Krzysztof Kotowicz: Leon XIV napisał pierwszą encyklikę swojego pontyfikatu jako przesłanie Kościoła adresowane do każdego człowieka i do całej ludzkości. Na wstępie jedno zastrzeżenie: ten tekst nie jest o platformach cyfrowych, algorytmach, komunikatorach, biznesie i mediach, bo „Magnifica humanitas” nie jest „kościelną instrukcją w sprawie sztucznej inteligencji”. W centrum papieskich analiz jest człowiek, a dopiero potem wszystko to, co frapuje współczesną ludzkość na niwie nowych technologii.
Krzysztof Kotowicz: Nowa wieża Babel czy nowe miasto Boga i ludzkości?
Krzysztof Kotowicz: Sztuczna inteligencja i perspektywa biblijna
Przeżywamy obecnie gwałtowny etap przejścia, „zmianę epoki”, w której – podczas gdy jedni współzawodniczą o przyszłość nowych technologii, a inni są zaangażowani w podejmowanie nad nimi refleksji – większość osób pozostaje w oczekiwaniu, przygląda się z oddalenia i po prostu ma nadzieję, że wszystko ułoży się dobrze. Właśnie dlatego w naszym sumieniu stajemy przed rozstrzygającymi pytaniami, których nie można już dłużej uchylać: Dokąd zmierzamy? Ku jakiemu celowi pragniemy się skierować? Jaki kierunek winniśmy obrać jako wspólnota ludzka i jako narody? Aby odpowiedzieć na te pytania i rozeznać, jak odpowiedzialnie odnaleźć się w dobie sztucznej inteligencji, pragnę przywołać dwa obrazy biblijne: budowę wieży Babel (por. Rdz 11, 1–9) oraz odbudowę murów Jerozolimy (por. Ne 2–6). (MH 6-7)
Już na samym wstępie pierwszej swojej encykliki Leon XIV stawia perspektywę biblijną. Chce przybliżyć człowieka do odpowiedzi na coraz powszechniejszą obawę o tempo i kierunek zmian cywilizacyjnych. Papież chce nakłonić czytających „Magnifica humanitas” do zastosowania odwiecznych i uniwersalnych pryzmatów w odniesieniu do rewolucji technologicznej początku XXI wieku. Wieża Babel jest powszechnie znanym synonimem nieporozumienia, a mury Jeruzalem symbolizują nowe życie. Chciałoby się powiedzieć (w kontekście tematu encykliki), że mamy wybór „zero-jedynkowy”.
Kościół uznaje za towarzyszy drogi wszystkich, którzy szczerze poszukują „prawdy, dobra i piękna”, widząc w nich „cennych sprzymierzeńców” w obronie godności każdej osoby oraz w trosce o ochronę stworzenia. (MH 23).
AI może dać Polsce gospodarczy skok. Bank Światowy stawia jednak warunek
Krzysztof Kotowicz: Nowa wieża Babel czy nowe miasto Boga i ludzkości?
Krzysztof Kotowicz: Doświadczenie Kościoła stanowi punkt wyjścia
To znamienne zaproszenie do współdziałania nie jest czymś nowym w Magisterium Kościoła, ale papież nie stroni od przypomnienia zasad: dobra wspólnego, powszechnego przeznaczenia dóbr, pomocniczości, solidarności oraz sprawiedliwości społecznej (por. MH 59 – 81) jako czytelnych kryteriów współdziałania. Doświadczenie Kościoła wyprowadzone z Objawienia i poparte Tradycją (doświadczeniem) stanowi punkt wyjścia – swoisty „enter” – do wejścia w domenę sztucznej inteligencji oraz innych technologii cyfrowych czy komunikacyjnych.
Jesteśmy wezwani, by postawić sobie pytanie o wielki plac budowy naszej epoki: co właściwie wznosimy? Gdy rozwój technologiczny szybko zmienia języki, relacje, instytucje i formy władzy, my – wierzący, możemy i powinniśmy wybrać, nad jakim projektem i w jakim duchu chcemy pracować, aby otaczać troską i doceniać wspaniałe człowieczeństwo, które zostało nam dane w darze. Nie chodzi o wybór dotyczący naszej przyszłości, lecz naszego teraźniejszego życia, ponieważ sztuczna inteligencja i inne nowe technologie już teraz należą do naszej codzienności (MH 90)
– zauważa papież Leon XIV i przyznaje, że zdefiniowanie, czym jest sztuczna inteligencja (AI) niesie ryzyko szybkiej dezaktualizacji. Można natomiast trwale określić, czym sztuczna inteligencja nie jest.
