„Kevin sam w domu” (ang. Home Alone) to nie tylko jedna z najbardziej kultowych świątecznych komedii, ale także opowieść, która przypomina, jak głęboko zakorzeniona w naszej kulturze jest tradycja Bożego Narodzenia spędzanego w domu, w rodzinnej atmosferze, a nie na wycieczkach czy w oderwaniu od wspólnoty. Film oferuje nie tylko humor i dynamiczną akcję, ale także przesłanie duchowe, które kryje się w kluczowych scenach nawiązujących do wiary i wspólnoty Kościoła.

KEVIN SAM W DOMU - ALE NIE SAM W KOŚCIELE

Kevin sam w domu: Tradycyjne święta – dom, rodzina, miłość i… bezpieczeństwo

Akcja filmu „Kevin sam w domu” („Home Alone” – tytuł oryginalny) rozgrywa się w czasie Bożego Narodzenia, kiedy to rodzina McCallisterów przygotowuje się do wyjazdu na świąteczne wakacje. Chaos przygotowań i przypadkowy zbieg okoliczności sprawiają, że ośmioletni Kevin zostaje sam w domu. Film, pełen humoru i przygód, jest jednocześnie hołdem dla tradycyjnego świętowania w domowym zaciszu. To właśnie dom, udekorowany choinką i świątecznymi lampkami, staje się symbolem świątecznego ciepła, a Kevin, mimo początkowej radości z samotności, zaczyna tęsknić za rodziną i jednocześnie odtwarzać, na ile potrafi, atmosferę świąt. 

Twórcy filmu przypominają widzom, że święta to czas, który powinien być spędzony razem z rodziną – w duchu miłości, pojednania i wspólnoty. W końcu to tęsknota za rodziną staje się motorem działań Kevina i sprawia, że pomimo trudności, staje się odważniejszy i dojrzalszy. 

Jednocześnie film kpi z nowoczesnych form spędzania Bożego Narodzenia poza domem. Zaplanowana wycieczka do Paryża okazuje się katastrofą. Tymczasem filmowi złodzieje w okradają dom po domu całą opustoszałą dzielnicę. 

Listy do świętego Mikołaja

Listy do świętego Mikołaja. Czy święty Mikołaj mieszka w Niemczech? [TYLKO U NAS]

KEVIN SAM W DOMU - ALE NIE SAM W KOŚCIELE

Kevin sam w domu: Kościół jako miejsce duchowego wsparcia

Punktem zwrotnym w historii Kevina jest jego wizyta w Kościele katolickim. Z pozoru nieistotna scena staje się fundamentem przemiany bohatera. Kevin, zmęczony swoją samotnością i przygotowaniami do obrony domu przed włamywaczami, wchodzi do Kościoła, by odnaleźć spokój i duchowe wsparcie. W tym miejscu spotyka swojego sąsiada, pana Marleya, który okazuje się kluczowym sojusznikiem w finale filmu.

Rozmowa Kevina z sąsiadem, odbywająca się w otoczeniu choinki i świątecznego ołtarza, ma głębszy wymiar. Pan Marley, podobnie jak Kevin, zmaga się z samotnością i konfliktami rodzinnymi. Ich spotkanie w Kościele staje się okazją do duchowego pojednania – zarówno dla dorosłego, jak i dla dziecka. Kevin uczy się, że odwaga i dobroć płyną z serca, ale także z wiary, która daje siłę w najtrudniejszych chwilach.

Ekonomia św. Mikołaja

Ekonomia św. Mikołaja. Czego powinniśmy się nauczyć od jednego z najpopularniejszych świętych? [TYLKO U NAS]

KEVIN SAM W DOMU - ALE NIE SAM W KOŚCIELE

Kevin sam w domu: Kevin McCallister jest katolikiem

Choć w filmie nie jest to powiedziane dosłownie, to jednak nie ma wątpliwości, że Kevin jest katolikiem. Jego rodzina pochodzi z Irlandii i wiara dziadków nie jest mu w żaden sposób obca. Chłopiec modli się przed jedzeniem a w chwilach zwątpienia szuka oparcia w modlitwie w Domu Bożym. Być może niewielu widzów zwróciło na to uwagę – ale kościół w którym kręcone są filmowe sceny jest świątynią katolicką. W środku znajdują się m. in. rzeźby świętych a w ołtarzu płonie wieczna lampka, znak ciągłej obecności Boga w naszym świecie.

