Kinga Stawińska — przewodnicząca Prezydium Krajowej Rady Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży (od lutego 2026 r.). W ramach kadencji władz stowarzyszenia koordynuje prace Prezydium oraz współtworzy kierunki działań KSM na poziomie ogólnopolskim. Wcześniej pełniła funkcję Prezesa Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Diecezji Świdnickiej. Od wielu lat aktywnie uczestniczy w życiu Kościoła, angażując się w inicjatywy formacyjne, społeczne i medialne. Jest szefową Centrum Wolontariatu Diecezji Świdnickiej, aktywnie działa w sektorze pozarządowym (m. in. Federacji Organizacji Katolickich — FOKA), a od 2020 roku współorganizuje Sudeckie Forum Inicjatyw określane jako „katolickie Davos”.
Posiada również doświadczenie dziennikarskie. Współpracuje z Grupą Medialną „Logos”, m.in. jako dziennikarka Miesięcznika Katolickiego w-Akcji oraz gospodyni podcastu „Rozmowy w Akcji”. W swojej działalności łączy zaangażowanie społeczne, medialne i kościelne, wspierając rozwój młodych liderów oraz inicjatyw katolickich w Polsce.
Rozmowa z Kingą Stawińską, Przewodniczącą Krajowej Rady Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży.
Kinga Stawińska: Nawet organizacja mniejszych inicjatyw, rekolekcji czy spotkań bardzo buduje
Jak trafiłaś do KSM?
Kinga Stawińska: Do KSM-u trafiłam dziesięć lat temu, kiedy do naszej parafii w Głuszycy przyszedł ks. Jakub Klimontowski i zaczął reaktywować tę wspólnotę. Byłam wtedy w gimnazjum i nie było mi łatwo uczestniczyć w spotkaniach, bo mieszkałam w internacie w Wałbrzychu, a KSM działał w Głuszycy. Pamiętam jednak, że w grudniu, przy okazji robienia stroików świątecznych, przyszłam pierwszy raz na spotkanie i tak już zostałam.
Co sprawiło, że zostałaś na dłużej?
Kinga Stawińska: Przyciągnęły mnie same spotkania. Dużo rozmawialiśmy o działalności KSM-u, o Bogu i o tym, co możemy robić jako wspólnota parafialna. Zatrzymała mnie też ciekawość. Kiedy dowiedziałam się, że trzeba złożyć przyrzeczenie i przygotować się do niego, bardzo mnie to zainteresowało. To było coś uroczystego i zobowiązującego.
Po półrocznym stażu w KSM-ie, jeśli ktoś ma ukończone 14 lat, może złożyć przyrzeczenie przy sztandarze, że będzie służyć Bogu i Ojczyźnie, w KSM-owskim „Gotów!”. Dla mnie to było ważne, bo dawało poczucie wejścia w coś konkretnego. Nie chodziło tylko o sam moment przyrzeczenia, ale o to, że człowiek zaczyna się angażować, współtworzyć wydarzenia i brać odpowiedzialność. Nawet organizacja mniejszych inicjatyw, rekolekcji czy spotkań bardzo buduje.
Do tego doszła świadomość, że KSM działa w całej Polsce. Pojawiło się zainteresowanie wyjazdami, Taizé, Światowymi Dniami Młodzieży i poznawaniem nowych ludzi z całego kraju.
Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży wybrało Przewodniczącą Prezydium Krajowej Rady. To Kinga Stawińska z diecezji świdnickiej
Rozmowa z Kingą Stawińską, Przewodniczącą Krajowej Rady Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży.
Kinga Stawińska: KSM jest poczuciem, że ma się obok siebie swoich ludzi
Co było dalej?
Kinga Stawińska: W 2019 roku nasza diecezja organizowała Krajowe Zebranie Rady KSM w Wałbrzychu. To było duże wyzwanie! Trzeba było wszystko przygotować logistycznie, prowadzić grupy, odpowiadać na wszystkie pytania i czuwać nad przebiegiem wydarzenia. To było bardzo konkretne doświadczenie odpowiedzialności. Pamiętam też, że uczestnikom bardzo podobał się wyjazd do Osówki i później długo to wspominali. To dawało satysfakcję, że naprawdę udało się coś dobrze przygotować.
Dużo dały mi też same wyjazdy. Dobrze pamiętam Taizé w Madrycie. Sama podróż, trzydzieści godzin autobusem, była już doświadczeniem wspólnoty. Ludzie się zamieniali miejscami, rozmawiali, poznawali. To był autokar pełen osób z diecezji, ale i tak człowiek wychodził poza swoje codzienne środowisko.. Z kolei podczas wyjazdu na Mazury pękła nam opona w autokarze. Staliśmy dwie godziny na autostradzie, a mimo to potrafiliśmy ten czas przeżyć razem, wymyślać gry, rozmawiać, po prostu być wspólnotą. I to chyba bardzo dobrze pokazuje, czym ten KSM jest: poczuciem, że ma się obok siebie swoich ludzi.
Potem przyszła odpowiedzialność za wspólnotę…
Kinga Stawińska: Tak, ale najpierw na szczeblu parafialnym. Byłam w parafii w Głuszycy prezesem przez półtora roku. To był czas, kiedy odbywało się Sudeckie Forum Inicjatyw i szukaliśmy wolontariuszy. KSM opiera się na wolontariacie, więc to był moment, kiedy można było zapraszać ludzi do wspólnego działania. Podczas spotkań związanych z wolontariatem mówiliśmy też o KSM-ie i sporo osób rzeczywiście zostało później we wspólnocie. Niektóre są w niej do dziś. Zawsze zależało mi na tym, żeby pozyskiwać nowych ludzi. Chciałam, żeby wokół KSM-u powstała trwała i dobrze współpracująca społeczność.
