Postać św. Mikołaja, biskupa Miry, jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych w świecie chrześcijańskim. Jego życie i działalność, pełne miłosierdzia i troski o ubogich, stały się inspiracją dla pokoleń. Św. Mikołaj jest szczególnie znany z aktów hojności, które przysporzyły mu miana „dającego prezenty”. Ale jak wyglądała „ekonomia” św. Mikołaja? Skąd miał środki na pomaganie innym? Czy rzeczywiście był biedny, jak wielu świętych, czy był raczej dobrym gospodarzem? Odpowiedź tkwi w głębokim związku między jego wiarą, zaradnością a właściwym podejściem do dóbr materialnych.

Ekonomia św. Mikołaja

Ekonomia św. Mikołaja: Biskup Mirry dostrzegł, że posiadane środki mogą być darem, który powinien pomnażać duchowe dobro innych.

Św. Mikołaj pochodził z zamożnej rodziny chrześcijańskiej z Patary, miasta w starożytnej Licji (obecnie Turcja). Od najmłodszych lat wychowywano go w duchu chrześcijańskim, wpajając mu wartości takie jak miłość bliźniego i odpowiedzialność za potrzebujących. Po śmierci rodziców, którzy zmarli podczas epidemii, młody Mikołaj odziedziczył znaczny majątek. W tamtych czasach był to los wyjątkowy – wielu świętych, jak choćby św. Franciszek z Asyżu, rezygnowało z bogactwa, żyjąc w ubóstwie. Mikołaj jednak wybrał inną drogę: postanowił wykorzystać swoje dobra materialne jako narzędzie pomocy bliźnim.

Dziedzictwo po rodzicach stanowiło bazę jego działalności charytatywnej. Nie oznaczało to jednak, że sam Mikołaj żył w przepychu. Jego sposób zarządzania majątkiem wskazuje na głębokie zrozumienie roli bogactwa: nie jest ono celem, ale środkiem do realizacji Bożych planów. Mikołaj dostrzegł, że posiadane środki mogą być darem, który powinien pomnażać duchowe dobro innych. Więcej o świętym Mikołaju – tym prawdziwym, a nie tym z reklam gazowanego napoju znajdziecie TUTAJ

 

święty Mikołaj

Święty Mikołaj. Popkulturowy celebryta czy święty Kościoła katolickiego?

Ekonomia św. Mikołaja

Ekonomia św. Mikołaja: Woreczki ze złotem i anonimowy darczyńca

Jedna z najsłynniejszych opowieści o św. Mikołaju dotyczy jego pomocy trzem córkom zubożałego mężczyzny. Z powodu braku posagu ojciec planował oddać córki na drogę niemoralnego życia. Św. Mikołaj, chcąc uratować dziewczęta, trzykrotnie podrzucił do ich domu woreczki ze złotem. Legendy głoszą, że uczynił to nocą, aby pozostać anonimowym, co pokazuje jego pokorę i unikanie rozgłosu. Być może właśnie z tej historii wywodzi się zwyczaj obdarowywania się prezentami w dniu św. Mikołaja.

Tego rodzaju gesty nie były jednorazowym aktem dobroczynności, lecz świadomą i trwałą postawą. Św. Mikołaj stale pomagał potrzebującym, wspierał sieroty, wdowy i biednych. W swojej posłudze jako biskup był znany z troski o najuboższych i obrony uciśnionych, co dodatkowo umacniało jego autorytet moralny. Gdyby jego działalność była jednorazowym gestem nie zostałby zapamiętany jako najwspanialszy dobroczyńca na świecie!

Kto pomnaża Biskup Marek Mendyk Zachowuje tylko ten który pomnaża

Biskup Świdnicki Marek Mendyk: Zachowuje tylko ten kto pomnaża [TYLKO U NAS]

Ekonomia św. Mikołaja

Ekonomia św. Mikołaja: Skąd brał środki na działalność dobroczynną?

 

Pomoc materialna świadczona przez św. Mikołaja rodzi pytania: skąd miał na to wszystko środki? Czy wyłącznie z dziedzictwa? Odpowiedź jest bardziej złożona. Oprócz majątku odziedziczonego po rodzicach, Mikołaj jako biskup zarządzał dobrami wspólnoty kościelnej. W tamtych czasach Kościół pełnił nie tylko funkcje duchowe, ale także administracyjne i społeczne. Dobra kościelne, w tym darowizny od wiernych, służyły nie tylko utrzymaniu duchowieństwa, ale także opiece nad potrzebującymi.

