W Kościele katolickim Wielka Środa od wieków kieruje uwagę wiernych ku Judaszowi. To właśnie wtedy liturgia mocniej wydobywa temat zdrady, układu z arcykapłanami i ciemności, która wchodzi w serce ucznia. Ale katoliccy bibliści przestrzegają przed zbyt prostym obrazem Judasza. Nie był on papierowym czarnym charakterem ani marionetką w rękach przeznaczenia. Był apostołem, jednym z Dwunastu, człowiekiem powołanym, obdarzonym łaską, a zarazem człowiekiem, który dramatycznie nadużył wolności.
Judasz nie był tylko zdrajcą. To jedna z najbardziej niepokojących postaci Ewangelii
Judasz był naprawdę blisko Jezusa — i właśnie to czyni jego zdradę tak wstrząsającą
Ewangelie nie przedstawiają Judasza jako człowieka z zewnątrz, infiltratora czy przypadkowego sympatyka. Benedykt XVI przypominał, że ewangeliści konsekwentnie podkreślają jego status: Judasz to „jeden z Dwunastu”, a więc ktoś z najbliższego kręgu Jezusa. Papież zwracał uwagę, że zdrada nie przychodzi z dystansu, lecz z wnętrza wspólnoty; właśnie dlatego jest tak bolesna. Według Benedykta XVI istnieje pełna konsekwencja działania Judasza: najpierw układ z przeciwnikami Jezusa za „trzydzieści srebrników”, a potem wykonanie zdrady przez pocałunek w Getsemani. To nie był jednorazowy impuls, ale proces: decyzja, kalkulacja, a potem czyn.
Ewangelie pokazują więc Judasza nie jako mitologiczną figurę zła, lecz jako człowieka, który krok po kroku odchodzi od relacji z Mistrzem. To również ważne dla katolickiej egzegezy: zdrada nie zaczyna się w chwili wydania Jezusa, lecz wcześniej — w sercu, które przestaje być całkowicie przy Nim. Papież Franciszek ujął to bardzo mocno: Judasz „przestał należeć całym sobą do Jezusa” i „postawił siebie ponad Mistrzem”. To jedno z najcelniejszych streszczeń jego dramatu.
Ks. Jakub Klimontowski: Jaka jest moja wiara?
Judasz nie był tylko zdrajcą. To jedna z najbardziej niepokojących postaci Ewangelii
Czy Judasz był z góry skazany? Katolicka odpowiedź brzmi: nie
Wokół Judasza narosło mnóstwo fałszywych uproszczeń. Fakt, że jego zdrada wpisuje się w historię męki Jezusa, nie oznacza, że Bóg zaprogramował go do zła. Katechizm Kościoła Katolickiego mówi bardzo wyraźnie: Boży plan zbawienia nie czyni ludzi „biernymi aktorami w scenariuszu napisanym z góry”. Bóg dopuszcza ludzkie czyny, ale nie odbiera człowiekowi wolnej odpowiedzi na łaskę.
Judasz nie jest narzędziem bez odpowiedzialności, tylko człowiekiem, który sam podejmuje decyzje. Katoliccy bibliści podkreślają właśnie ten splot: z jednej strony wypełniają się Pisma, z drugiej — nie znika osobista odpowiedzialność zdrajcy. Benedykt XVI zauważał, że próby „wybielania” Judasza przez przedstawianie go jako wykonawcy koniecznej roli są nieprzekonujące zarówno teologicznie, jak i biblijnie. Ewangelie nie robią z niego bohatera tragicznego w sensie klasycznym, ale też nie pozwalają przerzucić winy na sam „los”. Judasz nie zostaje potępiony przez fatum; Judasz grzeszy jako wolny człowiek. I właśnie to czyni tę postać tak niebezpiecznie aktualną. Łatwo potępiać Judasza, trudniej przyjąć, że Ewangelia pokazuje w nim możliwość zdrady wpisaną również w ludzką religijność, w powołanie.
Profanacja krzyża w Kielnie. Pogarda zamiast wychowania
Judasz nie był tylko zdrajcą. To jedna z najbardziej niepokojących postaci Ewangelii
Co naprawdę nim kierowało? Pieniądze, rozczarowanie, a może duchowa ciemność
Katolicka biblistyka nie daje jednego psychologicznego portretu Judasza, ale wskazuje kilka konkretów.
Po pierwsze: pieniądze. Mateusz zapisuje konkretną sumę — „trzydzieści srebrników” — co nadaje zdradzie brutalnie handlowy wymiar. Papież Franciszek mówił wręcz, że Jezus został przez Judasza potraktowany jak „towar”.
Po drugie: rozpad więzi uczniowskiej. Nie chodzi wyłącznie o chciwość, lecz o wewnętrzne pęknięcie, w którym człowiek już nie chce iść za Mistrzem, tylko zaczyna używać Go do własnych oczekiwań.
