W ramach Sudeckiego Forum Inicjatyw 2025 w Lądku-Zdroju odbył się panel dyskusyjny zatytułowany „Krajobraz po powodzi. Kościół cały czas pomaga potrzebującym”. W niniejszym materiale prezentujemy wypowiedź ks. Aleksandra Trojana, proboszcza parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Lądku-Zdroju, który – jako bezpośredni świadek tragedii – opowiada o dramatycznych wydarzeniach z dnia powodzi, o zniszczeniach, jakie dotknęły miasto i parafię, oraz o długofalowej pomocy Kościoła i Caritas, trwającej długo po opadnięciu wody.
Ks. Aleksander Trojan o powodzi w 2024 r.: Kataklizm ujawnił siłę naszej wspólnoty
Ks. Aleksander Trojan: Nikt z nas nie spodziewał się tego, co miało się wydarzyć.
Już dzień wcześniej wiedzieliśmy, że może być niebezpiecznie. Deszcz padał bez przerwy, rzeka przybierała, ale w Lądku-Zdroju powódź była czymś, co wszyscy znaliśmy z doświadczenia. Woda zawsze szła drugą stroną, nigdy przez rynek, nigdy przez kościół. Świątynia stoi nieco wyżej. Dlatego nikt z nas nie spodziewał się tego, co miało się wydarzyć.
W niedzielę odprawialiśmy mszę świętą. W kościele było sporo ludzi. Wiedzieliśmy, że Biała Lądecka już wylewa, ale nikt nas nie ostrzegał, że pęknie tama w Stroniu Śląskim. Nagle do świątyni wbiegł ksiądz wikariusz Wiktor i krzyknął, że musimy natychmiast ewakuować wiernych, bo nadciąga fala. Wtedy jeszcze nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak wielka ona będzie.
Finanse Kościoła. Ks. Sławomir Augustynowicz – ekonom Diecezji Świdnickiej: „Bez jedności nie da się odpowiedzialnie gospodarować”
Ks. Aleksander Trojan o powodzi w 2024 r.: Kataklizm ujawnił siłę naszej wspólnoty
Ks. Aleksander Trojan: Woda była wszędzie. Ks. Wiktor walczył o życie
Ludzi udało się szybko wyprowadzić, choć niektórzy nawet nie doszli do swoich domów – schronili się na klatkach schodowych bloków. Kiedy wracałem do plebanii, woda sięgała mi już do kolan. Ks. Wiktor został jeszcze, żeby zabezpieczyć kościół workami z piaskiem. I wtedy przyszła fala.
Nie wiedzieliśmy, że jest aż tak potężna. W jednej chwili porwała księdza wikariusza. Najpierw rzuciła go na mur kościelny, potem odbiła w stronę plebanii. Uratował się tylko dlatego, że złapał się drzewa i zdołał wdrapać na parapet okna. My byliśmy w środku i nie mieliśmy pojęcia, co się z nim dzieje. Dopiero gdy zaczęliśmy słyszeć krzyki, zrozumieliśmy, że jego życie jest zagrożone.
Woda była wszędzie. Nie było zasięgu, nie było jak wezwać pomocy. Z piętra plebanii związaliśmy przedłużacze i spuściliśmy je do okna. Ks. Wiktor przywiązał je do ręki. Trzymaliśmy go tak przez półtorej godziny. Stał na parapecie, do połowy zanurzony w lodowatej wodzie. Rozmawialiśmy z nim cały czas, bo baliśmy się, że straci przytomność. Najpierw trząsł się z zimna, potem mówił, że jest mu gorąco – to już była hipotermia.
Finanse Kościoła. Ks. Waldemar Hanas – ekonom Archidiecezji Poznańskiej: „DCA13 to odpowiedź na realne problemy Kościoła”
Ks. Aleksander Trojan o powodzi w 2024 r.: Kataklizm ujawnił siłę naszej wspólnoty
Ks. Aleksander Trojan: Przez rynek płynęły samochody
Dopiero gdy woda nieco opadła, udało się otworzyć okno od środka i wciągnąć go do środka. Nie mógł stanąć na nogach, był skrajnie wyczerpany. Wtedy dopiero zobaczyliśmy, co działo się wokół. Z okien plebanii widzieliśmy, jak przez rynek płyną samochody, drzewa, fragmenty mostów. Huk wody był potężny. To był obraz totalnego zniszczenia.
