Czy polska szkoła jeszcze wychowuje, czy już tylko rozlicza się z kolejnych procedur? Podczas debaty Warszawskiego Forum Oświatowego wybrzmiała teza, która powinna wywołać poważną dyskusję nie tylko wśród nauczycieli, ale też rodziców i samorządowców: autonomia w edukacji nie jest żadnym przywilejem ani ozdobnikiem nowoczesnej szkoły. To warunek jej sensownego działania. Problem w tym, że dziś coraz częściej mówi się o niej w teorii, podczas gdy w praktyce system coraz mocniej ją ogranicza.
Autonomia w edukacji to nie luksus. Bez niej szkoła staje się fabryką papierów
Warszawskie Forum Oświatowe: Autonomia w edukacji wróciła do centrum debaty
Temat autonomii szkoły, nauczyciela i ucznia powrócił z dużą siłą podczas pierwszego w 2026 roku spotkania Warszawskiego Forum Oświatowego. Debata odbyła się pod hasłem „Drogi ku mądrej edukacji. Autonomia w edukacji – luksus czy konieczność?” i była próbą uchwycenia jednego z najważniejszych problemów polskiego systemu edukacji. Chodzi o rosnącą rozbieżność między deklaracjami o nowoczesnej szkole a realiami codziennej pracy nauczycieli i dyrektorów.
W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele środowisk edukacyjnych, samorządowych, naukowych i społecznych, a rozmowę otwierającą z byłą minister edukacji Katarzyną Hall, którą poprowadziła Anna Sobala-Zbroszczyk. W debacie uczestniczyli również m.in. Maria Kotowska, Anna Rękawek, Danuta Kozakiewicz, Anna Sobala-Zbroszczyk, Anna Wróbel, Małgorzata Żuber-Zielicz, Janusz Kostynowicz, Włodzimierz Paszyński, Radosław Potrac, Włodzimierz Taboryski, Wiesław Włodarski, Włodzimierz Zielicz.
Nieprzypadkowo temat autonomii szkoły wybrzmiał właśnie teraz. Dyskutanci wskazywali, że w momencie zapowiadanych zmian i kolejnych reform szczególnie mocno widać, jak łatwo można mówić o podmiotowości ucznia i nauczyciela, a równocześnie budować system, który krok po kroku tę podmiotowość ogranicza. Autonomia w edukacji okazuje się więc nie modnym hasłem, ale papierkiem lakmusowym jakości państwowej polityki oświatowej. Szkoła, która nie ma przestrzeni do rozsądnego działania, zaczyna funkcjonować według logiki formularza, tabelki i sprawozdania. A wtedy zamiast edukacji pojawia się administracyjne zarządzanie młodym człowiekiem.
Autonomia w edukacji to nie luksus. Bez niej szkoła staje się fabryką papierów
Dziecko nie nauczy się samodzielności w systemie opartym tylko na kontroli
Jedna z najważniejszych myśli, jaka wybrzmiała podczas forum, dotyczyła początku edukacyjnej drogi człowieka. Uczestnicy debaty zwracali uwagę, że troska o autonomię dziecka powinna zaczynać się bardzo wcześnie, już na etapie przedszkolnym. To właśnie wtedy dziecko zaczyna działać aktywnie, testować świat, podejmować decyzje, budować relacje i rozwijać sprawczość. Jeżeli system od pierwszych lat zamiast wzmacniać odpowiedzialność i samodzielność, zaczyna wtłaczać ucznia w sztywne ramy, to później trudno oczekiwać, że szkoła wychowa ludzi samodzielnych, twórczych i gotowych do myślenia.
To zresztą jeden z największych paradoksów współczesnej edukacji. Nauczyciel ma kształcić ucznia ku autonomii, ale sam często działa w środowisku, które tej autonomii mu odmawia. Ma uczyć odwagi, odpowiedzialności i samodzielnego osądu, a jednocześnie sam bywa skrępowany przepisami, narzuconymi metodami, kontrolą i koniecznością nieustannego dokumentowania swojej pracy. W takich warunkach dialog z uczniem staje się luksusem, bo łatwiej jest „realizować podstawę”, „odhaczać wymagania” i produkować dowody zgodności z systemem. Problem polega na tym, że szkoła nie może jednocześnie wychowywać do wolności i działać według logiki nieufności wobec wszystkich uczestników procesu edukacyjnego.
Uczestnicy debat zwracali uwage, że autonomia nauczyciela nie oznacza przecież dowolności ani chaosu. Nie chodzi o to, by każdy robił, co chce, ale by mógł wybierać to, co ma sens z perspektywy konkretnej klasy, konkretnego ucznia i konkretnej sytuacji wychowawczej. Mądra edukacja zawsze potrzebuje elastyczności. Tam, gdzie wszystko jest zbyt drobiazgowo opisane, skontrolowane i skatalogowane, zaczyna brakować miejsca na odpowiedzialną decyzję. A bez odpowiedzialnej decyzji nie ma ani dobrego wychowania, ani prawdziwego nauczania.