Później przyszła praca na szczeblu diecezjalnym. Tam dużo energii wkładaliśmy w reaktywowanie oddziałów w różnych parafiach. Raz wychodziło to lepiej, raz gorzej, ale ważne było samo docieranie do młodych, obecność na wydarzeniach diecezjalnych i opowiadanie o tym, czym KSM jest. To była już zupełnie inna skala działania.
Rozmowa z Kingą Stawińską, Przewodniczącą Krajowej Rady Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży
Kinga Stawińska: Przed głosowaniem prawie nie spałam, bo czułam ciężar tej decyzji
A później przyszły działania ogólnopolskie.
Kinga Stawińska: Tak. Jako prezes diecezjalny bierze się udział w podejmowaniu decyzji na poziomie krajowym: głosuje się nad protokołami, zmianami statutowymi, regulaminami i różnymi rozwiązaniami organizacyjnymi. Trzeba się w tym odnaleźć i wiedzieć, za czym się głosuje, bo opinie bywają naprawdę podzielone. To daje realne poczucie wpływu. Człowiek widzi, że nie działa już tylko lokalnie, ale współuczestniczy w decyzjach dotyczących całego KSM-u w Polsce.
W lutym 2026 r. zostałaś Przewodniczącą Krajowej Rady KSM.
Kinga Stawińska: To była bardzo spontaniczna decyzja. Początkowo myślałam o pracy w prezydium, ale niekoniecznie o funkcji przewodniczącej. Wiedziałam, że mam już pewne doświadczenie w kierowaniu zespołem, ale skala ogólnopolska to jednak zupełnie inna odpowiedzialność. Ostatecznie wysłałam zgłoszenie, złożyłam CV i list motywacyjny. Później przyszły rozmowy, ustalanie kandydatur i sama procedura wyborcza. Przed głosowaniem prawie nie spałam, bo czułam ciężar tej decyzji. Ostatecznie wygrałam.
Rozmowa z Kingą Stawińską, Przewodniczącą Krajowej Rady Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży
Kinga Stawińska: To jest realna odpowiedzialność i gotowość do działania
Czym przekonałaś do siebie osoby głosujące w wyborach?
Kinga Stawińska: Myślę, że mogła zadziałać szczerość i naturalność, bo bardzo się stresowałam. W czasie rozmów mówiłam też szczerze o swoim doświadczeniu — że byłam zastępcą kierownika w markecie, prezesem KSM w diecezji, a także starszą siostrą w rodzinie. I myślę, że to również wiele mówi o odpowiedzialności i o sposobie bycia z ludźmi. Ostatecznie wygrałam i tak zostałam przewodniczącą.
Z czym dziś wiąże się ta funkcja?
Kinga Stawińska: To bardzo zaszczytna, ale też bardzo wymagająca funkcja. Trzeba pogodzić pracę, studia, obowiązki w KSM-ie i życie prywatne. W praktyce oznacza to stałą dyspozycyjność, bycie pod telefonem, reagowanie na bieżące sprawy, podejmowanie decyzji i pilnowanie organizacji całego życia stowarzyszenia.
Część obowiązków można rozdzielić w prezydium, ale są też takie, które jako przewodnicząca muszę wykonać osobiście: podpisy, pełnomocnictwa, formalności czy dokumenty. Trzeba też dobrze orientować się w statutach i całej dokumentacji. To nie jest funkcja polegająca tylko na reprezentowaniu organizacji z zewnątrz. To jest realna odpowiedzialność i gotowość do działania.
Rozmowa z Kingą Stawińską, Przewodniczącą Krajowej Rady Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży
Kinga Stawińska: Zależy mi na tym, żeby pojechać do konkretnych środowisk, usiąść, porozmawiać, posłuchać, co mają do powiedzenia
Czym z tej perspektywy jest dziś dla Ciebie KSM?
Kinga Stawińska: To przede wszystkim wspólnota i współpraca. W diecezjach zmiany zarządów odbywają się w różnych momentach, więc na poziomie krajowym nigdy nie ma jednego stałego składu. Tym bardziej ważne jest, żeby się spotykać, poznawać i współpracować między diecezjami. Krajowe zebrania służą nie tylko podejmowaniu decyzji, ale też budowaniu relacji.
Jako przewodnicząca Krajowej Rady chciałabym przede wszystkim dobrze poznać diecezje i zbudować relacje z ich zarządami. Zależy mi na tym, żeby pojechać do konkretnych środowisk, usiąść, porozmawiać, posłuchać, co mają do powiedzenia, jakie mają potrzeby i jakie widzą plany na przyszłość. Chciałabym, żeby wiedzieli, że mają we mnie wsparcie, a nie tylko że przyjadą na krajówkę, odbędą swoje i wrócą do siebie. Ważne jest dla mnie to, żeby nie zostawali sami, ale mieli poczucie realnej współpracy i kontaktu z prezydium. Oczywiście to wszystko wymaga czasu i dobrej organizacji, więc najpierw trzeba uporządkować bieżące sprawy i współpracę w samym prezydium, a potem spokojnie rozwijać kolejne działania.
Życzymy powodzenia i dziękujemy za rozmowę.
wAkcji24.pl | Kultura | Źródło: „The Catholic Michigander” | Ilustracja: Gemini | 18.03.2026



