Drugie życie rzeczy. Dlaczego Polacy z chudszym portfelem na nowo odkrywają re-commerce
Od niszy do masowości w pięć lat
Skala zmiany jest uderzająca. W 2021 roku zaledwie 6 proc. Polaków decydowało się na sprzedaż używanych, ale wciąż pełnowartościowych rzeczy. Dziś, według badania zrealizowanego przez pracownię SW Research na zlecenie OLX (kwiecień 2026, próba 838 osób), robi to już 36 proc. respondentów. Jeśli doliczyć kupujących, cały segment re-commerce obejmuje 59 proc. rodaków.
Rynek dojrzewa razem ze społeczeństwem. Pięć lat temu motorem zmian była najmłodsza generacja — to osoby w wieku 18–24 lata najczęściej sięgały po towary z drugiej ręki. Dziś ci sami ludzie weszli w dorosłość, zaczęli zarabiać i zakładać rodziny, a nawyk zabrali ze sobą. Najwięcej nieużywanych przedmiotów sprzedają obecnie osoby w wieku 25–34 lata, a ich udział — 43 proc. — jest dwukrotnie wyższy niż zaledwie dwa lata temu. Pokolenie „wkręcone” w używane za młodu skutecznie zaraziło tym nawykiem swoich rówieśników.
Pasja przegrywa z portfelem. Prawie połowa Polaków rezygnuje z hobby
Drugie życie rzeczy. Dlaczego Polacy z chudszym portfelem na nowo odkrywają re-commerce
Coraz mniej w portfelu, coraz więcej rozsądku
Trudno oderwać ten trend od stanu domowych budżetów. Choć nominalnie pensje w ostatnich latach rosły, kilka lat wysokiej inflacji zjadło znaczną część podwyżek, a wzrost realnej siły nabywczej wyraźnie wyhamował. Dane GUS o budżetach gospodarstw domowych i analizy portali ekonomicznych pokazują to samo: Polacy wydają ostrożniej, bo w kieszeni realnie zostaje mniej, niż wskazywałyby słupki wynagrodzeń. Rosnące koszty energii, żywności i usług sprawiają, że wielu z nas liczy każdą złotówkę.
W tym świetle re-commerce przestaje być kaprysem, a staje się racjonalną strategią. Widać to w liczbach. W ciągu ostatniego roku 30 proc. badanych wydało na zakupy z drugiej ręki od 200 do 500 zł, co czwarty — od 500 do 1000 zł, a 14 proc. — od 1001 do 3000 zł. To nie są symboliczne kwoty; to realne oszczędności, które zostają w budżecie na inne, ważniejsze cele.
Mniej dzieci to mniej pieniędzy i praca do późnej starości. Eksperci McKinsey ostrzegają przed konsekwencjami spadku urodzeń
Drugie życie rzeczy. Dlaczego Polacy z chudszym portfelem na nowo odkrywają re-commerce
Drugie życie rzeczy, czyli ekonomia, która się opłaca
Najciekawsze jest jednak to, co dopiero przed nami. Konsumenci nie powiedzieli w tej sprawie ostatniego słowa. Niemal połowa uczestników badania OLX deklaruje, że w najbliższej przyszłości zwiększy wydatki na przedmioty z drugiej ręki. Co piąta osoba planuje wzrost, choć nie potrafi jeszcze podać jego skali, a 26 proc. ma już sprecyzowane plany — 17 proc. chce wydać o około 20 proc. więcej, a 9 proc. aż o połowę. Prekursorzy trendu, dzisiejsi trzydziestolatkowie, zapowiadają, że powiększą swoje wydatki na używane dokładnie o połowę.
