Pod województwem lubuskim spoczywa złoże miedzi, które może wystarczyć na 60 lat dostaw do całej Unii Europejskiej. Debiut giełdowy kanadyjskiej spółki Lumina Metals rozpalił wyobraźnię inwestorów. Ale za kursem akcji kryje się pytanie znacznie ważniejsze: komu te bogactwa mają służyć i na jakich warunkach obcy kapitał powinien wydobywać skarby polskiej ziemi?
Pod polską ziemią leży skarb. Kto nim zarządzi?
Giełdowa sensacja, za którą stoi coś większego
16 czerwca na Głównym Rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie zadebiutowała Lumina Metals – kanadyjska spółka działająca w Polsce od 2011 roku. Większość Polaków nigdy o niej nie słyszała. Inwestorzy jednak ją zauważyli: kurs akcji w dniu debiutu wystrzelił o 19 procent, a w szczytowym momencie sesji zbliżył się do 98 procent wzrostu ponad cenę emisyjną. To jeden z najlepszych debiutów giełdowych w Polsce w tym roku.
Spółka nie produkuje gier wideo ani leków. Nie ma nawet działającej kopalni. Ma natomiast coś, co w dzisiejszym świecie warte jest miliardy: udokumentowane złoże rudy miedzi i srebra „Nowa Sól” w województwie lubuskim, opisywane przez ekspertów jako jedno z największych odkryć surowcowych w Europie od dziesięcioleci. Entuzjazm giełdowy jest zrozumiały. Refleksja nad tym, co to odkrycie oznacza dla Polski – niezbędna.
Krzysztof Kotowicz: Przestrzenie, do których tylko ludzka inteligencja ma wstęp
Pod polską ziemią leży skarb. Kto nim zarządzi?
98 milionów ton: liczba, która wymaga wyobraźni
Raport firmy EY z 2025 roku, oparty na danych Państwowego Instytutu Geologicznego, wskazuje, że perspektywiczne obszary miedzi w Polsce mogą zawierać nawet 165 milionów ton rudy. Do opłacalnego wydobycia przy obecnych technologiach kwalifikuje się 98 milionów ton. To właśnie ta liczba robi wrażenie.
Według szacunków samej spółki, 98 milionów ton pokryłoby zapotrzebowanie na miedź importowaną przez całą Unię Europejską przez około 60 lat. Prezes Lumina Metals Jordan Pandoff zapowiedział, że gdy kopalnia Nowa Sól ruszy, będzie jedną z największych kopalń miedzi i srebra na świecie. W ciągu pierwszych dziesięciu lat produkcji spółka planuje wydobywać blisko 300 tysięcy ton miedzi rocznie i około 30 milionów uncji srebra.
Warto zestawić to z tym, co mamy już dziś. Polska zajmuje szóste miejsce na świecie pod względem zasobów miedzi, ale jako producent plasuje się dopiero na trzynastej pozycji. KGHM, który od dekad jest fundamentem krajowego górnictwa miedziowego, produkuje dziś około 400 tysięcy ton miedzi rocznie. Złoża, które obecnie eksploatuje, mają wystarczyć na 40 do 50 lat. Nowa Sól to zatem nie tylko szansa dla inwestorów – to potencjalny filar polskiego bezpieczeństwa surowcowego na następne stulecia.
Anna Gorzelana: ChatGPT może stać się bożkiem naszych czasów
Pod polską ziemią leży skarb. Kto nim zarządzi?
Miedź strategiczna: między transformacją energetyczną a zbrojeniami
Świat potrzebuje miedzi coraz bardziej. Każdy samochód elektryczny zużywa jej kilka razy więcej niż pojazd spalinowy. Turbiny wiatrowe, panele fotowoltaiczne, systemy przesyłu energii, sprzęt wojskowy – wszystko to pochłania rosnące ilości czerwonego metalu. Szacunki wskazują, że globalny popyt na miedź może wzrosnąć o ponad 40 procent do 2040 roku.
