Protest przeciwko SENT zgromadził 13 maja 2026 roku w centrum Warszawy przedsiębiorców z branży odzieżowej i obuwniczej. Handlowcy oraz producenci sprzeciwiają się rozszerzeniu systemu monitorowania przewozu towarów na ubrania i buty. Warsaw Enterprise Institute w pełni popiera ich postulaty, wskazując, że zamiast zapowiadanej deregulacji państwo funduje kolejnemu sektorowi dodatkowe obowiązki, wysokie kary i administracyjny labirynt. Na problem zwracał uwagę również Jerzy Mosoń na łamach Agencji Informacyjnej, opisując nowe przepisy jako szczególnie dotkliwe dla małych i średnich przedsiębiorców.
Protest przeciwko SENT. Przedsiębiorcy mówią „dość” biurokracji w handlu odzieżą i obuwiem
Protest przeciwko SENT. Największy od lat protest przedsiębiorców w Warszawie
W sercu stolicy odbył się jeden z największych od dekady protestów przedsiębiorców. Na ulice wyszli przedstawiciele branży odzieżowej i obuwniczej: właściciele sklepów, producenci, importerzy, hurtownicy oraz drobni handlowcy, dla których nowe przepisy nie są abstrakcyjną tabelką w rozporządzeniu, lecz codziennym ryzykiem finansowym. Powodem mobilizacji jest rozszerzenie systemu SENT na odzież i obuwie. Handlowcy alarmują, że system nakłada obowiązek raportowania każdego większego transportu towaru, a za niedopełnienie formalności grożą kary do 20 tys. zł.
W praktyce taka sankcja może zachwiać płynnością niejednej legalnie działającej firmy. Warsaw Enterprise Institute ocenia protest jako sygnał ostrzegawczy: skoro przedsiębiorcy, zwykle zajęci pilnowaniem kosztów, dostaw i klientów, wychodzą na ulicę, to znaczy, że biurokracja grubo przesadziła. Nie chodzi bowiem o sprzeciw wobec walki z oszustwami podatkowymi, ale o sprzeciw wobec przerzucania kosztów kontroli państwa na całą branżę.
Ks. Piotr Wawrzyniak. Bogaty Kościół nie żyje z wiernych
Protest przeciwko SENT. Przedsiębiorcy mówią „dość” biurokracji w handlu odzieżą i obuwiem
Deregulacja 2.0 kontra rzeczywistość
W lutym 2026 roku rząd zapowiadał rozpoczęcie prac nad inicjatywą Deregulacja 2.0. Jak wskazywano w oficjalnych komunikatach, nadrzędnym celem procesu miało być ograniczenie złożoności przepisów prawa, tak aby były bardziej zrozumiałe i przewidywalne dla obywateli oraz przedsiębiorców. Tymczasem miesiąc później zdecydowano się na rozszerzenie programu SENT na sektor odzieżowy, co w praktyce dołożyło producentom i sprzedawcom szereg nowych obowiązków.
WEI zwraca uwagę na ewidentną niekonsekwencję: państwo jedną ręką obiecuje deregulację, a drugą rozszerza system kontroli na kolejną branżę. Po fali niezadowolenia rząd wprowadził poprawki, jednak przedsiębiorcy uznali je za kosmetyczne i nierozwiązujące sedna problemu. W konsekwencji, około trzy miesiące od rozpoczęcia prac nad dalszym upraszczaniem prawa, zamiast realnej deregulacji otrzymaliśmy największy od lat protest przedsiębiorców. Deregulacja, która kończy się większą liczbą zgłoszeń i obowiązków, przypomina dietę, po której przybywa kilogramów — efekt jest dokładnie odwrotny od zapowiedzi.
Finanse Kościoła. Ks. Waldemar Hanas – ekonom Archidiecezji Poznańskiej: „DCA13 to odpowiedź na realne problemy Kościoła”
Protest przeciwko SENT. Przedsiębiorcy mówią „dość” biurokracji w handlu odzieżą i obuwiem
SENT miał ścigać patologie, a uderza w zwykły handel
Nadrzędnym celem programu SENT jest ściślejsze monitorowanie rynku w celu przeciwdziałania szarej strefie oraz wyłudzeniom podatku VAT. W sektorach objętych systemem wymagane jest raportowanie transportu towarów przeznaczonych na sprzedaż na terenie kraju, w tym m.in. przesunięć produktów z magazynów do sprzedawców detalicznych.