— Re-commerce w Polsce przeszedł spektakularną drogę od konieczności ekonomicznej do w pełni świadomego wyboru stylu życia. Polacy dostrzegli, że platformy takie jak OLX oferują nie tylko oszczędność, ale też unikalność i jakość — komentuje Kamil Szabłowski, PR & Communication Manager OLX. — Fakt, że niemal połowa z nas planuje jeszcze zwiększyć budżety na rzeczy używane, to jasny sygnał: re-commerce nie jest chwilową modą, lecz trwałym fundamentem nowoczesnego handlu.
Za tą filozofią stoi prosta arytmetyka. Kupując dobrej klasy rzecz używaną, płacimy za trwałość, która już się sprawdziła, zamiast finansować kolejny produkt zaprojektowany tak, by zepsuć się tuż po upływie gwarancji. Drugie życie rzeczy to bunt wobec pułapki nieustannego kupowania nowości, w której realnym kosztem jest nie tylko cena, ale i rozczarowanie jakością.
Waga, która kosztuje więcej niż zdrowie. Ekonomia kobiecej sylwetki
Drugie życie rzeczy. Dlaczego Polacy z chudszym portfelem na nowo odkrywają re-commerce
Ekologia, która dzieje się przy okazji
Re-commerce ma jeszcze jedną, często niedocenianą zaletę: jest ekologią w praktyce, a nie w deklaracji. Każdy sprzedany zamiast wyrzucony przedmiot to mniej odpadów na wysypisku i mniej surowców oraz energii zużytych na wyprodukowanie nowego zamiennika. Ubranie, mebel czy telefon, który zyskuje kolejnego właściciela, wydłuża swój cykl życia i realnie zmniejsza nasz ślad środowiskowy
Troska o portfel i troska o planetę okazują się iść ramię w ramię. Nie trzeba wybierać między oszczędnością a odpowiedzialnością — w re-commerce jedno wynika z drugiego. Ekonomia obiegu zamkniętego staje się codzienną decyzją milionów Polaków, którzy najpierw sprawdzają, czy dana rzecz jest już gdzieś dostępna z drugiej ręki.
John Burn-Murdoch: Martwimy się o dzietność, a problemem jest globalna samotność [ANALIZA]
Drugie życie rzeczy. Dlaczego Polacy z chudszym portfelem na nowo odkrywają re-commerce
Umiar zamiast „kultury odrzucenia". Spojrzenie katolickiej nauki społecznej
Dla katolika ten trend jest czymś więcej niż ciekawostką rynkową — to praktyczne odkrywanie cnoty, o której Kościół mówi od dawna. Katolicka nauka społeczna nie potępia dobrobytu ani zakupów, ale ostrzega przed konsumpcjonizmem, który utożsamia sens życia z posiadaniem coraz nowszych rzeczy. Papież Franciszek w encyklice Laudato si’ nazywa chorobę współczesnej gospodarki po imieniu: to „kultura odrzucenia, która dotyka zarówno wykluczonych ludzi, jak i rzeczy szybko zamieniane w śmieci” (nr 22). Produkt psujący się zaraz po gwarancji i wyrzucany bez namysłu jest dokładnie owocem tej kultury. Dając rzeczom drugie życie, Polacy — często nieświadomie — realizują ewangeliczny nakaz szacunku wobec dóbr, które są nam jedynie powierzone.
Drugą stroną tej samej cnoty jest właściwa hierarchia wartości. Św. Jan Paweł II pisał w encyklice Centesimus annus, że „samo dążenie do lepszego życia nie jest niczym złym, lecz naganny jest taki styl życia, który wyżej stawia «posiadanie» niż «bycie»” (nr 36). Re-commerce, gdy nie zamienia się w kolejny pęd do gromadzenia tanich rzeczy, może być właśnie ćwiczeniem z umiaru: uczy odróżniać potrzebę od zachcianki, a jakość od nowości. W tym sensie chudszy portfel bywa nieoczekiwanym nauczycielem, przypominając prawdę, którą Kościół głosi od wieków — że dobra tego świata mają służyć człowiekowi, a nie odwrotnie.