Polskie złoża nabierają więc znaczenia geopolitycznego. Europa, starająca się uniezależnić od surowców z krajów niedemokratycznych, ma pod polską ziemią gotowy zasób. Katolicka nauka społeczna przypomina od dawna, że bogactwa naturalne są dobrem wspólnym – przeznaczonym do służby wszystkim ludziom, nie tylko tym, którzy mają kapitał, by je wydobyć.
Uwaga deepfake! Sztuczna inteligencja w rękach oszustów
Pod polską ziemią leży skarb. Kto nim zarządzi?
79 procent podatku i pytanie o sprawiedliwy podział
Nie wszystko jednak wygląda tak optymistycznie. Prezes Pandoff postawił podczas debiutu giełdowego jasny warunek: pełna realizacja inwestycji w Nową Sól możliwa jest tylko wtedy, gdy Polska zmieni przepisy dotyczące opodatkowania wydobycia miedzi i srebra. Całkowita efektywna stawka podatkowa sięga w Polsce blisko 79 procent – jedna z najwyższych w Europie. Decyzja inwestycyjna ma zapaść do końca tej dekady, a koszt budowy kopalni szacowany jest na około 25 miliardów złotych. Przy takim obciążeniu fiskalnym inwestycja po prostu się nie opłaca.
Ministerstwo Finansów zapowiedziało zmiany. Planowane jest obniżenie obciążenia fiskalnego o około 500 milionów złotych w 2026 roku i o 750 milionów w latach 2027–2028. Od 2029 roku firmy wydobywające miedź będą mogły odliczać część wydatków inwestycyjnych od podatku.
Tu pojawia się pytanie, które powinno zajmować nie tylko ekonomistów, ale i wszystkich, którym zależy na sprawiedliwości społecznej. Obniżanie podatków dla zagranicznych inwestorów wydobywających polskie zasoby naturalne może być konieczne, by inwestycja w ogóle doszła do skutku. Ale granica między rozsądną zachętą a oddawaniem narodowego majątku za bezcen jest cienka. Choć stawka 79 proc. to prawdziwy fiskalny koszmar…
AI wchodzi do domów Polaków. Już 40 proc. używa jej po pracy, a co dziewiąty widzi w niej przyjaciela
Pod polską ziemią leży skarb. Kto nim zarządzi?
Stulecia eksploatacji czy dewastacja środowiska?
Między 2014 a 2022 rokiem rozpoznano w Polsce cztery nowe złoża rud miedzi i srebra: Nowa Sól, Sulmierzyce Północ, Żary i Mozów. Lumina Metals oraz Electrum Group zainwestowały w te poszukiwania już pół miliarda złotych. Nowoczesne technologie wydobywcze pozwalają sięgać coraz głębiej. Eksperci szacują, że może to zagwarantować nawet 300 lat eksploatacji miedzi w Polsce.
Trzysta lat to horyzont, który przekracza wyobraźnię większości polityków i inwestorów. Obejmuje za to kilkanaście kolejnych pokoleń Polaków – tych, którzy będą żyć na tej ziemi długo po nas. Katolickie rozumienie odpowiedzialności wobec przyszłych pokoleń, zakorzenione w zasadzie integralnego rozwoju człowieka, każe pytać nie tylko „ile zarobimy”, ale też: jaki krajobraz, jakie wody, jakie powietrze zostawimy tym, którzy przyjdą po nas?
Kopalnie głębinowe różnią się od odkrywkowych. Technologia idzie naprzód. Ale doświadczenia z różnych stron świata uczą, że wydobycie surowców bez silnych, egzekwowanych przepisów środowiskowych i bez realnego głosu lokalnych wspólnot bywa kosztowne – i to nie tylko w złotówkach.
Mój głos, moja własność. AI nie może kraść człowiekowi twarzy, głosu i pracy
wAkcji24.pl | Ekonomia | KNN | Źródło: Niezalezna.pl | Fot. Jan van der Wolf | 27.06.2026