Biskup Marek Mendyk skierował List do kapłanów Diecezji Świdnickiej na Wielki Czwartek 2026 r. Nie był to jeszcze jeden zwyczajowy gest, bo zarówno treść, jak i forma przesłania przełamały stereotyp tego rodzaju dokumentów.
List o wolności najpiękniejszej
Biskup Świdnicki Marek Mendyk: List do Kapłanów
Obok niezwykle osobistego tonu wypowiedzi biskupa zwracającego się do braci w kapłaństwie, w wielkoczwartkowym liście do duchowieństwa znalazły się zdania niebędące jedynie okazjonalnymi zwrotami. To jednak nie wszystko, bo pasterz Diecezji Świdnickiej zdecydował o dołączeniu do swojego przesłania dwóch przekazów od świeckich. Księża otrzymali w jednej korespondencji głosy, których współbrzmienie, choć nie oczywiste, daje kapłanom i świeckim dotąd niespotykaną przestrzeń odnajdowania Kościoła jako wspólnoty. Cały List do kapłanów Diecezji Świdnickiej na Wielki Czwartek 2026 można przeczytać w serwisie DAI24.pl
List o wolności najpiękniejszej
Biskup Świdnicki Marek Mendyk: Wspólnota misji
Mimo licznych okazji, kiedy się spotykamy, niewiele jest takich chwil, żeby dłużej ze sobą porozmawiać, podzielić się doświadczeniem wiary i życia, swoimi pragnieniami, oczekiwaniami, a także trudnościami i niepokojami. Mam świadomość, że najczęściej są to przeważnie te chwile, kiedy odpowiadając na zaproszenie, przybywam do Waszych parafii i prowadzonych przez Was wspólnot. Te spotkania są zwykle starannie przygotowane, w jakimś sensie nawet zaaranżowane. I o ile podczas wizytacji tego czasu na wspólne rozmowy jest trochę więcej, to już przy innych tzw. okolicznościowych wydarzeniach tego czasu nam brakuje. Przyznam się, że sam odczuwam wielkie pragnienie i potrzebę, aby z Wami być, z Wami rozmawiać, a przede wszystkim uczyć się słuchać
– napisał bp Marek Mendyk.
Mamy więc już na samym początku obraz relacji pomiędzy biskupem a kapłanami. Słowa biskupa można odczytać jako deklarację dialogu, na który czas i miejsce znaleźć jest trudno w codziennym zabieganiu, ale jest to potrzebne. Tym miejscem jest Kościół, a czas kreuje misja, którą pełni każdy kapłan.
Czas Kościoła jest czasem, w którym człowiek znajduje się pomiędzy dwoma rodzajami radości: pomiędzy radością świata a radością pochodzącą od Chrystusa. Radość świata wiąże się bezpośrednio z podążaniem za rozgłosem, karierą społeczną, uznaniem i wyborami podyktowanymi ekonomią. Radość pochodząca od Chrystusa wynika z faktu bycia Jego uczniem; ze świadomości Jego ciągłej bliskości; z faktu, że służba dla Niego i oddawanie życia dla Niego jest najwspanialszą inwestycją. Rzeczą najważniejszą jest, aby nie stracić Go; aby być pewnym zdążania ku Jego posiadaniu. Stąd każdego dnia podejmujemy życiowe wybory
– zauważa biskup świdnicki. Nie stroni on od realistycznego obrazu rzeczywistości w Kościele i wokół Kościoła.
Przykro nam widzieć kościoły, do których chodzi coraz mniej ludzi, przykro nam widzieć, że nie ma już takiego przylgnięcia ludzi do wiary jak kiedyś. Dzisiaj nie ma klimatu chrześcijańskiego wokół nas, nie ma już grupy, która wspiera przynależność religijną. A przynajmniej ta grupa staje się coraz słabsza, mniejsza; nie jest już tak widoczna, jak kiedyś. Nasze konteksty społeczne już nie wyrażają przynależności religijnej. Dzieci nie przychodzą na świat w rodzinach, w których wiarę przekazywało się „z mlekiem matki”. Nie ma już wychowania, które by zmierzało w tym jednym kierunku, wspieranego przez różne instytucje wychowawcze. Już nie należy zakładać z góry pewnego odniesienia do wartości czy do zachowań moralnych. W konsekwencji jest też mniej ludzi wierzących, dużo mniej praktykujących. Mniej jest też powołań do życia kapłańskiego i zakonnego. Można by powiedzieć, że właśnie ten stan rzeczy pokazał, ilu było chrześcijan tylko z metryki, z przyzwyczajenia, z tradycji, bo tak wypadało. Wielu z nich opuściło Kościół.
