Dokument „The Dating Project” miał premierę w 2018 roku. Po co dziś wracać do filmu sprzed kilku lat? Odpowiedź jest prosta: bo problem, który opisywał, nie zniknął. Przeciwnie — w epoce aplikacji randkowych, późniejszych małżeństw i coraz większej samotności młodych dorosłych brzmi nawet bardziej aktualnie niż wtedy.
Młodzi chcą miłości, ale nie umieją randkować. Stary dokument, bardzo aktualny problem
Epidemia samotności
W 2018 roku premierę miał dokument „The Dating Project”, produkcja Paulist Productions, która próbowała odpowiedzieć na pytanie, dlaczego młodzi dorośli coraz częściej nie potrafią — albo nie chcą — randkować. Film śledził historie pięciu singli w wieku od 20 do 40 lat, zmagających się z lękiem przed zaangażowaniem, chaosem relacji i kulturą niezobowiązujących kontaktów. Ważną postacią dokumentu była prof. Kerry Cronin z Boston College, znana studentom jako „the dating prof”, czyli „profesor od randek”.
Brzmi jak ciekawostka z amerykańskiego kampusu? Tylko pozornie. Dane pokazują, że pytanie o randkowanie, relacje i małżeństwo nie jest dziś mniej ważne niż w 2018 roku. Według analizy Pew Research Center z 2025 roku, opartej na danych U.S. Census Bureau, w 2023 roku 42 proc. dorosłych Amerykanów nie mieszkało z małżonkiem ani partnerem.
Równolegle zmieniły się narzędzia szukania relacji. Pew Research Center podaje, że 30 proc. dorosłych Amerykanów korzystało kiedyś z portalu lub aplikacji randkowej. Wśród osób poniżej 30. roku życia odsetek ten wynosił już 53 proc. Innymi słowy: młodzi nie przestali szukać miłości. Coraz częściej robią to jednak w świecie, w którym algorytm zastępuje przypadkowe spotkanie, a przesunięcie palcem po ekranie zastępuje odwagę podejścia do drugiej osoby. Technologia może pomóc znaleźć profil. Nie nauczy jednak dojrzałości, wierności, odpowiedzialności ani eleganckiego przyjmowania kosza — a to ostatnie, choć brzmi mało romantycznie, bywa jedną z podstawowych kompetencji cywilizowanego człowieka.
Coraz więcej rozwodów w Polsce. Nikt nie ma pomysłu na kryzys małżeństwa?
Młodzi chcą miłości, ale nie umieją randkować. Stary dokument, bardzo aktualny problem
Polacy coraz później zawierają związki małżeńskie
Choć „The Dating Project” dotyczył Stanów Zjednoczonych, polski czytelnik nie powinien wzruszać ramionami. U nas również widać opóźnianie decyzji o małżeństwie i słabnięcie tradycyjnych ścieżek wchodzenia w dorosłość.
Według GUS w 2024 roku mediana wieku mężczyzny zawierającego małżeństwo wyniosła 32 lata, a kobiety — niespełna 30 lat. W przypadku obu płci to o 5–6 lat więcej niż kilka dekad wcześniej. Dane cytowane przez PAP wskazują także, że w ciągu dekady w Polsce liczba małżeństw cywilnych spadła o około 30 proc., a wstępne szacunki za 2025 rok mówiły o około 133 tys. zawartych małżeństw, czyli o ponad 2 tys. mniej niż rok wcześniej.
Nie oznacza to automatycznie, że każdy singiel jest nieszczęśliwy, a każda późniejsza decyzja o małżeństwie jest problemem. Tak prosto nie jest — życie społeczne to nie arkusz kalkulacyjny. Dane jednak pokazują, że zmienia się sposób, w jaki młodzi ludzie wchodzą w relacje. A wraz z nim zmieniają się też ich lęki, oczekiwania i deficyty.
Czy migracja się opłaca? Powstał raport, który zadaje kłam popularnym tezom
Młodzi chcą miłości, ale nie umieją randkować. Stary dokument, bardzo aktualny problem
„Studenci nie wiedzieli, jak randkować”
Bohaterka dokumentu prof. Kerry Cronin zauważyła na Boston College rzecz z pozoru banalną, a w praktyce bardzo niepokojącą: wielu studentów nie znało już podstawowego „skryptu randkowania”. Nie wiedzieli, jak zaprosić kogoś na randkę, jak jasno powiedzieć, że to randka, jak się zachować, czego oczekiwać i gdzie postawić granice.
Dlatego Cronin zaczęła dawać studentom specjalne zadanie: mieli zaprosić kogoś na tradycyjną randkę. Nie przez aplikację, nie przez serię półżartobliwych wiadomości, nie przez wielotygodniowe „zobaczymy, co z tego będzie”. Mieli zaprosić osobiście, jasno powiedzieć, że chodzi o randkę, zapłacić i zachować się z klasą.
