Niech pokój będzie z wami wszystkimi, najdrożsi bracia i siostry. Takie było pierwsze pozdrowienie Chrystusa zmartwychwstałego, Dobrego Pasterza, który oddał życie za Bożą owczarnię. Ja także chciałbym, by to pozdrowienie pokoju dotarło do naszych serc, dotarło do waszych rodzin, do wszystkich ludzi, gdziekolwiek się znajdują, do wszystkich ludów, do całej ziemi. Pokój wam!
Tu es Petrus – rok temu wybrany został ojciec Robert Prevost – przyjął imię Leon XIV
Następca Franciszka
Te słowa wypowiedział Leon XIV tuż po tym, gdy 8 maja 2025 r. wieczorem dowiedzieliśmy się o wyborze ojca Roberta Prevosta na papieża. Urodzony w Stanach Zjednoczonych, matematyk, fizyk, filozof, teolog, prawnik, kapłan, generał zakonu augustianów, misjonarz i biskup w Peru, członek i prefekt watykańskich dykasterii, kardynał, dokładnie rok temu był jednym ze 133 purpuratów z całego świata, którzy weszli na konklawe do Kaplicy Sykstyńskiej, po śmierci papieża Franciszka.
Europa już nie chce krzyża?
Tu es Petrus – rok temu wybrany został ojciec Robert Prevost – przyjął imię Leon XIV
Wybór...
Odczytaną publiczne w języku łacińskim przysięgę: „My, Kardynałowie Świętego Kościoła Rzymskiego, stopnia biskupiego, prezbiterialnego i diakońskiego, przyrzekamy, zobowiązujemy się i przysięgamy, wszyscy razem i każdy z osobna, ściśle i wiernie zachowywać wszystkie normy zawarte w Konstytucji Apostolskiej Universi Dominici Gregis Najwyższego Kapłana Jana Pawła II oraz rygorystycznie zachować tajemnicę we wszystkim, co w jakikolwiek sposób dotyczy wyboru Rzymskiego Papieża lub co z natury rzeczy, w czasie wakatu Stolicy Apostolskiej, wymaga zachowania takiej tajemnicy” każdy z kardynałów dopełniał osobiście wypowiadając formułę: „Et ego…, Cardinalis…, spondeo, voveo ac iuro. Sic me Deus adiuvet et haec Sancta Dei Evangelia, quae manu mea tango” (co należy tłumaczyć z języka łacińskiego: Ja, …. kardynał…, przyrzekam, zobowiązuję się i przysięgam. Tak mi dopomóż, Panie Boże i te Święte Ewangelie, których moją ręką dotykam”).
Tę część konklawe mogliśmy oglądać dzięki transmisjom telewizyjnym. Gdy od ołtarza padły słowa „Extra omnes”, za zamkniętymi drzwiami („cum clave” / „pod kluczem”) rozpoczęło się dzieło, w którym ludzkie wybory nie podlegają tylko ludzkim kryteriom. To działo się 7 maja 2025 r. popołudniem. Dwadzieścia cztery godziny później, czyli 8 maja 2025 r. o godz. 18:08 z komina nad Kaplicą Sykstyńską wydobył się biały dym. Świat już wiedział: „Habemus papam!”
Zanim jednak to obserwowaliśmy i przeżywaliśmy, w sercu Watykanu, dokładnie rok temu. rozpoczęło się konklawe. W każdym z głosowań na karcie z napisem „Eligo in Summum Pontificem” (Wybieram na papieża…) każdy z kardynałów pisał nazwisko wybranego kandydata w sposób uniemożliwiający poznanie charakteru pisma. Podchodząc do urny kładł kartę, złożoną we czworo, na patenę i wypowiadał w języku łacińskim słowa: „Powołuję na świadka Chrystusa Pana, który mnie osądzi, że mój głos jest dany na tego, który – według woli Bożej – powinien być, moim zdaniem, wybrany”. Następnie nachylając patenę nad urną, wrzucał kartę z zapisanym nazwiskiem do urny.
