Ks. Jakub Klimontowski, Redaktor Naczelny Miesięcznika Katolickiego „w-Akcji”: Ostatni dzień w roku, ostatnia kartka w kalendarzu. Czy tylko sylwester i zabawa do białego rana, żeby zapomnieć, żeby uciec, żeby zagłuszyć? A może jednak czas podsumowania, wyciągnięcia wniosków, a może nawet rachunek sumienia? A tym samym czas planowania, wyjścia naprzeciw, nowego otwarcia? Ile ludzi, tyle sposobów przeżywania tego ostatniego dnia w roku kalendarzowym, któremu patronuje św. Sylwester, papież.
Ks. Jakub Klimontowski: Może właśnie takie postanowienie warto zabrać ze sobą w nowy rok?
Ks. Jakub Klimontowski: Ostatni dzień w roku, ostatnia kartka w kalendarzu, ostatnia szansa?
W przeżywaniu ostatnich godzin 2025 roku przychodzi nam z pomocą Słowo Boże w osobie św. Jana Apostoła i Ewangelisty, czyli tego, którego tradycja nazywa „umiłowanym uczniem”. W pierwszym liście Jana w drugim rozdziale padają słowa „ostatnia godzina”, czyli jednak czas podsumowań i wyciągnięcia wniosków. Jak pisze dalej autor natchniony: „czas wyjścia na jaw”, czyli stanięcia w prawdzie o samym sobie. W prologu Ewangelii Janowej padają z kolei słowa: „na początku”, czyli jednak nowe otwarcie. Mówiąc kolokwialnie, „coś się kończy, a coś się zaczyna”. Spójrzmy na tę rzeczywistość końca i początku przez pryzmat trzech słów – „proszę, dziękuję, przepraszam”.
Ks. Jakub Klimontowski: Jaka jest moja wiara?
Ks. Jakub Klimontowski: Może właśnie takie postanowienie warto zabrać ze sobą w nowy rok?
Ks. Jakub Klimontowski: O co zwracałem się do Niego w tym roku?
Na początek słowo „proszę”. Minione miesiące były zapewne wypełnione licznymi modlitwami i prośbami kierowanymi do Boga. O co zwracałem się do Niego w tym roku? Warto przyjrzeć się własnym modlitwom i zobaczyć, jak wiele jest w nich próśb oraz spraw, które powierzamy Bogu. Szukamy Jego wsparcia. Dlaczego tak się dzieje? Być może dlatego, że nie zawsze wierzymy we własne siły, brakuje nam zaufania do siebie… A może czasem zwyczajnie wolimy, by ktoś wyręczył nas w trudnych sprawach… Jednak możliwe, że prawdziwym powodem jest to, że bardziej ufamy Jemu niż sobie samym. Być może już teraz myślimy, o co będziemy prosić w nadchodzącym roku. To dobra chwila na refleksję, bo nasze prośby wiele mówią o tym, co jest dla nas ważne i dokąd zmierzamy. Bóg nas kocha i pragnie naszego dobra. Dlatego warto zwracać się do Niego o pomoc — On jej nie odmawia, choć czasem daje ją inaczej, niż się spodziewamy, zawsze jednak dokładnie tak, jak jej potrzebujemy.
Itxu Diaz: Europa odwołuje Boże Narodzenie [OPINIE]
Ks. Jakub Klimontowski: Może właśnie takie postanowienie warto zabrać ze sobą w nowy rok?
Ks. Jakub Klimontowski: Za co będę dziękował w nowym roku?
Drugim słowem jest „dziękuję”. Zastanawiam się, jak wiele miejsca w minionym roku zajmowała w moim życiu wdzięczność. Dziękowanie oznacza, że potrafię dostrzec dobro, którego doświadczyłem — to, co zostało mi dane i co przyniosło mi radość oraz poczucie szczęścia. Nie zawsze jest to łatwe, bo często myślimy, że coś nam się po prostu należy, że tak powinno być, że to nic nadzwyczajnego. Jak łatwo wtedy zapomnieć, jak wielkim darem jest otrzymać coś od Tego, który kocha bezwarunkowo. Dziękować to otwierać serce na miłość dawcy. A za co będę dziękował w nowym roku? Jeszcze nie wiem — i może właśnie w tym tkwi piękno, bo Bóg lubi zaskakiwać. Pamiętajmy jednak, że zawsze mamy powody do wdzięczności za dary, które choć otrzymane raz, wciąż możemy odkrywać na nowo: życie, wiarę, miłość, rodzinę i wiele innych, które — choć obecne każdego dnia — wcale nie są czymś oczywistym.
„Narodzenie” – ekranizacja tajemnicy Wcielenia [RECENZJA w-Akcji]
Ks. Jakub Klimontowski: Może właśnie takie postanowienie warto zabrać ze sobą w nowy rok?
