Ks. Grzegorz Wołoch: Czy wręczanie prezentów to jedynie miły zwyczaj towarzyszący świętom i ważnym okazjom? A może kryje się za nim coś więcej — głębsza treść, którą objawia wiara? Chrześcijańska teologia podpowiada, że gest dawania jest jednym z najbardziej podstawowych znaków miłości. Nie jest więc wymysłem kultury, ale odbiciem samego Boga.

Ks. Grzegorz Wołoch: Najlepsze prezenty nie mieszczą się w pudełku

Ks. Grzegorz Wołoch: Wszystko zaczyna się od daru

Kiedy obdarowujemy drugiego człowieka, często skupiamy się na tym, jaki prezent wybrać, jak go zapakować i czy obdarowany będzie zadowolony. Tymczasem warto zatrzymać się chwilę dłużej i zadać sobie pytanie: skąd w ogóle bierze się w nas pragnienie dawania? Chrześcijańska odpowiedź jest jasna i głęboka: źródłem każdego daru jest Bóg. To On pierwszy obdarował człowieka — przede wszystkim samym istnieniem. Nikt z nas nie zasłużył na życie. Jest ono darem, który został nam powierzony z miłości. Pismo Święte przypomina: „Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł” (Jk 1,17). Wszystko, co nas otacza i co nas buduje — świat, drugi człowiek, zdolność kochania — to prezenty wypływające z hojnego serca Boga.

Ta prawda sięga samego życia Trójcy Świętej. Bóg nie jest samotnym Bytem, ale wspólnotą Osób, które wzajemnie się sobie dają. Ojciec obdarowuje Syna, Syn oddaje siebie Ojcu, a Duch Święty jest Miłością-Darem, który ich jednoczy. Święty Augustyn nazywał Ducha Świętego wręcz donum — „Darem”. To znaczy, że obdarowywanie jest wpisane w istotę Boga. Jeśli więc człowiek jest stworzony na Jego obraz, nosi w sobie ten sam dynamizm — pragnienie, by obdarzać dobrocią i życzliwością. Dać komuś prezent to nie tylko przestrzegać zwyczaju i nie tylko wykonywać to, co „wypada”. To naśladować Tego, który pierwszy kocha i pierwszy daje.

W tym sensie każdy dar — choćby najmniejszy — może stać się echem stworzenia. Gdy wręczamy komuś prezent, mówimy bez słów: dobrze, że jesteś, cieszę się, że mogę cię obdarować. To gest, który w swojej najczystszej postaci przypomina, jak działa Bóg: nie z obowiązku, nie oczekując wzajemności, lecz z miłości. Dlatego każde prawdziwe obdarowanie — jeśli jego źródłem jest serce — staje się małym znakiem tej Boskiej miłości, która zawsze wychodzi jako pierwsza naprzeciw człowiekowi.

Ks. Grzegorz Wołoch: Najlepsze prezenty nie mieszczą się w pudełku

Ks. Grzegorz Wołoch: Miłość, która nie wystawia rachunku

Jeśli każdy dar, jaki otrzymujemy, ma swoje źródło w Bogu, to największy i najważniejszy z nich nosi imię Jezus. W Nim Bóg nie tylko mówi o miłości, ale podarowuje samego siebie. Wcielenie jest wydarzeniem, w którym miłość staje się ciałem: Syn przychodzi, aby obdarować ludzi życiem, prawdą i bliskością Boga. A na krzyżu Chrystus ukazuje pełnię daru — oddanie siebie aż do końca, bez zabezpieczeń, bez odwrotu. To szczyt miłości, która nie zatrzymuje niczego dla siebie.

Tu pojawia się istotna różnica między Bożym sposobem dawania a schematem, który często działa w ludzkich relacjach. W naszym świecie często obowiązuje logika do ut des — „daję, abyś dał”, logika kalkulacji i wymiany. Miłość łatwo wtedy przeobraża się w negocjację, a prezent staje się subtelnym sposobem budowania długu wdzięczności. Tymczasem chrześcijaństwo ukazuje zupełnie inną dynamikę relacji — gratia, czyli bezinteresowną łaskę.

Jeśli miłość wylicza korzyści, zamienia się w interes – Jeśli daje z serca, przemienia się w dar.

To właśnie ta logika łaski objawia się w Chrystusie. Święty Paweł przypomina: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. Nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił” (Ef 2,8–9). Zbawienie jest prezentem Boga, a nie zapłatą za nasze zasługi. Przyjęcie tej prawdy zmienia nie tylko to, jak patrzymy na Boga, ale także to, jak traktujemy innych ludzi.

Chrześcijanin jest zaproszony, by dawać tak, jak daje Jezus — nie po to, by cokolwiek zyskać, ale po to, by objawić miłość, która wychodzi pierwsza.