Kościół nie został zalany wysoko – woda miała około 30–40 centymetrów – ale zrobiła coś gorszego. Wdarła się przez okna do krypt pod prezbiterium. Wytworzyło się takie ciśnienie, że rozsadziło posadzkę. Woda poszła pod kamienne płyty. Dlatego zniszczenia były ogromne, choć na pierwszy rzut oka nie było tego widać. Do dziś trwają prace iniekcyjne, żeby podnieść i ustabilizować posadzkę.
Przez pierwsze dni praktycznie nie mogliśmy wyjść z plebanii. Wszędzie był szlam, błoto, nieczystości. Dopiero gdy dotarły jednostki WOT-u, zaczęła się realna pomoc. Żołnierze ratowali ludzi, którzy utknęli na piętrach domów. Bez nich nie dalibyśmy rady.
Finanse Kościoła. Ekonom archidiecezji lubelskiej ks. Jarosław Orkiszewski: „Pieniądze są narzędziem misji, nie celem”
Ks. Aleksander Trojan o powodzi w 2024 r.: Kataklizm ujawnił siłę naszej wspólnoty
Ks. Aleksander Trojan: Ludzie z całej Polski przyjeżdżali pomagać
Potem przyszła fala pomocy. Najpierw transporty Caritasu – z Krakowa, ze Świdnicy, z Poznania, z Kalisza i z wielu innych miast. Przed kościołem rozdawano żywność, wodę, środki czystości. Sklepy były zamknięte, nie było prądu, gazu ani wody. Przychodzili wszyscy – nie tylko powodzianie, ale całe miasto.
Pomoc była ogromna i długotrwała. Wolontariusze, harcerze, klerycy i księża z Tarnowa pracowali tutaj tygodniami. Porządkowali kościół, teren przykościelny, domy mieszkańców. Ludzie z całej Polski przyjeżdżali pomagać nie dlatego, że musieli, ale dlatego, że chcieli.
Kościół także bardzo ucierpiał. Plebania, dom katechetyczny, świątynia – wszystko było zniszczone. Kiedy staraliśmy się o pomoc z instytucji państwowych, usłyszeliśmy, że Kościołowi się nie pomaga. I wtedy ogromną rolę odegrała Caritas Polska i diecezja świdnicka. Dzięki tej pomocy wyremontowaliśmy plebanię, kancelarię, część kościoła, ławki. Bez tego nie bylibyśmy w stanie normalnie funkcjonować.
O. Jeremiasz Brzeziński OFM: Habit, znak, obecność — to nie jest anachronizm
Ks. Aleksander Trojan o powodzi w 2024 r.: Kataklizm ujawnił siłę naszej wspólnoty
Ks. Aleksander Trojan: Wiem na pewno: nie jesteśmy sami
Powódź przyniosła też coś zupełnie nieoczekiwanego. Podczas prac konserwatorskich odkryliśmy krypty pod prezbiterium – zamknięte od ponad 200 lat. Znaleziono sześć kamiennych tablic nagrobnych. Okazało się, że pochowany jest tam fundator kościoła z 1620 roku, rzeźbiarze, którzy tworzyli to wnętrze, a nawet dwaj rycerze joannici. Historia, o której nikt już nie pamiętał, została odsłonięta przez kataklizm.
To wszystko pokazuje, że powódź była tragedią, ale też doświadczeniem, które obnażyło prawdę o nas – o ludzkiej solidarności, o sile wspólnoty, o tym, że Kościół nie jest tylko murami, ale ludźmi. Pomoc wciąż jest potrzebna. Wielu mieszkańców nadal nie wróciło do normalnego życia. Brakuje firm remontowych, brakuje pieniędzy, brakuje sił.
Ale jedno wiem na pewno: nie jesteśmy sami. I to jest największa nadzieja, jaka pozostała po tej wodzie.
ABC Katolickich Finansów. Ofiaromat w kościele – darowizna, która można odliczyć od podatku
wAkcji24.pl | Ekonomia | MOK | Źródło: Sudeckie Forum Inicjatyw | Fot. ks. Jakub Klimontowski| 1.02.2026