Po trzecie: wymiar duchowy. Łukasz i Jan piszą o wejściu szatana w Judasza, ale katolicka interpretacja nie znosi tu ludzkiej odpowiedzialności; przeciwnie, pokazuje, że zło duchowe działa tam, gdzie człowiek otwiera mu drzwi. Bardzo ważne jest też to, że Ewangelie pokazują u Judasza żal. Mateusz notuje jego wyznanie: „Zgrzeszyłem, wydając krew niewinną”. Problem nie polega więc na całkowitym braku świadomości winy. Problem leży gdzie indziej: w rozpaczy, która nie potrafi już przyjąć przebaczenia. Benedykt XVI zestawiał tu Judasza z Piotrem. Obaj zdradzili Jezusa, ale Piotr pozwolił się odnaleźć przez miłosierdzie, a Judasz zamknął się w ciemności. To jedna z najbardziej przejmujących intuicji: nie sama wina jest ostatnim słowem o człowieku, lecz jego stosunek do miłosierdzia.
Krzyż: cierpienie, zbawienie, godło, brama
Judasz nie był tylko zdrajcą. To jedna z najbardziej niepokojących postaci Ewangelii
Czy Kościół twierdzi, że Judasz na pewno jest potępiony?
W Ewangeliach historia Judasza jest opowiedziana głównie w kontekście zdrady Jezusa podczas męki: układ z arcykapłanami, wydanie Jezusa, a u Mateusza także żal Judasza, zwrot trzydziestu srebrników i samobójstwo przez powieszenie. Mateusz podaje też, że to kapłani za te pieniądze kupili „Pole Garncarza”, nazwane potem „Polem Krwi”.
W Dziejach Apostolskich Judasz pojawia się już po śmierci Jezusa jako ktoś, kto utracił swoje miejsce w gronie Dwunastu. Tam opis jest inny: mowa o tym, że Judasz nabył pole z zapłaty za nieprawość, a potem upadł i „pękł na dwoje”, tak że wypłynęły jego wnętrzności. Akcent pada nie na jego skruchę, lecz na skutek jego odstępstwa i konieczność wybrania Macieja na jego miejsce.
Egzegeci od dawna zauważają, że te dwa opisy nie są prostą kroniką, lecz teologicznym przedstawieniem losu człowieka, który odpadł od wspólnoty apostolskiej. Franciszek wielokrotnie wracał do myśli, że Boże miłosierdzie jest większe, niż człowiek zwykle potrafi sobie wyobrazić. Mówił nawet o średniowiecznym przedstawieniu, na którym Chrystus jako Dobry Pasterz bierze Judasza na ramiona — nie po to, by zanegować zło zdrady, ale by pokazać bezmiar Bożego miłosierdzia.
Nie znaczy to, że zdrada została unieważniona. Znaczy to tylko tyle — i aż tyle — że Kościół nie stawia siebie w roli sędziego ostatecznego nad duszą Judasza.
Europa już nie chce krzyża?
Judasz nie był tylko zdrajcą. To jedna z najbardziej niepokojących postaci Ewangelii
Wielka Środa wiąże się szczególnie z Judaszem i jego układem z arcykapłanami; nieprzypadkowo po angielsku bywa nazywana nawet „Spy Wednesday”. Papież Franciszek mówił wprost, że to dzień, w którym Kościół „podkreśla zdradę Judasza”. Wielka Środa przypomina bowiem, że męka Chrystusa zaczyna się nie dopiero od procesu, biczowania i krzyża. Zaczyna się wcześniej — od sprzedania przyjaźni, od przeliczenia Mistrza na korzyść.
Wielka Środa jest lustrem dla wierzących: można być blisko Jezusa, a jednak stopniowo się od Niego odklejać; można znać Ewangelię, a jednak wybrać własny interes; można nawet odczuwać żal, ale nie zrobić tego kroku, który prowadzi do nawrócenia. A jednak właśnie tu pojawia się najgłębszy paradoks chrześcijaństwa. Nawet zdrada Judasza nie niweczy planu zbawienia, lecz staje się miejscem, w którym jeszcze mocniej objawia się wierność Chrystusa. Jak przypomniał Leon XIV w ubiegłorocznej katechezie, gdy Judasz wychodzi w noc, Jezus natychmiast mówi o chwale — bo miłość okazuje się silniejsza niż ciemność. To jest prawdziwa lekcja Wielkiej Środy: nie banalne „nie bądź jak Judasz”, ale wezwanie, by nie handlować Chrystusem za drobne i nie uciekać przed Jego miłosierdziem, kiedy sumienie już boli.
Ks. Jakub Klimontowski: Odpowiedzialność za Kościół [TYLKO U NAS]
wAkcji24.pl | Wiara | KJN | Ilustracja: Gemini | 1.01.2026