Pierwotnie system obejmował towary szczególnie narażone na nielegalny obrót, takie jak paliwa czy alkohol. Jak przypomina Jerzy Mosoń w tekście opublikowanym przez Agencję Informacyjną, SENT funkcjonuje od 2017 roku i miał służyć monitorowaniu przewozu towarów, których obrót wiązał się z podwyższonym ryzykiem oszustw podatkowych. Rozszerzenie go na ubrania i buty radykalnie zmienia jednak charakter tego narzędzia. Odzież to nie paliwo, które jedzie cysterną z punktu A do punktu B. W tej branży towar jest praktycznie ciągle w ruchu: trafia z magazynu do sklepu, wraca jako zwrot, jedzie do poprawek krawieckich, pojawia się w outlecie, przemieszcza się między punktami sprzedaży albo wraca do centrum logistycznego po reklamacji. Mimo pewnych wyjątków ogromna część transportu może podlegać obowiązkowej rejestracji. W efekcie przedsiębiorcy zostają zalani biurokracją, co może opóźnić ruch produktów, wydłużyć czas oczekiwania klienta na zakupy i zwiększyć koszty operacyjne.
Finanse Kościoła. Ekonom archidiecezji lubelskiej ks. Jarosław Orkiszewski: „Pieniądze są narzędziem misji, nie celem”
Protest przeciwko SENT. Przedsiębiorcy mówią „dość” biurokracji w handlu odzieżą i obuwiem
Kary, limity i absurd liczenia kilogramów
Największe emocje budzą sankcje. Jerzy Mosoń na łamach Agencji Informacyjnej zwracał uwagę, że w nowym systemie mały błąd może oznaczać karę w wysokości 20 tys. zł lub wyższą. Autor opisywał też absurd sytuacji, w której drobni przedsiębiorcy handlujący odzieżą i obuwiem muszą szczególnie uważać nawet na wagę przewożonego towaru – ponieważ do 10 kilogramów można zaniechać rejestracji w systemie SENT. Publicystycznie wskazywał, że skoro próg wagowy staje się kluczowy, rynek może zacząć premiować lżejszy asortyment — od skarpet „no-show” po inne produkty o minimalnej masie. To ironia, ale dobrze oddaje istotę problemu: zamiast konkurować jakością produktu, ceną i obsługą klienta, przedsiębiorca zaczyna liczyć kilogramy materiału niczym laborant w fartuchu. Problem nie polega na tym, że państwo chce walczyć z szarą strefą, ale na tym, że narzędzie wymierzone w oszustów może stać się batem na legalnie działające firmy. WEI podkreśla, że tak wysokie sankcje mogą doprowadzić niejeden biznes do upadku, szczególnie w branży działającej na niskich marżach, przy rosnących kosztach pracy, energii, najmu i logistyki.
ABC Katolickich Finansów: Czy Kościół powinien inwestować?
Protest przeciwko SENT. Przedsiębiorcy mówią „dość” biurokracji w handlu odzieżą i obuwiem
WEI: półśrodki nie wystarczą, potrzebna rezygnacja z nowych przepisów
Pierwszy od lat tak duży protest przedsiębiorców pokazuje, że sytuacja jest poważna. Duże społeczne zaangażowanie świadczy o wymiernych negatywnych skutkach nowych regulacji dla całego rynku odzieżowego i obuwniczego. Stanowisko Warsaw Enterprise Institute jest jednoznaczne: postulaty przedsiębiorców zasługują na pełne poparcie, a cząstkowe wyjątki i poprawki nie rozwiązują istoty problemu. Sednem sporu jest pytanie, czy państwo ufa legalnie działającym firmom, czy traktuje je jak potencjalnych podejrzanych, którym trzeba założyć cyfrową smycz na każdą partię towaru. Rząd argumentuje, że SENT ma ograniczać szarą strefę i wyłudzenia VAT. Przedsiębiorcy odpowiadają, że obecne rozwiązanie przerzuca koszt kontroli na cały sektor, również na tych, którzy uczciwie płacą podatki i utrzymują miejsca pracy.
Protest przeciwko SENT to również test wiarygodności polityki deregulacyjnej rządu. Jeżeli państwo naprawdę chce prostszego i bardziej przewidywalnego prawa, powinno wycofać się z rozszerzenia SENT na odzież i obuwie. Przedsiębiorcy nie domagają się przywileju bezkarności. Domagają się normalności: prawa, które ściga oszustów, ale nie dławi tych, którzy codziennie otwierają sklepy, szyją ubrania, organizują dostawy i obsługują klientów. Gospodarka nie rozwija się od raportowania transportów. Rozwija się wtedy, gdy państwo pozwala ludziom pracować, handlować i inwestować bez poczucia, że za rogiem czai się kara większa niż miesięczny zysk.
ABC Katolickich Finansów: Dlaczego warto być bogatym?
wAkcji24.pl | Ekonomia | MOK | Źródło: Agencja Informacyjna | Ilustracja: Gemini | 13.05.2026