Ponad 80 proc. nastolatków na świecie nie osiąga zalecanego poziomu aktywności fizycznej. Eksperci przekonują, że to nie tylko kwestia lenistwa czy złych nawyków, lecz przede wszystkim warunków, w jakich dzieci dorastają — braku bezpiecznych podwórek, terenów rekreacyjnych i dostępnych zajęć sportowych. Europejski projekt B-Challenged, realizowany także na warszawskiej Pradze-Północ, próbuje to zmienić. A katolickie spojrzenie na sport — z Janem Pawłem II na czele — przypomina, że w grę wchodzi coś więcej niż kondycja.
Podwórko przegrywa z ekranem. Dlaczego dzieciom brakuje ruchu — i co ma z tym wspólnego godność ciała
Skala problemu: dzieci ruszają się coraz mniej
Liczby są niepokojące. Jak wskazuje dr Teatske Altenburg, profesor Amsterdam University Medical Center i kierowniczka projektu B-Challenged, jedynie 7–30 proc. dzieci i młodzieży w wieku 5–17 lat na całym świecie wykazuje wystarczający poziom aktywności fizycznej. Konsekwencje są poważne: rośnie ryzyko chorób niezakaźnych związanych ze stylem życia — otyłości, cukrzycy typu 2, a także problemów natury psychicznej.
Zgodnie z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia dzieci i młodzież powinny podejmować średnio co najmniej 60 minut dziennie aktywności o umiarkowanej lub wysokiej intensywności. W Polsce zaledwie około połowy dzieci codziennie bawi się aktywnie na poziomie uznawanym za korzystny dla zdrowia. Jeszcze więcej do myślenia dają badania Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie prowadzone w ramach projektu „WF z AWF”: ponad 90 proc. dzieci nie jest wszechstronnie przygotowanych do prowadzenia aktywnego stylu życia, a jedynie 12–30 proc. potrafi poprawnie wykonywać podstawowe czynności ruchowe — bieganie, skakanie czy rzucanie piłką.
Od września roślinny obiad w szkole. Kto zapytał o zdanie rodziców — i o piątek?
Podwórko przegrywa z ekranem. Dlaczego dzieciom brakuje ruchu — i co ma z tym wspólnego godność ciała
To nie brak motywacji, lecz brak miejsca
Łatwo obarczyć winą same dzieci. Badaczka z Amsterdam UMC stanowczo się temu sprzeciwia. — Główną przyczyną braku aktywności fizycznej nie jest brak motywacji, ponieważ dzieci mają wewnętrzną motywację do aktywności — zwłaszcza uczniowie szkół podstawowych, którzy po prostu się bawią, najlepiej na świeżym powietrzu — podkreśla dr Altenburg. Problem leży gdzie indziej: — Brakuje bezpiecznych, atrakcyjnych i dobrze utrzymanych przestrzeni, w których mogłyby się bawić na świeżym powietrzu. Być może brakuje również przystępnych cenowo zajęć pozalekcyjnych.
To spostrzeżenie ma swój ciężar społeczny. Badania z wielu krajów pokazują, że dzieci z mniej uprzywilejowanych dzielnic częściej zmagają się z nadwagą i otyłością, rzadziej uczestniczą w zorganizowanych zajęciach sportowych i mają ograniczony dostęp do bezpiecznych miejsc zabawy. — Jeżeli w okolicy brakuje terenów rekreacyjnych, ścieżek rowerowych czy bezpiecznych przestrzeni do zabawy, dzieci mają mniej okazji do codziennego ruchu — ocenia dr Anna Dzielska z Instytutu Matki i Dziecka. Nierówność zaczyna się więc nie od charakteru dziecka, lecz od mapy miasta.
ks. Jakub Klimontowski: Zadania ojca – walka o miłość, dobro i zbawienie
Podwórko przegrywa z ekranem. Dlaczego dzieciom brakuje ruchu — i co ma z tym wspólnego godność ciała
Ekrany zamiast trzepaka
Drugą stroną medalu jest cyfrowa konkurencja. Coraz większą część wolnego czasu dzieci spędzają przed ekranami. Z raportu NASK wynika, że korzystają z internetu średnio niemal pięć godzin dziennie w dni powszednie, a w weekendy jeszcze dłużej. — Wiele dzieci doświadcza FOMO, czyli strachu przed tym, że coś je ominie, więc cały czas chcą być częścią rozmów o tym, co dzieje się online — tłumaczy dr Altenburg.