W rozmowie z Catholic Digest Cronin tłumaczyła:
„Kiedy rozmawiam z młodymi dorosłymi i uczniami szkół średnich, zadziwia mnie, jak mało zdrowego rozsądku mają w sprawach randkowania. Myślę, że dzieje się tak dlatego, że zakorzeniła się bardziej asertywna, agresywna kultura hook-up”.
Sformułowanie „hook-up” trudno precyzyjnie przełożyć na polski. Obejmuje ono szerokie spektrum zachowań: od niezobowiązującego „kręcenia ze sobą”, przez pocałunki, po seks bez deklaracji i odpowiedzialności. Problem polega właśnie na tej niejasności. Dawny rytuał randki — z jego czasem, miejscem, zaproszeniem i oczekiwaniami — został wyparty przez mglisty układ, w którym nikt niczego nie obiecuje, ale często wszyscy wychodzą poranieni.
Boże Narodzenie to koszmar? Powstał poradnik jak przetrwać święta z konserwatywną rodziną
Młodzi chcą miłości, ale nie umieją randkować. Stary dokument, bardzo aktualny problem
Kiedy zniknął randkowy „skrypt”?
Cronin nie twierdzi, że dawniej wszystko było idealne. W rozmowie przypomina, że kultura hook-up istniała już w latach 80., gdy sama studiowała. Różnica polegała na tym, że nie była wtedy dominującym scenariuszem.
„W późnych latach 80., kiedy byłam na studiach, kultura hook-up także istniała, ale nie była skryptem” — mówiła Cronin.
Według niej tradycyjne randkowanie zaczęło wyraźnie słabnąć w latach 90., kiedy kultura imprezowa i niezobowiązujące relacje zaczęły wypierać wcześniejsze formy poznawania się. Do tego doszła przedłużona adolescencja: młodzi dorośli coraz dłużej nie czują się gotowi na poważniejsze decyzje, a rodzice często wzmacniają ten mechanizm, mówiąc im: najpierw studia, potem kariera, potem stabilizacja, a relacje kiedyś później.
Tyle że owo „później” potrafi przyjść zaskakująco późno. Cronin zwraca uwagę, że można spotkać 29- czy 30-latków, którzy w sprawach randkowania mają kompetencje nastolatków. Nie dlatego, że są głupi. Dlatego, że nikt ich tego nie nauczył.
Prof. Cronin jest przekonana, że młodzi ludzie wcale nie są obojętni na miłość. Nie jest tak, że całe pokolenie świadomie wybrało cynizm, przypadkowość i emocjonalny minimalizm. Cronin mówi wprost:
„Tak, chcą, ale po prostu nie mają pojęcia jak. Widzę, że są otwarci na coaching i chcą, żeby ktoś powiedział im, że istnieje inna droga”.
To zdanie powinno ostudzić łatwe moralizowanie. Owszem, kultura relacji jest dziś często chaotyczna. Owszem, aplikacje potrafią zamienić człowieka w profil, a profil w towar. Owszem, seksualizacja kontaktów sprawia, że bliskość fizyczna pojawia się nieraz szybciej niż odpowiedzialność. Ale wielu młodych nie potrzebuje kolejnego kazania zaczynającego się od: „Za moich czasów…”. Potrzebuje raczej dorosłych, którzy powiedzą: można inaczej, można spokojniej, można dojrzalej.
Cronin zauważa też, że wielu młodych odstraszają dramatyczne rozstania. W jej ocenie problemem jest między innymi to, że zbyt wcześnie w relacje wnoszona jest intensywna fizyczna intymność.
„Katastroficzne rozstania odstraszają ludzi od tego, co nazwałabym zwykłym, zdrowym randkowaniem. Częściowo dzieje się tak dlatego, że zbyt wcześnie wnosimy do naszych relacji zbyt wiele fizycznej intymności” — wyjaśnia.
Kryzys dzietności w Polsce. Czy „psiecko” zastąpi dziecko? [ANALIZA I KOMENTARZ]
Młodzi chcą miłości, ale nie umieją randkować. Stary dokument, bardzo aktualny problem
Czy katolicy powinni bać się randek?
Cronin odnosi się także do poglądu popularnego niegdyś w części środowisk chrześcijańskich, że spotykać się należy dopiero wtedy, gdy człowiek jest gotowy do małżeństwa i najlepiej od razu z osobą, którą poślubi. Profesor nie zgadza się z takim podejściem. Jej zdaniem przeczy ono wiedzy o rozwoju człowieka, dojrzewaniu emocjonalnym i uczeniu się relacji. Randkowanie nie musi oznaczać ani rozwiązłości, ani niekończącego się castingu na małżonka. Może być normalnym, zdrowym sposobem poznawania drugiego człowieka.
