuacji studentów. Nie jest to jedynie sprawa techniczna, zwłaszcza że wielu studentów realizuje pięcioletni cykl kształcenia. Okres obowiązywania oceny wpływa na sytuację prawną i organizacyjną uczelni, a skoro tak, powinien wynikać z ustawy, a nie z aktu wewnętrznego Komisji.
Ks. Jakub Klimontowski: Kościół nie jest głupi!
Czy Polska Komisja Akredytacyjna sama dopisała sobie kompetencje? Problem dotyczy tysięcy studentów
Problem może być szerszy niż jeden paragraf
Analiza § 20 ust. 4 Statutu Polskiej Komisji Akredytacyjnej prowadzi do jeszcze poważniejszego pytania: czy mamy do czynienia z jednostkowym przypadkiem, czy z przejawem szerszego zjawiska? Stanowiska interpretacyjne PKA, wytyczne, dokumenty quasi-regulacyjne oraz rozbudowana praktyka interpretacyjna Komisji dają podstawy, by traktować sprawę jako element większego problemu. § 20 ust. 4 statutu może być najbardziej namacalnym przykładem stopniowego współtworzenia norm funkcjonowania szkolnictwa wyższego przez samą Polską Komisję Akredytacyjną, poza zakresem ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.
Wnioski są poważne: ustawa przewiduje jedną kategorię pozytywnej oceny programowej wydawanej na okres do sześciu lat; statut wprowadza dwa warianty — do sześciu lat i do trzech lat; ustawa nie określa kryteriów różnicowania tych okresów; kryteria te zostały stworzone przez PKA w akcie niższego rzędu. W świetle zasady legalizmu oraz konstytucyjnej hierarchii źródeł prawa istnieją istotne podstawy do kwestionowania takiego rozwiązania. Problem nie polega więc na tym, że Komisja wybrała trzy lata zamiast sześciu. Problem polega na tym, że Polska Komisja Akredytacyjna mogła samodzielnie stworzyć dodatkową kategorię pozytywnej oceny programowej niewynikającą z ustawy, a następnie określić zasady jej stosowania. Jeżeli ta interpretacja jest prawidłowa, statut PKA nie tylko wykonuje ustawę, lecz częściowo zastępuje ustawodawcę. A właśnie przed takimi sytuacjami mają chronić art. 7 i art. 87 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.
Kapitał Kościoła okiem finansisty. Juliusz Bolek: Najważniejsi są ludzie
wAkcji24.pl | Ekonomia | AWW | Źródło: Agencja Informacyjna | 21.06.2026