Możemy stwierdzić, że należy unikać błędnego utożsamiania tej „inteligencji” z inteligencją ludzką. Systemy te naśladują niektóre funkcje ludzkiej inteligencji. Czyniąc to, często przewyższają ją szybkością i zakresem obliczeń, oferując konkretne korzyści w licznych dziedzinach. Niemniej jednak ta moc pozostaje związana wyłącznie z przetwarzaniem danych: tak zwane systemy sztucznej inteligencji nie przeżywają doświadczenia, nie posiadają ciała, nie odczuwają radości i bólu, nie dojrzewają w relacji, nie znają od wewnątrz tego, co znaczą miłość, praca, przyjaźń i odpowiedzialność. Nie mają również świadomości moralnej: nie oceniają dobra i zła, nie ujmują ostatecznego sensu sytuacji, nie biorą na siebie ciężaru konsekwencji. Mogą naśladować języki, zachowania i oceny, mogą symulować empatię albo zrozumienie, ale nie rozumieją tego, co wytwarzają, ponieważ nie żyją w sferze afektywnej, relacyjnej i duchowej, w których człowiek staje się mądry. Także wtedy, gdy narzędzia te przedstawiane są jako zdolne do „uczenia się”, ich sposób działania różni się od sposobu właściwego osobie ludzkiej. Nie jest to doświadczenie kogoś, kto pozwala kształtować się życiu i wzrasta w czasie poprzez dokonywanie wyborów, popełnianie błędów, przebaczanie i wierność; jest to raczej statystyczne dostosowanie na podstawie danych i informacji zwrotnych, które może być bardzo skuteczne, ale nie oznacza wewnętrznego wzrostu. (MH 99).
Wyczerpujący wykaz cech AI, które jednoznacznie wskazują, że sztuczna inteligencja jest mechanizmem, a nie istnieniem, nie straci na aktualności.
Krzysztof Kotowicz: Nowa wieża Babel czy nowe miasto Boga i ludzkości?
Krzysztof Kotowicz: Za ryzyko najważniejsze Leon XIV uznaje utratę wolności człowieka
Papież szczegółowo analizuje różne społeczne i etyczne aspekty oddziaływania sztucznej inteligencji. Nie kryje zasadnego sceptycyzmu wobec poddawania człowieka i poddawania się przez człowieka regułom algorytmów. Idzie jednak dalej, aby spojrzeć na potencjał nowych technologii w sposób pozytywny.
Humanizm chrześcijański nie odrzuca nauki i techniki, lecz przyjmuje je z wdzięcznością i realizmem oraz osadza je mocno w rzeczywistości, wpisując w wyższe powołanie. Twórcza inteligencja istoty ludzkiej jest darem, który może łagodzić cierpienia i otwierać nowe możliwości, musi jednak pozostawać podporządkowana dobru wspólnemu, sprawiedliwości, trosce o słabych i o stworzenie. W tym sensie rzeczywista alternatywa nie polega na wyborze między entuzjazmem a lękiem, lecz między dwoma sposobami budowania: między postępem, który służy osobie i narodom, oraz postępem, który podporządkowuje je logice władzy. (MH 129)
Leon XIV, pisząc w swojej pierwszej encyklice o prawdzie, o demokracji, o komunikacji i zbiorowej wyobraźni, o wychowaniu w dobie ery cyfrowej, o pracy ludzkiej i ekonomii, przeprowadza czytających uważnie papieskie przesłanie przez sektory ryzyk i szans dla nowych technologii. Za ryzyko najważniejsze Leon XIV uznaje utratę wolności człowieka, a nie – być może wbrew technokratom czy technoentuzjastom – niedostatecznie szybki wzrost efektywności nowych technologii ze sztuczną inteligencją na czele.