Mamy zatem dwa zazębiające się mechanizmy: z jednej strony zbyt mało okazji do ruchu i ograniczony dostęp do przestrzeni, z drugiej — ogromną atrakcyjność świata cyfrowego. Podwórko przegrywa nie dlatego, że dziecko go nie chce, ale dlatego, że często go po prostu nie ma, a ekran jest zawsze pod ręką.
Piramida żywieniowa przewrócona do góry nogami — co oznaczają nowe wytyczne żywieniowe w USA?
Podwórko przegrywa z ekranem. Dlaczego dzieciom brakuje ruchu — i co ma z tym wspólnego godność ciała
B-Challenged: zmiany projektowane razem z mieszkańcami
Właśnie na najbardziej zaniedbanych obszarach koncentruje się projekt badawczy B-Challenged, realizowany w Danii, Niemczech, Polsce, Hiszpanii i Holandii. Obejmuje dzieci w wieku 6–12 lat mieszkające w dzielnicach z barierami w dostępie do infrastruktury sprzyjającej aktywności. W Polsce jest to warszawska Praga-Północ.
Tym, co wyróżnia projekt, jest metoda. — Zamiast narzucać gotowe działania, angażujemy społeczności lokalne w ich projektowanie. Dzięki temu zwiększamy szanse, że zmiany będą skuteczne, akceptowane i trwałe — wyjaśnia dr Dzielska. W prace włączeni są nie tylko naukowcy i samorządowcy, ale też rodzice, nauczyciele i same dzieci. — Zawsze należy konsultować z dziećmi elementy tworzone z myślą o nich. Projektowanie placu zabaw przyjaznego dla dzieci we współpracy z nimi powinno być wymogiem prawnym — dodaje dr Altenburg. Badacze najpierw rozpoznają bariery, potem wspólnie wypracują rekomendacje, które będzie można wdrażać także w innych miastach. Projekt finansuje Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach międzynarodowego partnerstwa ERA4Health.
Alarmujący raport Banków Żywności. Co czwarte dziecko bez drugiego śniadania w szkole
Podwórko przegrywa z ekranem. Dlaczego dzieciom brakuje ruchu — i co ma z tym wspólnego godność ciała
Sport w oczach Kościoła: ciało, godność i troska o najmniejszych
Kościół nigdy nie traktował ciała jako czegoś podrzędnego wobec ducha. Św. Jan Paweł II, sam człowiek gór, nart i kajaków, uczynił ze sportu przedmiot poważnej refleksji. Podczas Jubileuszu Sportowców w 2000 roku mówił: „Potencjał ukryty w sporcie sprawia, że jest on szczególnie ważnym narzędziem integralnego rozwoju człowieka oraz czynnikiem niezwykle przydatnym w procesie budowania społeczeństwa bardziej ludzkiego”. Ruch nie jest więc tylko profilaktyką otyłości — to szkoła cnót: wielkoduszności, uczciwości, szacunku dla własnego i cudzego ciała. Odbierając dziecku podwórko, odbieramy mu nie tylko zdrowie, ale i przestrzeń dojrzewania charakteru.
Ta antropologia ma bezpośrednie przełożenie na kwestię, którą podnoszą badacze B-Challenged: nierówny dostęp do bezpiecznej zabawy. Jeśli dzieci z uboższych dzielnic mają mniej szans na ruch, to nie jest jedynie problem urbanistyczny — to sprawa sprawiedliwości i dobra wspólnego. Katolicka nauka społeczna nazywa to preferencyjną opcją na rzecz ubogich: wspólnota powinna najpierw pochylić się nad tymi, którym warunki życia odbierają szanse. Plac zabaw na Pradze-Północ staje się w tym świetle czymś więcej niż inwestycją — jest gestem troski o godność najmłodszych.
Chrześcijańska tradycja od początku widziała w sporcie obraz życia duchowego. Św. Paweł pisał do Koryntian: „Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdziwie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali. Każdy, który staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia” (1 Kor 9,24–25). Uczyć dziecko biegać, skakać i rzucać piłką to nie błahostka — to wprowadzać je w rytm zdrowego, celowego, wspólnotowego wysiłku. Warto, byśmy jako społeczeństwo — i jako Kościół — nie oddali tego pola bez walki ekranowi.