Znaczenie wspólnoty

Choć chłopiec czuje onieśmielenie wchodząc samemu do świątyni, widać, że jest to miejsce mu znane, miejsce w którym czuje się bezpiecznie. To bezpieczeństwo burzy dopiero spotkanie z sąsiadem. Pan Marley także jest katolikiem a jego wnuczka śpiewa w kościelnym chórze. 

Nic tu nie ma przypadkowego. To spotkanie mogło mieć miejsce tylko w kościelnych ławkach – wszędzie indziej bohater uciekłby przed przerażającym go panem Marley’em. Tutaj sąsiad nie jest już taki straszny, a nawet okazuje się sympatyczny. To spotkanie dla Kevina jest dosłownie znakiem Bożej Opatrzności. Znajomość z sąsiadem-katolikiem uratuje mu w przyszłości życie. To całkowicie jednoznaczne przypomnienie o tym, jak ważna jest wspólnota, także ta nieidealna, dotknięta różnymi problemami i konfliktami rodzinnymi



Boże Narodzenie koszmar Młodych Postępowych

Boże Narodzenie to koszmar? Powstał poradnik jak przetrwać święta z konserwatywną rodziną

KEVIN SAM W DOMU - ALE NIE SAM W KOŚCIELE

Kevin sam w domu: Kościół jako miejsce schronienia

Warto zauważyć, że to nie jedyny moment w filmie, w którym Kościół odgrywa kluczową rolę. W jednej z wcześniejszych scen Kevin, uciekając przed przestępcami, znajduje schronienie na terenie kościoła, w świątecznej szopce. Symbolika tej sceny jest oczywista – szopka, będąca znakiem narodzin Chrystusa, staje się miejscem, gdzie dziecko odnajduje bezpieczeństwo i odwagę. To subtelny, lecz wymowny akcent, który przypomina o duchowym wymiarze Bożego Narodzenia.

Duchowe przesłanie filmu

Film „Kevin sam w domu” krytykowano za okrucieństwo, ale osoba wierząca nie ma obowiązku, jak Kevin, walczyć ze złem wszystkimi dostępnymi środkami? Choć napisano już wiele na temat przyczyn popularności filmu w Polsce, wydaje się, że krytycy nie chcą zauważyć jednego: mimo iż cała historia jest komiksowa i przerysowana to Boże Narodzenie jest prawdziwe. 

W obecnych produkcjach Hollywood nie tylko nie uświadczymy katolików jako pozytywnych bohaterów, ale nawet księdza. Choć Święta Bożego Narodzenia to popularny motyw filmowych produkcji, jednocześnie są one tak przygotowywane, aby nie pojawiał się w nich żaden akcent religijny. Bohaterem stał się Święty Mikołaj z reklamy napoju gazowanego, który z prawdziwym świętym nie ma już nic wspólnego. W ten sposób Boże Narodzenie to tylko moment w roku w którym ubiera się choinkę i rozdaje prezenty.

Adwent Co się stało z adwentem

Ks. Jakub Klimontowski: Co się stało z Adwentem?

KEVIN SAM W DOMU - ALE NIE SAM W KOŚCIELE

Kevin sam w domu: Od Kevina do Jezusa

Tymczasem „Kevin sam w domu” to film, który mimo swojej lekkiej formy i humorystycznych gagów, niesie nam głębokie przesłanie. Pokazuje, że święta to nie tylko prezenty, dekoracje czy kolacje – to przede wszystkim czas refleksji, miłości i pojednania. Sceny rozgrywające się w Kościele przypominają, że duchowy aspekt świąt jest nieodzowny, a wspólnota i wiara mogą stać się źródłem siły w chwilach próby.

Twórcy filmu w subtelny sposób wplatają wartości chrześcijańskie, które uzupełniają fabułę o wymiar moralny i duchowy. Kevin, początkowo postrzegany jako psotny chłopiec, dojrzewa dzięki doświadczeniom, jakie niesie samotność, ale także dzięki refleksji, którą odnajduje w Kościele. Chris Columbus, reżyser filmu, był wychowywany w duchu katolickim i uczęszczał do katolickich szkół przez dwanaście lat swojego życia. W wywiadach wspominał, że te doświadczenia miały wpływ na jego zainteresowanie tematami biblijnymi i duchowymi. To zainteresowanie sprawiło, że został producentem filmu „Młody Mesjasz”, który opowiada o dzieciństwie Jezusa, i wspominał, że zawsze fascynował go Jezus jako postać zarówno historyczna, jak i duchowa.