Tu es Petrus – rok temu wybrany został ojciec Robert Prevost – przyjął imię Leon XIV
Przyjęcie...
W 2025 r. w czwartym głosowaniu, jeden z kandydatów uzyskał wymaganą liczbę głosów. Wybór nowego papieża został prawomocnie dokonany, ale musiał być zaakceptowany. Kardynał przewodniczący konklawe podszedł i zapytał wybranego: Acceptasne electionem de te canonice factam in Summum Pontificem? („Czy przyjmujesz kanoniczny wybór na Papieża?”). Po usłyszeniu odpowiedzi twierdzącej zadał kolejne pytanie: Quo nomine vis vocari? („Jakim imieniem chcesz, żeby cię nazywano?”), na co wybrany odpowiedział przyjętym imieniem papieskim. W tej samej chwili obsługujący konklawe uruchomili piec w kaplicy, tak, aby z komina unosił się biały dym.
Kapłan wybrany na papieża udał się do tzw. „pokoju łez”, jak określa się pomieszczenie przylegające do Kaplicy Sykstyńskiej. Tam przez chwilę był sam. Następnie przebrał się w białą sutannę i szaty pontyfikalne, w których kilkanaście minut później ukazał się zebranym na Placu św. Piotra i oglądającym to wydarzenie milionom odbiorców przekazu telewizyjnego. W tym czasie kardynał protodiakon z logii bazyliki św. Piotra wygłaszał formułę, którą w Polsce znamy i pamiętamy szczególnie odkąd usłyszeliśmy z niej w 1978 r., że papieżem został kardynał Karol Wojtyła.
8 maja 2025 r. usłyszeliśmy: „Annuntio vobis gaudium magnum: habemus Papam! Eminentissimum ac Reverendissimum Dominum, Dominum Robertum Franciscum, Sanctae Romanae Ecclesiae Cardinalem Prevost, qui sibi nomen imposuit Leonem XIV.
Eutanazja: pomoc czy zdrada? [studium siedmiu przypadków]
Tu es Petrus – rok temu wybrany został ojciec Robert Prevost – przyjął imię Leon XIV
Powołanie…
Bez lęku, zjednoczeni, ramię w ramię z Bogiem między nami, idziemy naprzód. Jesteśmy uczniami Chrystusa. Chrystus idzie przed nami. Świat potrzebuje Jego światła. Ludzkość potrzebuje Go jako mostu prowadzącego do Boga i Jego miłości. (…) Nasza Matka, Maryja pragnie zawsze iść z nami, być blisko nas, pomagając swym wstawiennictwem i swą miłością. Módlmy się razem za tą nową misję, za Kościół, o pokój w świecie, aby pomogła nam uzyskać tę szczególną łaskę – nasza Matka – mówił po włosku w pierwszym pozdrowieniu
Ojciec Święty Leon XIV i zakończył je modlitwą „Zdrowaś Maryjo”.
Następnie w języku łacińskim udzielił błogosławieństwa Urbi et Orbi. Tak zaczął się 267 pontyfikat w historii Kościoła.
At’t Kepha w’al ha-de Kepha ebne yat ‘idti. Wabdalak yehabet lach malchuta d’shmayya; w’chol di titsar 'al ar’a, nhewe’ tsira b’shmayya; w’chol di tishre 'al ar’a, nhewe’ shraya b’shmayya. / Tu es Petrus, et super hanc petram ædificabo ecclesiam meam. / Ty jesteś Piotr [Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój. Zwrot zapisany w Ewangelii wg św. Mateusza (Mt 16,18-19) odnosi się wprost do każdego zastępcy Chrystusa na ziemi. Począwszy od wybranego przez samego Chrystusa św. Piotra, przez każdego z jego następców po Leona XIV, jest nim zawsze prawowicie wybrany papież.
