W recenzji zatytułowanej „Jeżeli cofniesz rękę Swą, zapadnę się w nicość zupełną” Krzysztof Kotowicz, szef Diecezjalnej Agencji Informacyjnej, proponuje czytelnikowi nie tylko lekturę książki, ale także intelektualną i duchową podróż po rubieżach cywilizacyjnej transformacji. Władca świata, powieść Roberta Hugh Bensona z 1907 roku, jest w tej refleksji punktem wyjścia do rozważań nad współczesnością – coraz bardziej przypominającą dystopijny świat, który Benson nakreślił ponad sto lat temu.
Michał Kondrat: Film „Ja Jestem Niepokalane Poczęcie” skupia się na korzyściach płynących z pogłębiania z Nią relacji
Krzysztof Kotowicz: Świetlane koncepcje powszechnej międzyludzkiej zgody są zagrożeniem
Krzysztof Kotowicz zauważa, że marzenia o świecie idealnym – o wspólnym języku, równości i pokoju – w swojej pozornej świetlistości niosą realne zagrożenia. Wskazuje, że „mamienie ludzi wszechogarniającą jednomyślnością wyprzedza każdy totalitaryzm”.
Jak często łapiemy się na marzeniu o świecie idealnym, w którym nikt z nikim się o nic nie spiera, a każdy z każdym się zgadza? Ile razy dziennie wydaje się nam, że byłoby cudownie, gdybyśmy mieli te same poglądy, tę samą walutę i te same… kabelki do ładowarek smartfonów. Gdy dodać do tego wspólny dla wszystkich ludzi język oraz światowy rząd zatroskany o równość, zdrowie i globalne braterstwo, majaczy przed nami idylliczny miraż, do którego chciejmy tylko dążyć.
Przekonanie o potrzebie jednolitego systemu wartości, struktury społecznej i języka jest – jego zdaniem – nie tyle utopią, co preludium do globalnej tyranii. Recenzent nie ukrywa, że dostrzega w tej wizji odbicie naszej współczesności: medialnych sloganów, politycznej poprawności i ideologicznej presji. Benson przewidział to wszystko w swoim dziele.
Rzadko kiedy zdajemy sobie sprawę z utopijnego charakteru takich planów, bo utkane są w pociągające frazy wygłaszane z wszelkich dostępnych mównic. Dzięki sile mediów elektronicznych są błyskawicznie multiplikowane, naturalnie i sztucznie lewarowane, a każdy przejaw sceptycyzmu czy oporu błyskawicznie jest traktowany jako zacofanie, zaściankowość, ciemnogród, fanatyzm i upór. Słowo „konserwatyzm” w tym kontekście ma negatywną konotację, a słowo „tradycja” utożsamiane jest z anachronizmem. „Średniowiecze” wbrew historycznym faktom uchodzi za epokę kulturalnej i intelektualnej próżni.

Krzysztof Kotowicz: Z kłamstwem wygrywaj prawdą
Krzysztof Kotowicz: Ostatni bastion wolności
Krzysztof Kotowicz: Powtarzalność i przewidywalność gwarantują komfort
Centralnym motywem recenzji Kotowicza jest analiza „humanitaryzmu” – terminu, który w świecie Bensona nie jest już szlachetnym odruchem serca, lecz systemem ideologicznym, który tłumi indywidualność. „Nie staje w obronie prawdy, ale raczej przywłaszcza ją sobie” – pisze Benson ustami jednej z postaci, a Kotowicz rozwija tę myśl, wskazując, że humanitaryzm działa „lobotomicznie” – miękko i pozornie bez przemocy, a jednak skutecznie eliminując głębię duchową człowieka.
Taki świat – perfekcyjnie zorganizowany, przewidywalny, pozbawiony miejsca na błąd czy spontaniczność – staje się piekłem zautomatyzowanej egzystencji. Krzysztof Kotowicz ostrzega:
Wszystko doskonale (no, może prawie…) zaprojektowane i wykonane. Wszędzie perfekcyjna (no, może prawie…) organizacja i funkcjonalność. Bez względu na to, kto kim jest w tej starannie ułożonej i permanentnie dopracowywanej rzeczywistości, zna swoje miejsce, dzięki czemu nikt nikomu nie wchodzi w drogę. Tryby tak skonstruowanego mechanizmu społecznego nie pozostawiają marginesu na błąd, przeoczenie lub podejmowane z premedytacją próby jego zakłócenia czy rozmontowania. Nie jest nikomu potrzebna wolność i indywidualność, skoro powtarzalność i przewidywalność gwarantują komfort. Świat idealny?
Szef Diecezjalnej Agencji Informacyjnej pyta: czy naprawdę chcemy w takim świecie żyć?