Judyta Światłowska 

Kevin sam w domu: Komentarze internautów

Anna:
„’Kevin sam w domu’ to dla mnie kwintesencja świątecznego klimatu. Każdy rok zaczynam od niego święta i zawsze bawię się tak samo dobrze. Humor i ciepło rodzinne – idealne połączenie!”

Michał:
„Nie wyobrażam sobie świąt bez Kevina. Każda scena, każdy żart są już klasyką. To film, który oglądam z dziećmi, a one uwielbiają go tak samo, jak ja w ich wieku.”

Kasia:
„Chociaż znam ten film na pamięć, za każdym razem mnie rozśmiesza. Kevin to prawdziwy bohater dzieciństwa – sprytny, zabawny i z wielkim sercem!”

Ewa:
„To niesamowite, jak 'Kevin sam w domu’ nie traci na uroku po tylu latach. Oglądanie go to już tradycja w naszej rodzinie – wigilijny wieczór nie może się bez niego odbyć.”

Magda:
„To film, który jednoczy pokolenia. Oglądam go co roku z mamą i córką, i każda z nas śmieje się z tych samych momentów. To magia kina!”

Piotr:
„Święta bez Kevina to jak choinka bez lampek. Uwielbiam ten film za jego pozytywne przesłanie i niezapomniane sceny.”

Andrzej:
„Dla mnie to klasyka gatunku. Mistrzowskie połączenie humoru, akcji i świątecznego klimatu – coś, co trudno znaleźć we współczesnych filmach.”

Agnieszka:
„’Kevin sam w domu’ to nie tylko film, to uczucie świąt, ciepła i rodzinnego czasu. Wracam do niego z sentymentem co roku.”

wAkcji24.pl | Kultura | Judyta Światłowska | Świąteczne w-Akcji | Fot. YT materiały promocyjne producentów filmu | 27.12.2024

Mike Hopkins: Eucharystia w kosmosie [CAŁE PRZEMÓWIENIE ASTRONAUTY NASA]

Spędziłem 333 dni w kosmosie. Orbitowałem Ziemię ponad 5300 razy na wysokości 250 mil. I podczas tego czasu były inne stresujące momenty i wydarzenia, chwile strachu, które wystawiały moją wiarę na próbę. Bo jeśli moja wiara była silna, dlaczego musiałem się bać? -...

Mariusz Drapikowski: Położył rękę na mojej głowie. W ciągu tygodnia wrócił wzrok, możliwość poruszania się.

wAkcji24.pl Opinie | Mariusz Drapikowski: Zachorowałem na stwardnienie rozsiane. Straciłem wzrok w jednym oku całkowicie, w drugim w znacznym stopniu. Moja żona jest lekarzem, więc byłem leczony w instytutach w Polsce i na świecie. Niestety choroba rozwijała się gwałtownie, także każdego tygodnia, każdego kwartału znaczna część mojego zdrowia była zabierana.

Ks prał. Stanisław Szczepaniec: Doświadczenie Mojżesza. 5 kroków do pełnej Adoracji

wAkcji24.pl Opinie | Ks. Prał. Stanisław Szczepaniec: Chcę przywołać doświadczenia Mojżesza z góry Horeb. Mojżesz zobaczył tam płonący krzew i powiedział do siebie, podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku.

ks. Jozef Suchar: Bóg pyta – czy zabierzesz mnie do domu?

​​wAkcji24.pl | Ks. Józef Suchar: "Wciąż mi to brzmi w mojej głowie, zwłaszcza w kościele podczas mszy świętej lub adoracji przed Eucharystią". Wypowiedź ks. Suchara podczas konferencji "On tu jest!".     Jestem prostym księdzem z pogranicza ze słabym...

Bp Marek Mendyk: Adoracja sprawia, że nasze kruche, ludzkie możliwości zostają wzbogacone o możliwości samego Boga

wAkcji24.pl Wiara | Biskup Marek Mendyk: Jako adorujący jesteśmy trochę jak ci, co podejmują omdlałe ręce Mojżesza prowadzącego Izraelitów do walki – mówił ordynariusz świdnicki podczas konferencji poświęconej adoracji „On tu jest”.