Listy do świętego Mikołaja

Listy do świętego Mikołaja. Czy święty Mikołaj mieszka w Niemczech? [TYLKO U NAS]

Ks. Grzegorz Wołoch: Najlepsze prezenty nie mieszczą się w pudełku

Ks. Grzegorz Wołoch: Dobrze, że jesteś

Skoro Bóg daje, abyśmy żyli i kochali, a Jezus daje siebie aż do końca, to także nasze obdarowywanie nabiera głębokiego sensu. Właściwa wartość prezentu nie tkwi przecież w jego cenie czy wielkości, ale w tym, co wyraża. Prawdziwy dar mówi: dobrze, że jesteś! To widzialny znak niewidzialnej miłości, taki mały sakrament codzienności. Rzeczy mogą ulec zniszczeniu, wyjść z mody, przestać działać. Ale pamięć o tym, że ktoś o mnie pomyślał i chciał mnie ucieszyć — zostaje na długo.

Dlatego najpiękniejsze dary wcale nie muszą być materialne. To czas poświęcony drugiemu człowiekowi. To gotowość wysłuchania. To słowo przebaczenia. To obecność w trudnym momencie. Takie prezenty nie wymagają pieniędzy, a jednak kosztują najwięcej — bo kosztują zaangażowania serca. Gdy obdarowujemy kogoś czułością, serdecznością, spokojem, wtedy właśnie najbardziej przypominamy Chrystusa.

Jednocześnie żyjemy w świecie, który bardzo łatwo wypacza sens daru. Reklamy podpowiadają, że miłość mierzy się wartością kupionych rzeczy. Rynek wmawia nam, że prezent musi być większy, droższy, bardziej efektowny niż w ubiegłym roku. Wtedy obdarowywanie przestaje budować więzi, a zaczyna tworzyć presję, porównania i niepokój – czy mój prezent jest wystarczająco dobry? Jeszcze gorzej, gdy dar staje się narzędziem manipulacji lub próbą kupienia sobie czyjejś uwagi i przychylności. W takich sytuacjach dar przestaje być darem — zatraca swój ewangeliczny sens.

Tymczasem chrześcijaństwo przypomina nam o czymś niezwykle wyzwalającym: dar ma być prosty i szczery. Ma wypływać z miłości, nie z obowiązku. Ma umacniać relację, nie tworzyć długu. Gdy dajemy z serca, nie musimy niczego udowadniać — ani sobie, ani innym. Wtedy prezent staje się naprawdę tym, czym ma być: wyrazem troski, symbolem więzi, małym światełkiem, które rozświetla codzienność.

Ks. Jakub Klimontowski: Nie samą sałatą żyje człowiek. Dlaczego chrześcijanin nie musi wstydzić się mięsa?

Ks. Jakub Klimontowski: Nie samą sałatą żyje człowiek. Dlaczego chrześcijanin nie musi wstydzić się mięsa?

Ks. Grzegorz Wołoch: Najlepsze prezenty nie mieszczą się w pudełku

Ks. Grzegorz Wołoch: Prawdziwe dawanie nie czeka na oklaski

Najbardziej ewangeliczny wymiar daru objawia się wtedy, gdy kierujemy go do tych, którzy nie są w stanie niczym się odwdzięczyć. Jezus mówi o tym wprost: „Kiedy dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa ręka, co czyni prawa” (Mt 6,3). Miłość, która nie szuka wzajemności, jest miłością prawdziwie chrześcijańską. Dlatego pierwszy adresat darów w Kościele pozostaje niezmienny: ubodzy, samotni, zapomniani — ci, których nie zauważa świat, bo nie przynoszą korzyści, nie potrafią się „odwdzięczyć”.

Kościół od początku pamiętał, że dar nie może zatrzymać się w gronie bliskich i równych. Jeśli obdarowuję wyłącznie tych, od których sam otrzymam w przyszłości dobro, wciąż krążę w logice wymiany. To wciąż subtelny handel, tylko delikatniej zapakowany. Tymczasem chrześcijański dar powinien przełamywać bariery i wychodzić tam, gdzie nie spodziewa się wdzięczności ani pochwał. To właśnie w takich gestach objawia się czysta Ewangelia.

Papież Franciszek często przypomina, że „prawdziwe dawanie nie czeka na oklaski”. Najpiękniejsze prezenty to te, o których nikt nie napisze w Internecie, których nikt nie sfotografuje i nie porówna. To wizyta u samotnej osoby, drobna pomoc okazana wstydzącemu się prosić, chwila poświęcona komuś, kto od lat nie słyszał słów: „jak się masz?”. Takie dary nie generują długu — rodzą wdzięczność i nadzieję.