Autonomia w edukacji to nie luksus. Bez niej szkoła staje się fabryką papierów
Biurokracja dławi szkołę skuteczniej niż najgorszy podręcznik
Najmocniej wybrzmiał podczas debaty problem biurokracji. Uczestnicy wskazali trzy główne bariery rozwoju szkół autonomicznych: rozrastającą się papierologię, zbyt częste i zbyt szczegółowe zmiany prawa oświatowego oraz brak wiary w to, że o autonomię w ogóle można skutecznie walczyć.
W czasie forum przywołano również dane pokazujące skalę nadzoru nad szkołami. Zwrócono uwagę, że samo Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz kuratoria dysponują tysiącami pracowników, którzy zajmują się kontrolowaniem placówek, a równolegle podobne zadania realizują liczni urzędnicy samorządowi. W efekcie około 20 tysięcy placówek edukacyjnych funkcjonuje w gęstej sieci nadzoru i obowiązków formalnych. Nauczyciel, który znaczną część energii przeznacza na obsługę biurokratycznej machiny, ma coraz mniej czasu na refleksję, rozwój, rozmowę z uczniem czy budowanie szkolnej wspólnoty.
W tym sensie biurokracja staje się nie tylko technicznym utrudnieniem, ale realnym zagrożeniem dla jakości edukacji. Im więcej formalnych zabezpieczeń, tym mniej zaufania. Im mniej zaufania, tym mniej samodzielności. A im mniej samodzielności, tym słabsza szkoła.
Autonomia w edukacji to nie luksus. Bez niej szkoła staje się fabryką papierów
Reforma może jeszcze mocniej szkołę uzależnić od kontroli
W trakcie obrad dużo miejsca poświęcono także zapowiadanej reformie „Kompas Jutra”. Z debaty wyłonił się wyraźny niepokój: planowane zmiany, choć przedstawiane jako nowoczesne i potrzebne, mogą w praktyce jeszcze głębiej ingerować w metodykę nauczania, a więc ograniczać przestrzeń decyzyjną nauczycieli. To bardzo ważny sygnał. W polskiej debacie publicznej reformy edukacyjne zbyt często prezentowane są jako automatycznie dobre tylko dlatego, że są nowe. Tymczasem nie każda zmiana oznacza poprawę. Reforma, która zwiększa centralne sterowanie szkołą, nie buduje nowoczesności, lecz wzmacnia uzależnienie szkół od odgórnych instrukcji.
Tymczasem od szkoły oczekuje się, by przygotowywała młodych ludzi do życia w świecie zmiennym, złożonym i nieprzewidywalnym. Takiego celu nie da się osiągnąć za pomocą modelu, w którym wszystko ma być jednakowe, wystandaryzowane i łatwe do skontrolowania. Uczeń nie uczy się myślenia krytycznego w systemie, który sam boi się różnorodności metod i rozwiązań. Nauczyciel nie będzie innowacyjny, jeśli każdy ruch będzie oceniał pod kątem zgodności z kolejną interpretacją przepisów. Dyrektor nie stworzy szkoły odpowiadającej na lokalne potrzeby, jeśli zamiast prowadzić wspólnotę, będzie administrował ryzykiem.
Dlatego pytanie o autonomię w edukacji jest w istocie pytaniem o to, jak rozumiemy państwo i jego relację ze szkołą. Czy szkoła ma być wykonawcą centralnych poleceń, czy instytucją zaufania publicznego, która odpowiada za rozwój młodego człowieka? To nie jest spór akademicki. Od odpowiedzi zależy, czy w kolejnych latach polska edukacja będzie odzyskiwała sens, czy jeszcze bardziej ugrzęźnie w kulturze pozorów.
Autonomia w edukacji to nie luksus. Bez niej szkoła staje się fabryką papierów
Bez autonomii nie będzie mądrej edukacji
Debata Warszawskiego Forum Oświatowego pokazała jeszcze jedną ważną rzecz: autonomia nie jest postulatem niszowym ani sentymentalnym wspomnieniem o lepszych czasach. To konkretna potrzeba wynikająca z doświadczenia ludzi, którzy od lat pracują w edukacji i widzą, jak system krok po kroku odbiera szkole oddech. Co ciekawe, część uczestników odwoływała się nawet do własnych doświadczeń z przeszłości, wskazując, że paradoksalnie bywały okresy, w których – mimo politycznych ograniczeń – przestrzeń praktycznej autonomii bywała większa niż dziś.
Debata „Drogi ku mądrej edukacji. Autonomia w edukacji – luksus czy konieczność?” została zorganizowana przez Radę Programową Warszawskiego Forum Oświatowego, wspieraną przez Fundację Punkt Wiedzy. Spotkanie wsparli również partnerzy: Akademia Techniczno-Artystyczna Nauk Stosowanych w Warszawie, 21 Społeczne Liceum Ogólnokształcące im. Jerzego Grotowskiego, Fundacja Eduko, Polskie Stowarzyszenie Dalton, OMEP Polska, Instytut Biznesu, Agencja Informacyjna, Towarzystwo Przyjaciół I Społecznego Liceum Ogólnokształcącego, Przedszkole nr 31 im. Zdzisława Witwickiego oraz Mazowieckie Stowarzyszenie na rzecz Uzdolnionych.
wAkcji24.pl | Kultura | KNN | źródło: Agencja Informacyja | Fot. Fundacja Punkt Wiedzy | 16.03.2026