Mikołaj wyróżniał się umiejętnością zarządzania powierzonymi środkami. Nie rozdawał majątku bezmyślnie, ale planował swoje działania, aby przynieść jak najwięcej dobra. Jego przykład pokazuje, że świętość i zdolność gospodarowania mogą iść w parze. Wbrew pozorom, „być świętym” nie oznacza „być biednym”, lecz umiejętnie wykorzystywać to, co się posiada, dla dobra innych.

Skupiamy się na hojności świętego Mikołaja, ale powinniśmy pamiętać, że „z pustego i Salomon nie naleje”. Potrzeby osób ubogich były wówczas ogromne i gdyby święty działał pod wpływem impulsu, mógłby w jeden dzień rozdać cały swój majątek. Wtedy jednak nie stałby się symbolem dobroczynności!

Święty Mikołaj nie mógł więc opierać się wyłącznie na odziedziczonym majątku. Jest też bardzo wątpliwe, by po prostu systematycznie uszczuplał zapewne niezbyt wielkie zasoby diecezji. Należy przypuszczać, że święty Mikołaj był genialnym menedżerem, który swoje i kościelne środki skutecznie pomnażał w taki sposób, że mógł nie tylko rozwijać działalność ewangelizacyjną ale i ofiarowywać w prezencie złoto!

O tym aspekcie osobowości świętego Mikołaja nie myślimy dzisiaj, a szkoda. Warto poważnie zastanowić się nad głębią osobowości tego święto.

 

Ekonom KEP Ks. Marcin Kokoszka

Ks. Marcin Kokoszka – nowy ekonom KEP. Wyjaśniamy czym się będzie zajmował [TYLKO U NAS]

EKONOMIA ŚW. MIKOŁAJA

Ekonomia św. Mikołaja: Fundamenty dla każdego z nas

 Św. Mikołaj opierał swoje podejście do ekonomii na kilku fundamentalnych zasadach, głęboko zakorzenionych w Ewangelii:

  1. Hojność jako wyraz miłości bliźniego
    Św. Mikołaj traktował pomaganie ubogim jako część swojego chrześcijańskiego powołania. Nie dawał dlatego, że miał dużo, ale dlatego, że rozumiał potrzeby innych. Jego pomoc była przemyślana i skierowana tam, gdzie była najbardziej potrzebna. Nie rozdawał bogactw chaotycznie, ale z rozwagą, dbając o to, aby wspierać tych, którzy naprawdę tego potrzebowali.

  2. Zarabianie i umiejętne gospodarowanie
    Święty Mikołaj musiał poświęcać bardzo dużo pracy zarządzaniu majątkiem w taki sposób, żeby nie tylko realizować zadania jakie stały przed diecezją, ale wypracowane środki mógł przeznaczyć również na dobroczynność. Nie możemy patrzeć na św. Mikołaja tylko na tego, który rozdaje prezenty – dostrzeżmy także, że na te prezenty musiał najpierw zarobić. Nie zrobiły mu ich elfy.

  3. Dyskrecja i pokora
    Mikołaj unikał rozgłosu, starając się, aby jego czyny były skierowane ku chwale Bożej, a nie ku jego własnej sławie. Ta postawa wciąż inspiruje ludzi, by pomagać innym bez oczekiwania na podziękowania czy uznanie.

  4. Wiara w Bożą Opatrzność
    Jego hojność wynikała z głębokiej wiary, że wszystko, co posiada, pochodzi od Boga, i że Bóg zadba o jego potrzeby, jeśli sam będzie pomagał innym. Wiara motywowała do ciężkiej pracy – nie mógł przecież doprowadzić do sytuacji, w której diecezja upadnie finansowo z powodu poniesienia nadmiernych wydatków charytatywnych. 

Ksiądz menedżer ks. Zbigniew Kucharski

Ks. Zbigniew Kucharski: Ksiądz – menedżer? [TYLKO U NAS]

EKONOMIA ŚW. MIKOŁAJA

Ekonomia św. Mikołaja: Żeby rozdawać złoto, najpierw trzeba umieć je wypracować

Ekonomia św. Mikołaja różniła się od dzisiejszego postrzegania bogactwa i sukcesu. Współczesna ekonomia często skupia się na akumulacji kapitału i osobistych korzyściach, podczas gdy św. Mikołaj widział bogactwo jako narzędzie służby. Był przekonany, że pieniądz, właściwie wykorzystany, może stać się narzędziem budowania Królestwa Bożego na ziemi.