Biskup Świdnicki Marek Mendyk wzywa do postu i modlitwy w intencji Ojczyzny i pokoju na świecie!
Krzysztof Kotowicz: Ostatni bastion wolności
Krzysztof Kotowicz: Ta opowieść dzieje się teraz
Jednym z najmocniejszych aspektów recenzji jest opowieść o marginalizacji religii – ukazanej w powieści Bensona jako proces nie tylko społeczno-polityczny, ale także psychologiczny. Chrześcijaństwo zostaje zepchnięte do niszy, a jego wyznawcy – wykluczeni, prześladowani lub wykorzenieni z życia publicznego. Opis mordu na kapłanie przy ołtarzu czy spalenie katedry św. Jerzego nie są w recenzji jedynie ilustracją okrucieństwa – to symbole upadku ducha, zanikającej obecności sacrum w zsekularyzowanym świecie.
Kotowicz mocno akcentuje tę przepaść pomiędzy światem Bensona a naszym współczesnym: Dla autora recenzji znikają granice między literaturą a rzeczywistością – powieść staje się proroctwem spełniającym się na naszych oczach.
Może już wiesz, że opowieść, wokół której tkam tę refleksję, dzieje się… teraz. A może postrzegasz oszczędnie odkrywane przeze mnie jej urywki jako rodzaj fantazji na temat świata przyszłości, w którym religia i religijność, chrześcijaństwo i chrześcijanie są swego rodzaju skansenem. I dzięki temu nie wtrącają się w sferę publiczną, zepchnięci do nisz, są tolerowanym (znoszonym łaskawie) reliktem przeszłości. Ta wizja niepokoi Cię albo odpowiada Tobie. W tej dychotomii nie da się zachować neutralności. Niezależnie od Twojej opcji w tej kwestii, w sposób wolny stawiasz Siebie w określonej pozycji, od której zależy cały ciąg dalszy. Ciąg dalszy nie tej opowieści, ale kontynuacja Twojego życia, także bliskich Tobie osób i Twoje relacje z innymi ludźmi.

Czy Zachód przechodzi na islam?
Krzysztof Kotowicz: Ostatni bastion wolności
Krzysztof Kotowicz: Wiara jako ostatnia linia obrony
Bardzo mocnym elementem recenzji jest również interpretacja symboliki zawartej w książce. Kotowicz przywołuje opis podziemnych miast, wszechobecnej sztuczności i technologicznego triumfu – widzi w nich metaforę wyparcia człowieczeństwa przez funkcjonalność. Wskazuje, że w świecie Bensona to, co naturalne – światło, wiara, miłość – zostaje zastąpione przez syntetyczne substytuty. „Wiara zostanie zastąpiona podporządkowaniem się, nadzieja – pogodzeniem się z losem, a miłość zamieni się w filantropię” – pisze z goryczą szef Diecezjalnej Agencji Informacyjnej.
Ten fragment recenzji jest szczególnie wymowny: „To nie wszystko, bo syntetyczny, czyli nienaturalny i nieprawdziwy świat wcześniej pochłania wszystkie inne domeny Twojej, mojej – ludzkiej wolności i sprawczości”. Właśnie na tym poziomie Krzysztof Kotowicz najbardziej zbliża się do głębokiej duchowej refleksji: mówi o tym, co konstytuuje człowieka, i co jest w nim niezbywalne.
Zakończenie recenzji to mocny apel. Mimo całego pesymizmu i grozy wizji przedstawionych przez Bensona, Kotowicz nie pozostawia czytelnika w rozpaczy. Wskazuje, że jedyną drogą ocalenia jest chrześcijaństwo. To ono – według autora – „przeprowadzi nas – Ciebie i mnie – przez kryzys świata, a nawet jego koniec”. Jest to ostatni bastion człowieczeństwa, wolności, sensu i prawdy. Recenzja kończy się więc nutą nadziei – nie na świat zewnętrzny, ale na wnętrze człowieka.
Krzysztof Kotowicz przytacza fakt, że Władca świata był wskazywany przez dwóch papieży – Benedykta XVI i Franciszka – jako książka godna uwagi. Takie uznanie dla dzieła literackiego sprzed ponad wieku tylko potwierdza jego wyjątkowy charakter. Nie jest to science-fiction w stylu rozrywkowym. To raczej przypowieść, która dotyka duchowych korzeni cywilizacji. I jeśli wciąż potrafi inspirować, to znaczy, że spełniła swoje prorocze zadanie.
Cały artykuł Krzysztofa Kotowicza pod linkiem
wAkcji24.pl | Kultura | MOK, Krzysztof Kotowicz źrodło: Kotowicz.pl | Zdjęcie: Wizyta św. Jana Pawła II w Gnieźnie 1979 r. Fot. Barbara Bartkowiak CC BY-SA 4.0, | 2.04.2025