Flaga Europy jest flagą Matki Bożej
Tu es Petrus – rok temu wybrany został ojciec Robert Prevost – przyjął imię Leon XIV
Misja...
Pontyfikat Leona XIV trwa rok. „Zaledwie…” rok z perspektywy dziejów Kościoła. „Już…” rok, gdy patrzeć na intensywność zdarzeń w skali globalnej. „Tylko…” rok znaczącego wpływu na wnętrze wspólnoty katolickiej i na całe chrześcijaństwo.
Można się zapytać o punkt w czasie i przestrzeni, w którym zaczyna się łańcuch okoliczności doprowadzających człowieka do chwili, gdy wszyscy – czytając jego biografię – mogą uważać, że właśnie „wtedy” wszedł drogę do miejsca określanego zazwyczaj jako „sukces” lub „szczyt kariery”? Czy taki… awans osiągnąć może człowiek będący zwyczajnie całym sobą dla innych i oddający się bez reszty swojemu życiowemu powołaniu?
Kolejni papieże to dwieście sześćdziesiąt siedem zupełnie różnych osób z niepowtarzalnymi rodzinnymi, społecznymi, intelektualnymi i duchowymi rodowodami. Wystarczy tylko zauważyć, że nie wszyscy dostąpili beatyfikacji czy kanonizacji, by móc powiedzieć, że nawet wewnątrz Kościoła byli różnie widziani i oceniani (może niedoceniani). Liczba opinii wokół każdego z papieży szybko rośnie, gdy wypowiadają się o nich ich współcześni, potem badacze dziejów i gdy są zestawiani ze swoimi poprzednikami czy następcami. Niekiedy pisze się o nich hagiograficznie, innym razem oskarżycielsko. Jednocześnie permanentnie zmienia się otoczenie Kościoła, a więc i Głowy Kościoła.
Tylko przez znane nam z własnej pamięci uwarunkowania XX i XXI wieku, osoba papieża jest coraz częściej postrzegana stosunkowo często zaledwie w kategoriach z pogranicza socjologii i polityki. Pierwszy z papieży, św. Piotr, pochodził z Betsaidy i był rybakiem. Bliższy nam historycznie św. Jan Paweł II pochodził z Wadowic i był… polonistą, aktorem, filozofem, teologiem. Ojciec Święty Leon XIV pochodzi z Chicago i jest matematykiem, fizykiem, teologiem, prawnikiem kanonistą, zakonnikiem i misjonarzem.
Rok pontyfikatu Leona XIV nie pozwala nawet na próby podsumowania tego czasu. Statystyki celebracji, homilii, przemówień, dokumentów, spotkań i podróży są imponujące, jeśli wziąć pod uwagę choćby wiek papieża, który za kilka miesięcy ukończy 71 lat. Aura sacrum, jaką emanuje poprzez słowa oraz gesty, zarazem witalność oraz pogodny wizerunek, sprawiają, że papież Leon XIV stał się bardzo bliski i bardzo wiarygodny.
Od pierwszych sekund pojawienia się po konklawe, od pierwszego gestu na balkonie bazyliki św. Piotra skierowanego ku dziesiątkom tysięcy ludzi zebranych na placu przed bazyliką i milionom obserwujących te chwile za pośrednictwem mediów, i od pierwszych wypowiedzianych słów Leon XIV dokonuje swoistego percepcyjnego przewrotu. Naturalnie koncentruje na sobie uwagę, ale przez siebie przenosi skupienie na coś, czego jest wyrazicielem. Na Kogoś, kogo reprezentuje, w imieniu Kogo przemawia.
Krzysztof Kotowicz
Krzysztof Kotowicz: Miłosierdzie nie oznacza naiwności
wAkcji24.pl | Wiara | Krzysztof Kotowicz, Diecezjalna Agencja Informacyjna | Fot. screen VaticanNews.pl | 7.05.2026