Kolonializm przybiera dziś nieznane dotąd oblicze. Nie panuje już tylko nad ciałami, lecz przywłaszcza sobie dane, przemieniając życie osobiste w informacje nadające się do wykorzystania. Całe terytoria, zwłaszcza te o mniejszym znaczeniu geopolitycznym i większej kruchości strukturalnej, zostają dziś objęte nową logiką eksploatacji: logiką przepływu danych zdrowotnych, profili epidemiologicznych, map genetycznych i danych demograficznych. To są nowe „pierwiastki ziem rzadkich” władzy: kluczowe informacje, które po skorelowaniu mogą zostać użyte do trenowania modeli predykcyjnych, kierowania strategiami inwestycyjnymi, do przewidywania kryzysów, a nade wszystko do selekcjonowania tego, kto i co ma znaczenie. Kto posiada dane zdrowotne całych populacji, gromadzone dziś często pod hasłem pomocy, badań lub innowacji, ten w rzeczywistości posiada strukturalną dźwignię wpływu na przyszłość: może modelować potrzeby i rynki. Może też decydować – wcześniej niż inni – komu przeznaczyć leki, inwestycje i środki ochronne. Właśnie tu rozgrywa się jedna z najpilniejszych kwestii moralnych naszych czasów: przekształcać wspólną wiedzę w dobro wspólne, a nie w narzędzie dominacji; zwrócić narodom nie tylko dane, które je opisują, lecz także możliwość decydowania o tym, jak będą one używane, przez kogo i dla kogo. W przeciwnym razie era cyfrowa nie będzie postkolonialna, lecz kolonialna, tylko pod inną postacią. (MH 178)
Zatoczmy krąg w lekturze papieskiej encykliki i wróćmy do biblijnego kontrastu pomiędzy wieżą Babel a murami Jerozolimy. To dwie przeciwstawne logiki, które już przywołałem za pomocą obrazów biblijnych: z jednej strony pokusę budowania wieży Babel – w ufności pokładanej w potędze i pysze, z drugiej zaś cierpliwość odbudowywania Jerozolimy, jak za czasów Nehemiasza, „kawałek po kawałku” – z troską o to, co ludzkie, i o dobro wspólne (MH 184) – pisze Leon XIV i ukazuje w kolejnych zdaniach niezwykle szczegółowo obraz wojny, w której technologie cyfrowe zamiast łączyć i rozwijać, polaryzują i mogą prowadzić do zabijania.
Krzysztof Kotowicz: Nowa wieża Babel czy nowe miasto Boga i ludzkości?
Krzysztof Kotowicz: Na ostatnich stronach znalazłem treści, które mnie ...potrząsnęły wewnętrznie
Głos papieża brzmi jak przestroga. Budowanie świata pozostającego w permanentnym stanie wojny jest złem i trzeba to nazwać po imieniu. Taki sposób opisu rzeczywistości, w której żyjemy, może wydawać się ponury albo pesymistyczny, uważam jednak, że jest to osąd konieczny. Perspektywa chrześcijańska nie wyczerpuje się jednak w samym piętnowaniu zła. Patrzymy na historię w świetle Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego, któremu Ojciec dał „wszelką władzę w niebie i na ziemi” (Mt 28, 18). (MH 210)
Powołując się na historię ludzkiej cywilizacji, papież przypomina o jej jasnych stronach, które ujawniały się w czasach kryzysów. Nawet w najciemniejszych nocach Pan wzbudza mężczyzn i kobiety zdolnych do tego, by nie ulegać rezygnacji i wytrwale trwać przy dobru: są to osoby, które chronią słabych i otwierają bramy pojednania. (…) Chrześcijanie dostrzegają ciemności i nazywają je po imieniu, ale nie zatrzymują się na ich kontemplowaniu: znają światłość i wiedzą, że ciemność jej nie ogarnęła i nie może jej zwyciężyć (por. J 1, 5) (MH 211)
Kończąc pierwsze czytanie „Magnifica humanitas”, byłem skłonny uznać, że Leon XIV wyczerpał arsenał argumentów, czy jak kto woli, rozwinął całe spektrum racji, których jest głosem w imieniu Kościoła. Tymczasem na niemal ostatnich stronach znalazłem treści, które mną… potrząsnęły wewnętrznie.