List o wolności najpiękniejszej
Biskup Świdnicki Marek Mendyk: Wspólnota drogi
Szukając odpowiedzi na pytanie „Kto pozostał w Kościele?”, bp Marek Mendyk przypomina myśli Tertuliana:
„Nie rodzimy się chrześcijanami, ale się nimi stajemy”. I to jest prawda! Bardzo dobrze, że tak jest. Jest dużo lepiej, gdy tak jest. Będzie nas mniej, ale wśród nas będą te osoby, które wybrały, które podjęły decyzję. I dodaje: Dzisiaj prowadzenie duszpasterstwa oznacza rozeznawanie, oznacza towarzyszenie osobom w dokonywaniu wyboru, bez zakładania z góry, że przyjdą w dużej grupie, że nasze kościoły będą pełne ludzi. Chrześcijan będzie mniej, ale będą to osoby, które dokonały rozeznania, dokonały wyboru.
W dalszej części wielkoczwartkowego Listu do kapłanów mowa jest o fenomenie niepokojącym, ale też otwierającym potencjał misji Kościoła.
Nasze parafie są w coraz większym stopniu złożone z osób niewierzących. Powraca pytanie, które w naszych synodalnych rozmowach wybrzmiewa coraz mocniej: czy niewierzący należą do parafii, czy nie? Powiedzmy to może inaczej: czy kapłan, który jest proboszczem parafii, jest też proboszczem niewierzących? Czy też może myśleć, że został przez biskupa posłany, „aby karmić wierzących, bo przecież w tym celu założono parafię”. Parafia jest zbudowana wokół Eucharystii i sakramentów życia chrześcijańskiego właśnie po to, by karmić wierzących. Zatem parafia jest pomyślana bardziej, by zachowywać wiarę, aniżeli ją głosić. Nie wiem, czy zgadzacie się z tym stwierdzeniem, ale wydaje mi się, że tradycyjna idea parafii zmierza bardziej w kierunku zachowywania i poprawnego karmienia wiary aniżeli głoszenia wiary tym, którzy są daleko, którzy nie wierzą. Myślę, że trzeba nam nad tym się mocno zastanowić.
List o wolności najpiękniejszej
Biskup Świdnicki Marek Mendyk: Wspólnota Kościoła
Bp Marek Mendyk dołączył do swojego Listu dwa przesłania od świeckich. Nie znamy autorów. Wiemy jedynie, że powstały pod wpływem informacji o tym, że pasterz Diecezji Świdnickiej chce skierować słowa do kapłanów i jest możliwość dodania tego, co chcieliby przekazać kapłanom świeccy.
Dziękujemy za każdego z Was. Za to, że powiedzieliście TAK Waszemu powołaniu. Dziękujemy za każdą Mszę Św., za sakrament pojednania, za Waszą modlitwę, słowo, które podnosi i umacnia. Ale w ten dzień pragniemy również podzielić się z Wami tym, czego jako świeccy pragniemy i oczekujemy. Chcemy przede wszystkim, byście byli blisko nas, byście potrafili słuchać i rozumieć nasze zmagania i wątpliwości. Potrzebujemy kapłanów, którzy nie boją się mówić prawdy, ale czynią to z miłością i cierpliwością, Chcemy autentyczności w Waszej postawie spójnej w słowie i czynie, bo to najmocniej przemawia do naszych serc. (…) Potrzebujemy Waszego duchowego przewodnictwa, odwagi i oddania. Wiemy, że to droga, która niesie samotność, zmęczenie i niezrozumienie. Chcemy nie tylko brać od Was, ale również być dla Was wsparciem, potrzebujemy siebie nawzajem, nie oczekujemy od Was bycia ideałami, ale gotowości do wspólnego budowania Żywego Kościoła.
Już powyższy fragment Listu Pierwszego napisanego przez świeckich okazuje się otwierać drugą przestrzeń troski o Kościoła. Tym razem to jest wspólnota wiary łącząca kapłanów i laikat. Fragment Listu Drugiego jest nie mniej przejmujący.