Ks. Jakub Klimontowski: Ile razy w kończącym się roku znalazłem w sobie odwagę?
Trzecim słowem jest „przepraszam” — i tu dotykamy sprawy szczególnie trudnej. Chodzi o moje słabości, pomyłki, a przede wszystkim grzechy. Nie da się zaprzeczyć, że jesteśmy ludźmi grzesznymi. Nosimy w sobie konsekwencje grzechu pierworodnego i wciąż doświadczamy jego skutków, raniąc nie tylko innych, ale również samych siebie. Ile razy w kończącym się roku znalazłem w sobie odwagę, by powiedzieć „przepraszam” — Bogu, drugiemu człowiekowi, a także samemu sobie? Jak często, stając w prawdzie o własnym grzechu, przystępowałem do sakramentu pojednania, spotykając miłosiernego Ojca, który nieustannie wychodzi mi naprzeciw, gotów przebaczać? Warto pomyśleć, co zrobić, aby w nadchodzącym roku tych przeprosin było jak najmniej — przez pracę nad sobą, unikanie zła i współpracę z Bożą łaską. Może właśnie takie postanowienie warto zabrać ze sobą w nowy rok?
7 najpiękniejszych polskich kolęd
Ks. Jakub Klimontowski: Może właśnie takie postanowienie warto zabrać ze sobą w nowy rok?
Ks. Jakub Klimontowski: Kolęda równa się gaża
W tym kontekście pojawia się również problem artystów, którzy na co dzień nie utożsamiają się z wiarą, a bardzo chętnie występują w koncertach bożonarodzeniowych. Trzeba przy tym pamiętać, że pod nazwą koncertu bożonarodzeniowego nie zawsze kryją się kolędy — często są to piosenki zimowe czy okołoświąteczne. Ale zdarza się, że artyści śpiewają również kolędy, bo jest to popularne, modne i dobrze odbierane przez publiczność. Tu jednak pojawia się pewna dwuznaczność. Jeżeli ktoś na co dzień nie przyznaje się do wiary, nie żyje jej wartościami, a w okresie grudniowym chętnie śpiewa o narodzeniu Jezusa, to można mówić o pewnej hipokryzji. Można użyć określenia „zimowi chrześcijanie” – ludzie, którzy na czas świątecznego sezonu przybierają pozę chrześcijan, a po świętach wracają do zupełnie innego stylu życia.
Ks. Grzegorz Wołoch: Najlepsze prezenty nie mieszczą się w pudełku
Ks. Jakub Klimontowski: Może właśnie takie postanowienie warto zabrać ze sobą w nowy rok?
Ks. Jakub Klimontowski: Zimowi chrześcijanie są wokół nas
Ale to pojęcie dotyczy nie tylko artystów. Kiedy przyglądamy się naszej codzienności, widać, że to zjawisko jest znacznie szersze. Komercjalizacja zalewa nas atmosferą świąt dużo wcześniej, co sprawia, że sami zaczynamy przeżywać Boże Narodzenie bardziej jako tradycję rodzinną niż wydarzenie wiary. Święta kojarzą się z rodziną, wspólnym stołem, prezentami — i to wszystko jest dobre, ale gdy staje się jedynym elementem, wiara schodzi na dalszy plan. Ludzie chętnie kultywują tradycje, nawet jeśli nie utożsamiają się już tak mocno z Kościołem. I rzeczywiście — jeśli ktoś w okresie świątecznym decyduje się pójść na Pasterkę, pielęgnuje zwyczaje, a czasem nawet łączy to ze spowiedzią, to trudno uznać to za coś złego.
Kartki pocztowe na Boże Narodzenie mają coraz większą wartość kolekcjonerską
Ks. Jakub Klimontowski: Może właśnie takie postanowienie warto zabrać ze sobą w nowy rok?
Ks. Jakub Klimontowski: Proszę, dziękuję, przepraszam
Proszę, dziękuję, przepraszam. Trzy proste słowa, zapewne wszystkim nam dobrze znane. Jednak znać, nie znaczy praktykować. Ewangelia Janowa, jej prolog, zaprasza nas do dawania świadectwa, czyli do praktykowania. Przyjmijmy to zaproszenie. Świadczymy nie słowem, lecz życiem. Skoro jednak dziś prolog Janowy tak mocno zwraca uwagę każdego z nas na „Słowo/słowo” to wejdźmy w ten nowy rok z postanowieniem, aby dawać świadectwo żyjąc tymi trzema słowami – „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam”.
Ks. Jakub Klimontowski: Zimowi chrześcijanie, czyli magia świąt
wAkcji24.pl | Opinie | ks. Jakub Klimontowski | Ilustracja: Ideogram | 31.12.2025