To szczególnie ważne w środowiskach katolickich. Z jednej strony słusznie przestrzega się tam przed banalizowaniem seksualności i relacji. Z drugiej — istnieje ryzyko stworzenia atmosfery, w której młody człowiek boi się zwyczajnie zaprosić kogoś na kawę, bo od razu czuje na plecach ciężar sakramentu, kredytu hipotecznego i imion przyszłych dzieci. Między kulturą hook-up a presją natychmiastowego rozeznawania małżeństwa istnieje przecież normalna przestrzeń: rozmowa, poznawanie się, sympatia, różnice charakterów, pierwsze rozczarowania, uczenie się granic i odpowiedzialności. To nie jest „zabawa w związek”. To szkoła relacji.
Cronin zwraca uwagę, że rodzice i dziadkowie często nieświadomie pogłębiają problem. Zamiast pomagać młodym w dojrzewaniu do relacji, mówią im: nie randkuj teraz, skup się na nauce, zrób karierę, przyjdzie czas.
Oczywiście jest w tym troska. Ale skutkiem ubocznym bywa emocjonalna bezradność. Młody człowiek kończy studia, zaczyna pracę, ma kompetencje zawodowe, zna języki, ogarnia Excela, LinkedIna i tanie loty, ale nie wie, jak zaprosić kogoś na spotkanie bez paniki godnej alarmu przeciwlotniczego.
Cronin proponuje coś prostego: dorośli powinni opowiadać młodym o własnych randkowych wpadkach, o relacjach, które były dobre, choć nie zakończyły się małżeństwem, o odrzuceniach, które nie zniszczyły życia, i o tym, że niezręczność nie jest katastrofą.
Młodzi chcą miłości, ale nie umieją randkować. Stary dokument, bardzo aktualny problem
Randka jako akt odwagi
Jednym z najmocniejszych zdań Cronin jest jej uwaga o miejscu singli w Kościele.
„Od dawna mówię, że samotny młody dorosły jest najbardziej niewidzialną osobą w Kościele” — podkreśla.
W wielu parafiach i duszpasterstwach łatwo znaleźć miejsce dla dzieci, młodzieży, narzeczonych, małżeństw i seniorów. Młody dorosły singiel często wypada z tej mapy. Już nie jest „młodzieżą”, jeszcze nie jest „rodziną”. W praktyce bywa więc kimś pomiędzy — a „pomiędzy” w duszpasterstwie często znaczy: nigdzie.
Tymczasem to właśnie ten etap życia bywa kluczowy. To wtedy kształtuje się zdolność do trwałej relacji, odpowiedzialności, rozeznawania powołania i dojrzewania do małżeństwa albo innej drogi życia. Jeśli Kościół chce mówić poważnie o rodzinie, nie może zaczynać dopiero od kursu przedmałżeńskiego. Wtedy często jest już bardzo późno.
Najbardziej zaskakująca puenta tekstu Catholic Digest dotyczy sensu zadania, które Cronin dawała swoim studentom. Donna Freitas, autorka książek The End of Sex i Sex & the Soul, powiedziała jej:
„To zadanie randkowe nie jest o romansie. Ono jest o odwadze”.
Randkowanie wymaga odwagi, bo trzeba wyjść z bezpiecznej strefy ironii, aluzji i komunikatorów. Trzeba zaryzykować odmowę. Trzeba nazwać swoje intencje. Trzeba przyjąć, że druga osoba może powiedzieć „nie” — i że świat się wtedy nie skończy. W epoce, w której można kogoś zghostować, wyciszyć, zablokować albo przesunąć palcem do następnego profilu, zwykłe: „Czy pójdziesz ze mną na kawę?” staje się niemal kontrkulturowe.
Najnowsze dane z USA pokazują, że ogromna część dorosłych żyje poza stałym związkiem. Dane o aplikacjach randkowych pokazują, że młodzi intensywnie szukają relacji w internecie. Dane z Polski pokazują, że małżeństwa zawierane są coraz później, a ich liczba słabnie.
Randka nie jest przeżytkiem. Jest małą szkołą dorosłości. A jeśli młodzi ludzie coraz częściej nie wiedzą, jak ją odbyć, to trzeba im pokazać, że istnieje droga między przypadkowym hook-upem a paraliżującą presją natychmiastowego wyboru małżonka.
John Burn-Murdoch: Martwimy się o dzietność, a problemem jest globalna samotność [ANALIZA]
wAkcji24.pl | Kultura | KNJ | Zródło: Catholic Digest | Ilustracja: Gemini | 6.05.2025