Chcę Ci powiedzieć, że jesteś dla mnie bardzo ważny. Ja, osoba świecka, bardzo Cię potrzebuję. Bo jesteś dla mnie łącznikiem tego, co ziemskie, z tym, co niebieskie. Ja wierzę, że słowa proroka Izajasza z dzisiejszego czytania, spełniają się w Tobie. Bóg Cię namaścił i posłał, żebyś mi głosił dobrą nowinę, opatrywał rany mego serca i obwieszczał rok łaski Pańskiej. (…) Zdaję sobie sprawę, że parafia to duża odpowiedzialność i wiele spraw do załatwienia, i że to może Cię przytłaczać. Ale przecież nie wszystko musisz robić sam, możesz włączyć nas – świeckich, w sprawy parafii. Oprócz szafowania sakramentów – we wszystkim możemy Cię wyręczyć i udzielić wsparcia, tylko pozwól sobie pomóc. (…) Brakuje mi kapłana, który by mi towarzyszył w moich trudnościach, poświęciłby mi czas na zwykłą, ludzką rozmowę. Dużo się ostatnio mówi o dialogu. Każdy z nas chciałby być wysłuchany, zrozumiany, przyjęty. (…) Noś sutannę – bardzo Cię o to proszę. To dla mnie jak sakrament – znak widzialny rzeczywistości niewidzialnej. Pewnie nie wszyscy ucieszą się na Twój widok, ale może Twój uśmiech, życzliwość i otwartość na drugiego człowieka przełamią wrogość czy obojętność przechodniów.
List o wolności najpiękniejszej
Biskup Świdnicki Marek Mendyk: Wspólnota kapłaństwa
Adresatami Listu Biskupa Świdnickiego są kapłani. Słowa do nich skierowane – tak je odczytuję jako świecki – są ojcowskim apelem. Nie ma w nich wymagań ponad miarę, nie ma niczego nowego. Zaskakuje za to oczywistość próśb, na jakie odpowiadają – jak ufam wytrwale – nasi duszpasterze. I nie zaskakuje świadomość trudności, jaką – duchowni i świeccy – pokonujemy przecież każdego dnia.
Zadbajmy o minimum relacji z Jezusem! Nie wiem jak każdy z Was rozumie to minimum, ale dla mnie to codzienna Liturgia Godzin, codzienne spotkanie choćby przez moment ze słowem Bożym, codziennie przeżywana pobożnie i z wiarą Eucharystia; lektura duchowa… Nie muszę więcej tych praktyk wyliczać.
Zadbajmy o to minimum. Nie zawsze tak robimy. Wstaję rano i wiem, w którym momencie dnia pójdę na adorację, a potem… poszło nie tak, jak zaplanowałem. Bo były inne pilniejsze zadania do wykonania. Nie zadbałem o minimum. Jeśli zadbam o tyle – o to minimum, które podtrzyma moją relację z Jezusem, to Pan Jezus powie: zobaczycie, że w Waszym życiu będą dziać się rzeczy niesamowite. I będą dziać się rzeczy naprawdę niemożliwe – i nie dlatego jestem kimś, tylko z racji na tę jedność z Jezusem; z tej racji, że jest przy mnie Jezus, dla którego nie ma nic niemożliwego. On wszystko może! To w oparciu o Jego siły będzie się działo to, co po ludzku jest niemożliwe, a niekiedy trudne do przyjęcia! On wyprowadzi z każdego trudnego życiowego doświadczenia.
List o wolności najpiękniejszej
Biskup Świdnicki Marek Mendyk: Wspólnota kapłaństwa
Dlaczego tegoroczny List do kapłanów Diecezji Świdnickiej na Wielki Czwartek 2026 mogą czytać świeccy? Dlaczego warto czytać ten właśnie List, będąc świeckim? Biskup Marek Mendyk przeprowadził wyjątkową „pielgrzymkę” po Diecezji Świdnickiej. Nie idą w niej tylko księża lub tylko świeccy. Wśród jednych i drugich są starsi i młodsi, obciążeni troskami i szukający nadziei.
Co więcej, jedni i drudzy idą wspólnie i spotykają na obrzeżach lub poza nimi tych, którym do Kościoła zrobiło się „daleko”, „nigdy” nie poznali Kościoła lub mają obraz Kościoła skompletowany w oparciu o nierzeczywiste barwy i brzmienia, o nieprawdziwe lub niepełne skojarzenia, czasem przez uprzedzenia. Znamienne są słowa, które zasługują na uwagę wśród wszystkich tu wymienionych. Niech będą klamrą niniejszej refleksji.
Truizmem jest twierdzenie, że żyjemy w trudnych czasach. Jest wiele powodów raczej do smutku, a nawet lęku. (…) Doświadczamy niekiedy poczucia pustki, bezradności. Przedłużający się smutek prowadzi do przygnębienia, apatii, depresji, a niekiedy nawet do negacji Boga. Nie dajmy się tej pokusie! Natomiast korzenie radości są najgłębsze, są nie do wyrwania, dlatego, że sięgają Boga samego. Źródłem radości jest świadomość, że jesteśmy wolni – wolni od grzechu. To jest najpiękniejsza wolność!
Krzysztof Kotowicz
wAkcji24.pl | Opinie | Krzysztof Kotowicz | Zródło, fot.: DAI24 | 9.04.2026