W obietnicach transhumanizmu i niektórych nurtów posthumanistycznych, dążących do człowieczeństwa ulepszonego i niemal odcieleśnionego, rozpoznajemy pragnienie, które dotyczy także i nas: potrzebę życia pełniejszego, mniej narażonego na słabość i cierpienie. Wcielenie otwiera jednak inną drogę. Podczas gdy dawne i nowe ideologie popychają człowieka ku technicznemu przekraczaniu ograniczeń i ku wynoszeniu się ponad innych w celu umocnienia panowania, misterium Syna Bożego, który wkracza w naszą kondycję, opowiada o ruchu przeciwnym: żywy Bóg zstępuje w naszą historię, aby wyzwolić nas z wszelkiej niewoli, bierze na siebie naszą słabość i przekształca ją w miejsce zbawienia. (MH 232)
Kwintesencja przesłania o wspaniałym człowieczeństwie stworzonym przez Boga (MH 1) napisanym przez Leona XIV w trosce o osobę ludzką w dobie sztucznej inteligencji nie może nie być głosem Kościoła. Musi być głosem człowieka wierzącego.
Dlatego ja – jako wierzący pośród wierzących – zapraszam do kontemplacji w obliczu Syna wspaniałego człowieczeństwa, które rzuca światło także na epokę AI. W Chrystusie rozumiemy, że człowiek jest powołany, by być współpracownikiem w dziele stworzenia, a nie zrezygnowanym widzem procesów technologicznych, które ograniczają jego wolność i odpowiedzialność. (…) Żaden system obliczeniowy, choćby najbardziej wyrafinowany, nie rodzi serca zdolnego się ofiarować ani sumienia zdolnego rozeznawać dobro. Nawet gdy maszyny osiągają niezwykłą wydajność, centrum historii pozostaje ludzkie oblicze, które domaga się, by na nie spojrzeć. (MH 233)
Krzysztof Kotowicz: Nowa wieża Babel czy nowe miasto Boga i ludzkości?
Krzysztof Kotowicz: Coś większego od technooptymizmu
Kwintesencja przesłania o wspaniałym człowieczeństwie stworzonym przez Boga (MH 1) napisanym przez Leona XIV w trosce o osobę ludzką w dobie sztucznej inteligencji nie może nie być głosem Kościoła. Musi być głosem człowieka wierzącego.
Dlatego ja – jako wierzący pośród wierzących – zapraszam do kontemplacji w obliczu Syna wspaniałego człowieczeństwa, które rzuca światło także na epokę AI. W Chrystusie rozumiemy, że człowiek jest powołany, by być współpracownikiem w dziele stworzenia, a nie zrezygnowanym widzem procesów technologicznych, które ograniczają jego wolność i odpowiedzialność. (…) Żaden system obliczeniowy, choćby najbardziej wyrafinowany, nie rodzi serca zdolnego się ofiarować ani sumienia zdolnego rozeznawać dobro. Nawet gdy maszyny osiągają niezwykłą wydajność, centrum historii pozostaje ludzkie oblicze, które domaga się, by na nie spojrzeć. (MH 233)
Papież Leon XIV nie zatrzymuje się w medytacji, bo mogłaby się stać jedynie czymś w rodzaju mowy motywacyjnej. Przenosi wzrok i słuch, umysł i serce człowieka na horyzont, którego ani ludzkie strategie czy maszynowe algorytmy, ani zresztą żadne inne miary czy systemy nigdy nie ogarną i nie przechwycą. Z tej dopiero perspektywy widać przewagę człowieka nad machiną nowych technologii. Udzielający się nam niekiedy pesymizm bezradności wobec prędkości, autonomizacji i efektywności wytworów ludzkiej kreatywności trafia nie na prosty i automatyczny optymizm czy technooptymizm, lecz na coś nieskończenie większego.
„Amen”, które wypowiadamy w liturgii, Ciało, które spożywamy, i Krew, którą pijemy, nadają kształt całemu naszemu życiu. Eucharystia jest „bardzo osobistym spotkaniem z Panem, a jednak nie jest nigdy tylko aktem indywidualnej pobożności”. W niej ukazuje się w sposób widzialny, że „jesteśmy Kościołem Chrystusa, jesteśmy Jego członkami, Jego ciałem. (…) Podczas gdy nowe sieci ekonomiczne i technologiczne mogą rodzić wykluczenie, izolację i uzależnienia, Kościół karmiony Eucharystią jest powołany, by ukazywać inną miarę, pielęgnując więzi, przywracając głos tym, którzy są niewidoczni, i ukierunkowując procesy na godność osoby. (MH 235)
Krzysztof Kotowicz
wAkcji24.pl | Opinie | Krzysztof Kotowicz, DAI | 07.08.2026