Jednocześnie to właśnie postać Jego życie jest wezwaniem dla współczesnych chrześcijan, by przyjrzeć się swojemu podejściu do dóbr materialnych: swoich własnych i Kościoła katolickiego. Oczekujemy, że Kościół będzie realizował ambitne dzieła charytatywne, co zresztą od wieków czyni. Nie widzimy jednak związku między rozdawaniem a zarabianiem. Nie tylko świeccy, ale nawet duchowni czują konflikt między koniecznością inwestowania i zarabiania. Jednocześnie – zapewne każdy z nas – chciałby być świętym Mikołajem. Tylko co rozdamy, jeśli nie będziemy mieli? Skąd weźmy złoto na posag dla cnotliwych panien?

Święty Mikołaj motywuje i słusznie do hojności i wsparcia potrzebujących. To jednak dopiero połowa przekazu tego wielkiego świętego. Druga – wstydliwie przemilczana przez wieki – mówi o tym, że powinniśmy etycznie zarabiać nie tylko na swoje potrzeby, ale zarabiać tak, by było się czym dzielić z naszymi bliźnimi. To także zobowiązanie dla Kościoła – aby posiadanym majątkiem i kapitałem ludzkim tak gospodarować, by przynosił on jak dobre, etyczne zyski. A posiadając je będzie można naprawdę stać się nowym świętym Mikołajem – tak dobroczyńcą jak i ewangelizatorem.

wAkcji24.pl | Ekonomia | AWW| Fot. Późnośredniowieczna ikona greckiego prawosławia przedstawiająca świętego Mikołaja z Miry uderzającego Ariusza podczas Soboru Nicejskiego I, fot. Wikipedia | 6.12.2024

Mike Hopkins: Eucharystia w kosmosie [CAŁE PRZEMÓWIENIE ASTRONAUTY NASA]

Spędziłem 333 dni w kosmosie. Orbitowałem Ziemię ponad 5300 razy na wysokości 250 mil. I podczas tego czasu były inne stresujące momenty i wydarzenia, chwile strachu, które wystawiały moją wiarę na próbę. Bo jeśli moja wiara była silna, dlaczego musiałem się bać? -...

Mariusz Drapikowski: Położył rękę na mojej głowie. W ciągu tygodnia wrócił wzrok, możliwość poruszania się.

wAkcji24.pl Opinie | Mariusz Drapikowski: Zachorowałem na stwardnienie rozsiane. Straciłem wzrok w jednym oku całkowicie, w drugim w znacznym stopniu. Moja żona jest lekarzem, więc byłem leczony w instytutach w Polsce i na świecie. Niestety choroba rozwijała się gwałtownie, także każdego tygodnia, każdego kwartału znaczna część mojego zdrowia była zabierana.

Ks prał. Stanisław Szczepaniec: Doświadczenie Mojżesza. 5 kroków do pełnej Adoracji

wAkcji24.pl Opinie | Ks. Prał. Stanisław Szczepaniec: Chcę przywołać doświadczenia Mojżesza z góry Horeb. Mojżesz zobaczył tam płonący krzew i powiedział do siebie, podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku.

ks. Jozef Suchar: Bóg pyta – czy zabierzesz mnie do domu?

​​wAkcji24.pl | Ks. Józef Suchar: "Wciąż mi to brzmi w mojej głowie, zwłaszcza w kościele podczas mszy świętej lub adoracji przed Eucharystią". Wypowiedź ks. Suchara podczas konferencji "On tu jest!".     Jestem prostym księdzem z pogranicza ze słabym...

Bp Marek Mendyk: Adoracja sprawia, że nasze kruche, ludzkie możliwości zostają wzbogacone o możliwości samego Boga

wAkcji24.pl Wiara | Biskup Marek Mendyk: Jako adorujący jesteśmy trochę jak ci, co podejmują omdlałe ręce Mojżesza prowadzącego Izraelitów do walki – mówił ordynariusz świdnicki podczas konferencji poświęconej adoracji „On tu jest”.