W ten sposób miłość przestaje być teorią, a staje się czynem. Nie rozlicza, nie kalkuluje, nie ogląda się na reakcję. Wchodzi w miejsca, które wydają się nieatrakcyjne i trudne. Kiedy dar dociera do rąk najsłabszych, wtedy najpełniej odbija serce Boga. Bo to właśnie On „spojrzał na uniżenie swojej służebnicy” (Łk 1,48) i podnosi ubogich z prochu.

Dar, który nie oczekuje niczego w zamian — przemienia świat. Buduje braterstwo tam, gdzie wcześniej było obojętne mijanie się. Przywraca poczucie godności tym, którzy je utracili i pozwala doświadczyć choćby na chwilę tego, co jest istotą Ewangelii: że miłość naprawdę istnieje.

Caritas

Caritas nigdy nie przestaje pomagać. Rusza Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom 2025

Ks. Grzegorz Wołoch: Najlepsze prezenty nie mieszczą się w pudełku

Ks. Grzegorz Wołoch: Podaruj siebie

Dary, którymi się obdarowujemy, mogą być bardzo różne — czasem to rzeczy materialne, czasem poświęcony czas, uśmiech, przebaczenie, słowo otuchy. Jednak wszystkie mają jeden wspólny mianownik: otrzymaliśmy je najpierw od Boga, który pierwszy nas pokochał i pierwszy wyszedł naprzeciw naszej biedzie. Dlatego chrześcijanin, dając, jedynie odpowiada na otrzymany wcześniej dar.

Wbrew temu, co podpowiada kultura konsumpcji, prawdziwe obdarowywanie nie polega na imponowaniu innym czy stwarzaniu sobie długu wdzięczności. Jego siłę stanowi bezinteresowność. Kiedy dajemy tak, jak Bóg daje — sercem, a nie dla korzyści — wtedy zwykły gest staje się miejscem objawienia łaski. W relacji, która rodzi się z daru, zaczyna błyszczeć coś z samego Boga.

Święty Grzegorz z Nazjanzu zauważył w jednym z kazań: „Nie zadowalaj się dawać rzeczy — daj siebie”. To krótkie zdanie może stać się kluczem do wszelkiego obdarowywania. Bo najpiękniejszy prezent to zawsze obecność, czas i serce otwarte na drugiego.

ks. Grzegorz Wołoch

Grzegorz Wołoch churching

Ks. Grzegorz Wołoch: Dlaczego Kościół potrzebuje właśnie Ciebie – tam, gdzie jesteś

wAkcji24.pl | Opinie |  Ks. Grzegorz Wołoch | Ilustracja: Ideogram | 14.12.2025

Mike Hopkins: Eucharystia w kosmosie [CAŁE PRZEMÓWIENIE ASTRONAUTY NASA]

Spędziłem 333 dni w kosmosie. Orbitowałem Ziemię ponad 5300 razy na wysokości 250 mil. I podczas tego czasu były inne stresujące momenty i wydarzenia, chwile strachu, które wystawiały moją wiarę na próbę. Bo jeśli moja wiara była silna, dlaczego musiałem się bać? -...

Mariusz Drapikowski: Położył rękę na mojej głowie. W ciągu tygodnia wrócił wzrok, możliwość poruszania się.

wAkcji24.pl Opinie | Mariusz Drapikowski: Zachorowałem na stwardnienie rozsiane. Straciłem wzrok w jednym oku całkowicie, w drugim w znacznym stopniu. Moja żona jest lekarzem, więc byłem leczony w instytutach w Polsce i na świecie. Niestety choroba rozwijała się gwałtownie, także każdego tygodnia, każdego kwartału znaczna część mojego zdrowia była zabierana.

Ks prał. Stanisław Szczepaniec: Doświadczenie Mojżesza. 5 kroków do pełnej Adoracji

wAkcji24.pl Opinie | Ks. Prał. Stanisław Szczepaniec: Chcę przywołać doświadczenia Mojżesza z góry Horeb. Mojżesz zobaczył tam płonący krzew i powiedział do siebie, podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku.

ks. Jozef Suchar: Bóg pyta – czy zabierzesz mnie do domu?

​​wAkcji24.pl | Ks. Józef Suchar: "Wciąż mi to brzmi w mojej głowie, zwłaszcza w kościele podczas mszy świętej lub adoracji przed Eucharystią". Wypowiedź ks. Suchara podczas konferencji "On tu jest!".     Jestem prostym księdzem z pogranicza ze słabym...

Bp Marek Mendyk: Adoracja sprawia, że nasze kruche, ludzkie możliwości zostają wzbogacone o możliwości samego Boga

wAkcji24.pl Wiara | Biskup Marek Mendyk: Jako adorujący jesteśmy trochę jak ci, co podejmują omdlałe ręce Mojżesza prowadzącego Izraelitów do walki – mówił ordynariusz świdnicki podczas konferencji poświęconej adoracji „On tu jest”.